BLOGCZEJNalpha

Muzyka i taniec

Bardzo proszę o nie głosowanie przed zapoznaniem się z zawartością. Nie potrzebuję takich głosów a poza tym jest to nieuczciwe.

Taniec, jak ja to postrzegam, jest reakcją ciała fizycznego na oddziaływanie zewnętrznej energii (wibracji) muzyki. Zupełnie jakby przywoływała materię pragnąc się z nią zsynchronizować. W tym momencie ktoś może się podrapać po głowie i stwierdzić, że @trampmad jest porąbany opowiadając podobne banialuki. I częściowo będzie miał rację, z zastrzeżeniem, że najpierw powinniśmy zrewidować pojęcie normalności.
Jeśli normalny jest ktoś, kto grzecznie spełnia oczekiwania dominującego otoczenia, nie dopytuje „dokąd prowadzą te rurki?”, nie zawracając sobie głowy takimi szczegółami jak rozsądek i ignoruje swoją intuicję, to rzeczywiście można mnie uznać za wariata wiosłującego pod prąd.

music-3507317_1920.jpg

Egzotyczny pomysł świadomego(?) pobudzania materii (naszych ciał) przez muzykę ma swoje źródło w przeczuciu, że ich odtwórca(y), będąc w jakimś „twórczo-emocjonalnym” stanie, przenoszą go na dźwięk. Pomysł ten ma związek z dwoma faktami.

Pierwszy z nich to twierdzenie, niekoniecznie błędne, że uzdrawiająca energia życzeniowa rozchodzi się na fali uczuć. Zdrowym na umyśle, prawdopodobnie trudno będzie to zaakceptować jako że nie mamy naukowego potwierdzenia w tej materii (podobnie jak dowód na istnienie miłości). Ale niezaprzeczalnym faktem jest, że zdolne do współodczuwania (empatii) osoby, swoją medytacją zdolne są do opromieniowania energią na dowolny obiekt bez względu na odległość (istota ludzka, zwierzęta, rośliny ew. inne byty). Mam w tym zakresie osobiste doświadczenie, ale ponieważ materia ta jest dosyć delikatna i zasługuje na szczególne traktowanie, nie chciałbym uczestniczyć w katechezie na ten temat.

Drugi z nich ma swoje potwierdzenie w eksperymentach naukowych z których wynika, że na zachowanie czasteczki elementarnej można wpływać mentalnie poprzez oczekiwanie takiego a nie innego zachowania. Jeśli na jedną cząsteczkę, to logicznne, że i na dwie, trzy a może na jakąś strukturę molekularną. I co z tego wychodzi? Że to, co nazywamy czarami w ujęciu języka nauki może być realne.

astronomy-constellation-cosmos-46168.jpg

Naukowcy dochodzą do konkluzji, że fizyka jako taka, bez elementu ezoterycznego kupy się nie trzyma. Również taki aksiomat, dotyczący szybkości rozchodznia się światła który wzbudza ostatnio wątpliwości.
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/szok-naukowcow-cern-predkosc-swiatla-pobita,185150.html
http://www.matematyka.wroc.pl/matematykawokolnas/predkosc-swiatla

Na pokutę zasługuje również archaiczna teza twierdząca, że światło rozchodzi się prostoliniowo, a przecież zbacza ono z kursu w pobliżu pola grawitacyjnego. Jeżli podstawy fizyki są konstruowana na bazie niezbyt pewnych aksjomatów, to i pochodne od niej definicje nie mogą być wiarygodne. A tak nawiasem, czy powyższe aksjomaty są dzisiaj jeszcze uczone w szkolach? Podobnie jak banialuki o odkryciu Ameryki przez Kolumba?

