BLOGCZEJNalpha

Pamukkale Turcja czyli wycieczka z niespodziankami i arbuzami - Zgłoszenie do Konkurs podróżniczy dla każdego!

Zastanawiałem się jaki temat wybrać w konkursie @suchy i Moniś i przeglądając inne artykuły, trafiłem na wpis @trampmad o Pamukkale, a to sprawiło, że przypomniała mi się bardzo dziwna a zarazem z perspektywy czasu zabawna historia. O samym Pamukkale nie będę się tutaj za dużo rozpisywał, ponieważ zostało to już bardzo dobrze zrobione tutaj.

Zatem wybieram temat drugi "Opisz jedną z najdziwniejszych sytuacji, która spotkała Cię w podróży".

W 2015 roku w sierpniu zdecydowałem się z dziewczyną lecieć na moje pierwsze zorganizowane wakacje do Turcji. Zdecydowanie jestem zwolennikiem organizowania sobie wakacji samodzielnie. Z uwagi na to, że trafiłem ofertę za osobę 900zł na tydzień czasu i nigdy nie byłem w tamtych stronach, postanowiliśmy się właśnie w taki sposób wybrać na wakacje. I muszę przyznać, za te pieniądze nie ma co narzekać. W każdym razie jak na każdych wakacjach, trzeba coś zwiedzić i to tego zwiedzania będzie dotyczyła nasza najdziwniejsza sytuacja w czasie całego pobytu.

Mieszkaliśmy w Alanya. Moja dziewczyna zawsze marzyła, żeby zobaczyć tytułowe Pamukkale. Jako, że wakacje były spontaniczne i zakupione dwa dni przed wylotem, nie przygotowaliśmy się organizacyjnie, co, jak, gdzie, do tego jakieś bariery językowe itd. Nie wiedzieliśmy nawet ile się tam jedzie, jaki dystans, itd. Pierwszy raz byliśmy jak zieloni turyści. No, ale nic, trzeba było coś zorganizować, wystarczył jeden pół godzinny spacer, żeby po drodze spotkać kilku naganiaczy na wycieczkę. W końcu jeden pan nas przekonał, na ofertę za 30$. Oferta zawierała, transport, wejście do Pamukkale i kolację. Wyjazd był następnego dnia o godzinie 5:00 rano. Muszę przyznać, że nas zaskoczyli bo byli po nas już o 4:55;-). W naszym hoteliku przygotowali nam suchy prowiant i jazda.
No to zaczynamy przygodę.

auto-2583292_1920.jpg

Okazało się, że przyjechał po nas bus na 12 osób. Obsługa busa to kierowca i pseudo przewodnik. Kierowca odpalił busa i pojechaliśmy po następne osoby z tej wyprawy. Koło nas dosiadły się dwie dziewczyny z Polski. Jak wyjeżdżaliśmy było jeszcze ciemno. Wszyscy spali, bus jechał przez pustkowia, nami rzucało w aucie ;-), ale w końcu po jakiś dwóch godzinach bus się zatrzymał. Każdy się cieszył bo było trzeba się rozprostować. Ku naszemu zdziwieniu, zatrzymaliśmy się przed jakimiś hangarami. Kazali nam wchodzić do środka, pokazali krzesła i kazali usiąść. Po chwili podali herbatę i zgasły na minutę wszystkie światła. Po tej chwili, zapaliło się słabe światło a tu po 700 rano zrobili nam wybieg i modelki puścili do nas, żeby sprzedawały ubrania. Chyba każdy był w szoku bo myśleliśmy, że jedziemy w innym celu. Oczywiście nikt nic nie kupił i chyba wszyscy byli na nas obrażeni.

animal-3652135_1920.jpg

Wróciliśmy do busa, jak się okazało przewodnik mówił tylko po turecku i trochę po angielsku. Wiec niebyło można się normalnie porozumieć i pogadać o tym co to za wycieczka. Więc jechaliśmy dalej i po jakimś czasie podjechaliśmy pod kolejne dziwne zabudowania. Znowu powtórka, dano nam do zrozumienia, że należy wyjść z busa. M yślałem , że to nie prawda, a jednak. Okazało się, że tym razem nam chcieli sprzedać biżuterię i perfumy. Po jakiś 30 min wróciliśmy do busa. Pełni obaw jechaliśmy dalej przed siebie, słońce grzało, bus nie chłodził i tak to się wszystko działo. Czekaliśmy tylko kiedy znowu podjedziemy pod jakieś hangary. Koło 13:00 podjechaliśmy na parking, jak się okazało już bez większych niespodzianek dojechaliśmy do celu. Przewodnik na ile mógł na tyle nam coś próbował wytłumaczyć. Dali nam 4 h wolnego czasu bo trzeba jeszcze wrócić do holetliku.
Miejsce naprawdę warte zobaczenia, ale turystów co nie miara. Oczywiście troszkę mieliśmy obraz zaburzony bo prawie 7h jazdy i mając na uwadze, że jeszcze trzeba wrócić. Tutaj się już nie będę rozpisywał, wyżej jest link do dużej liczby informacji w temacie.