Zadziwiającym jest fakt, że tak doniosłe odkrycie (wpływ umysłu na cząsteczki materii) traktowane jest niejako z konsternacją a media o tym nie trąbią z należytym rozgłosem. No cóż, może dla niektórych kto z kim i kiedy, majtki diody, rufa Kardashian czy kto komu napluł do zupy jest bardziej ekscytujące. A przecież odkrycie to może mieć związek z rozwiązaniem tajemnicy stosowania antygrawitacji przy konstrukcjach megalitycznych. Istnieją jakieś przecieki mówiące, że olbrzymie bloki kamienne były stawiane ze „współudziałem” trąb.
Aby to wszystko jeszcze pogmatwać dodam, że zgodnie z wieloletnimi badaniami wody przez Masaru Emoto, zdolna jest ona nie tylko do magazynowania informacji ale i reagowania na muzykę i uczucia.

https://www.youtube.com/watch?v=3DM4VhFzULU

Ale się porobiło co?
Wracając do tematu, wysnuwam mój własny, samodzielny, niezależny samorządny wniosek, że uczucia wykonawców zawarte w muzyce, jakby pragną zjednoczenia z materią. Jakby poszukiwały partnera. Energia plus materia, czy nam się to z czymś kojarzy?

https://www.youtube.com/watch?v=_4oFG18tzZs

Potrafią się ludzie bawić co? Na ulicy, w parku, gdzie im wygodnie rozstawiają muzykę i tańczą. Czy my, z naszą wewnętrzną energią zdolni bylibyśmy do podobnej spontaniczności przed naszą klatką?
Mogę zaryzykować stwierdzenie, że zaangażowane obcowanie z muzyką, rekompensuje w jaimś stopniu deficyt subtelnych energii, w pozbawionym przez elektroniczny smog środowisku. Uważam, że podczas leśnego spaceru, plaży, kampingu nie odczuwamy tak bardzo głodu energii ponieważ, w takich warunkach absorbujemy ją wprost z relatywnie czystego środowiska.

audience-1853662_1920.jpg

Energia muzyki pochodąca z urządzeń odtwarzających, nie jest tej samej jakości co ta z sali koncertowej. Sądzę, że bywalcom koncertów nie tyle chodzi o samo słuchanie (choć sami pewnie tak uważają) co zanurzanie się w bogatym polu energii płynącej od całej orkiestry, czego im nie zapewni najlepszy odtwarzacz.

music-2805506_1280.jpg

Satysfakcja podczas zjednoczenia energii i materii może być postrzegana jako analogia przy fizycznym zjednoczeniu partnerów. Przecież i w tym wypadku chodzi głównie o wymianę odmiennych energii. To jest niesamowite ile radości może dać takie zespolenie indywidualnej wibracji ciała z wibracją muzyki. I nie jest ważne czy zabawa odbywa się na klepisku, pustynii, ulicy czy nawet autostradzie. Zabawa to zabawa. Popatrzmy.

Taniec Dubke Bejrut, przedstawienie wyreżyserowane ale super sympatyczne.
https://www.youtube.com/watch?v=VEp29GS1VXI

Kolbasti, specyficzny taniec turecki.
https://www.youtube.com/watch?v=4VaNQlZFWg4

https://www.youtube.com/watch?v=Ssue9FwK1H0

https://www.youtube.com/watch?v=zsbN0_YB6I0

Pozwolę sobie pogryżć po kostkach naszą, europejska nację. Czy my potrafimy się tak bawić i to bez udziału alkoholu i prochu? W pełnym świetle tak, że wszyscy nas widzą? Solo na parkiecie? Co z nami jest nie tak, że ukrywamy, lub wręcz tłumimy swoją spontaniczność. Nasza mentalność preferuje dyskretne lub oślepiające oświetlenie i raczej zabawę w tłumie. Z czego to wynika? Pozazdrościć spontanicznośći południowcom. Leci z nami psycholog który to wyjaśni? A może sam ma problem z ekspresją? My mamy aerobik i swoich psychologów a ci z powyższych filmików kawałek chodnika, balkon lub pokład łodzi. Dla mnie osobiście to zarąbista terapia.

A tu mamy kurdyjskie popisy prosto z ulicy.
https://www.youtube.com/watch?v=oex1BnD3lBU

Ponieważ zjawiska zdecydowanie nie pojawiają się jako całkowicie odzielne (zobacz Teoria Siatki którą opisała @rozku), mam wrażenie, że poruszając temat oddziaływania na nas muzyki tańca, zawibrowały tu dodatkowo dwie nitki pajęczyny.