Jak nam się czas kończył, przybyliśmy 10min przed planowanym czasem wyjazdu, a bus tym razem przyjechał 20 min później. Ale nie obrażaliśmy się na kierowcę;-). Aż się baliśmy gdzie po drodze się zatrzymamy. I stało się, wracaliśmy do naszego miasteczka. Po drodze mięliśmy się zatrzymać na kolacji. I tutaj zaczęła się kolejna dziwna akcja. Przewodnik, a może lepiej pomocnik kierowcy, przeszedł po busie i pokazywał po kolei na każdego palcem i mówił komu się należy kolacja. Uff co za szczęście z naszego biletu należała nam się kolacja. Nasze nowe koleżanki już nie miały tyle szczęścia, zapłaciły za bilety 35$, czyli o 5$ więcej jak my, były zapewniane, że bilet zawiera wszytko. Musiały się przez pół godziny dogadywać z przewodnikiem, żeby w końcu dopłacić po 5$ za kolacje.

argument-238529_1280.jpg

O dziwo kolacja była bardzo smaczna. Po jedzeniu wyjechaliśmy w dalszą drogę. Po półgodziny, bus znowu zatrzymał się w szczerych polach, gdzie na poboczu stała wielka stara ciężarówka wypełniona arbuzami.

road-675875_1920.jpg

Pan przewodnik, zakupił parę arbuzów w ramach poczęstunku. Po całym dniu jazdy busem bez klimatyzacji na upałach, to był chyba najcudowniejszy moment tej wycieczki. Jedzenie pysznego, soczystego arbuza przy zachodzącym słońcu na totalnym pustkowiu. Mimo, że było to już parę lat temu do dziś pada pytanie "Pamiętasz tego arbuza jaki był pyszny, jak wracaliśmy z Pamukkale".

Co najzabawniejsze w tej historii, że główny cel naszej wyprawy został mocno przyćmiony po przez całą otoczkę dojazdu na to ciekawe miejsce. A następnego dnia po powrocie blisko naszego hoteliku, zobaczyliśmy polskie biuro podróży wujek i Mariolka , gdzie za te same pieniądze mieliśmy wycieczkę z polskim przewodnikiem i bez stresu. Bardzo mili ludzie i żałujemy, że ich wcześniej nie spotkaliśmy. Może komuś przy okazji przyda się namiar jak tam będzie.

Dziś tutaj wyjątkowo nie zamieściłem żadnych zdjęć własnych, ponieważ ciężko mi co kolowiek znaleźć z tego dnia.

A tak wyglądała trasa:
Trasa.PNG

Pozdrawiam Was wszystkich.

fotografie: pixabay

Tomii z liczi.png

KOMENTARZE

  • acknowledgement

    I upvoted your post.

    Keep steeming for a better tomorrow.
    @Acknowledgement - God Bless

    Posted using https://Steeming.com condenser site.

  • trampmad

    Takie i podobne sytuacje są powodem, że szerokim kołem unikam turystycznie popularnych miejsc. Gdzie turyści, tam potencjalny zarobek miejscowych i przyciąganie różnego rodzaju fachowców od ściągania nawisu inflacyjnego. Kedyś opiszę podobny obrazek.
    Z arbuzem miałem podobnie. Ponieważ nigdy nie nosiłem z sobą wody, kiedyś jednak po wypatrzeniu sterty arbuzów nagle zaatakowało mnie potężne pragnienie. Ale nie miałem noża. Przez półtorej godziny, mając już w ustach niebiański sok, w upale, poszukiwałem upragnionego noża. Nie ma i nie ma. Miasteczko małe, sklepy jedynie z materacami, sznorklami i parasolkami. W rezultacie musiałem kupić komplekt 4 noży, z których 3 zostawiłem właścicielowi, a sam na tym właśnie murku, prze 40 minut wcinałem potężne plastry. Dałem radę.

    IMG_4033.JPG

  • lynxialicious

    Hhahahhhah dobra historia! Ano niestety, trzeba uważać i czasami trochę więcej czasu poświęcić na znalezienie dobrej oferty :) Ale jak by nie było tak jak napisałeś, macie co wspominać ;) pozdrawiam!