Jedna z nich to dosyć odważna i prowokacyjna w postaci pytania. Skoro seks jest dążeniem do wymieszania i przebywania we wspólnej energii, to czy jego deficyt można uzupełniać tańcem? Częsta wymiana partnerów może świadczyć o nieodpowiednim ich energetycznie doborze. Nadają na różnych falach. Szukając odpowiedniej jakości energii, chaotycznie próbują trafić na tą która ich usatysfakcjonuje. A gdzie intuicja przy doborze partnera?

Druga nitka która zawibrowała prowadzi do zagadnienia związanego z tańcem rytualnym. Mam nadzieję, że zdajemy sobie wszyscy sprawę, że podobnego rodzaju obrzęd ma głębokie znaczenie duchowe, chociażby w aspekcie integracji ze środowiskiem. Nawet jeśli nie mamy głębszej wiedzy na ten temat to chyba powinniśmy przyznać, że coś w tym jest.

Byłoby fajnie, gdyby do powyższych spekulacji odniósł się ezoteryk, fizyk kwantowy, psycholog, etnolog, seksuolog, tancolog, muzykolog, kynolog… Nie, kynolog nie. Pod warunkiem, że reprezentuje on nie tylko stereotypową wiedzę wyniesioną z uczelni ale w połączeniu z własnymi, niekoniecznie naukowo potwierdzonymi dociekaniami.

Było o muzyce, było o tańcu a na zakończenie taniec i muzyka razem. Miło się ogląda taką synchronizację (podobnie jak w przypadku Dimash) i jej oddziaływanie na uczestników koncertu. W tym wypadku muzyka, taniec, publika stanowią jedną, radosną kulę energii. Zwróćmy uwagę na rodzaj emocji wypełniających widzów.
Nozina Karamatullah – Tadżykistan, studiowała w New Delhi, śpiewa w hindi, perskim i oczywiście rodzimym języku.
https://www.youtube.com/watch?v=WezzRcppiCc

I aby nie było niejasności, każdy indywidualnie reprezentuje jakąś energię i syci się taką która go satysfakcjonuje. Więc nie ma nic dziwnego w fakcie, że ktomuś pomaga słuchanie np. Nergala czy Sławomira. Nasze indywidualne potrzeby są bardzo zróżnicowane i należy to szanować. Dlatego przepraszam chodnikowców za złośliwość – nie powinienem. Ale nie żałuję. Ha!

Zdjęcia Pixabay

KOMENTARZE

  • checky

    Hi @trampmad, I'm @checky ! While checking the mentions made in this post I noticed that @trampad doesn't exist on Steem. Did you mean to write @<em></em>trampmad ?

    If you found this comment useful, consider upvoting it to help keep this bot running. You can see a list of all available commands by replying with !help.

  • theadelina

    rozbawił mnie ten shuffling do muzyki tureckiej :D ogólnie fajnie poruszyłeś temat, podoba mi się Twoja interpretacja. samo istnienie tańca rytualnego powinno dać ludziom do myślenia, że to nie jest tylko "kręcenie tyłkiem". jednak wolałabym się bardziej skupić na muzyce - udowodnione jest to, że dźwięk potrafi mieć wpływ na materię, a muzyka (szczególnie popularna) potrafi mocno oddziaływać na ludzi. w niektórych przypadkach może być to wręcz niebezpieczne.. odważyłam się tutaj to napisać, bo wydaje mi się, że "głęboko kopiesz" przy analizowaniu tematów :)

  • rozku

    nie znam się (nie jestem nawet kynologiem), wiec się wypowiem :)
    hhy hy

    "głęboko kopiesz", - lubię.
    a wiesz, że sie nad tym samym niedawno zastanawiałam?!?

    trafiłam na pewien brazylijski kawałek
    i za nic nie mogłam sie od niego uwolnić przez kilka dni.
    a jest z tak zupełnie innej bajki niż ta nasza, słowiańska.
    (oraz inna od Twojej, nie szkodzi :) opisywany proces jest taki sam)

    posłuchajcie tego, a może nawet popatrzcie (do końca- niby oszczędny, nieistniejący taniec, takie tam gibanie, ale jakie flow!)

    https://www.youtube.com/watch?v=EGRLhZpSqXY

    i skąd w NAS to wyczuwanie brazylijskich dźwięków?
    czy tureckich rytmów?
    o afrykańskich bębnach to nawet nie wspominając, (bo to one dopiero robią klimat muzyki transowej, niee?)

    i gdyby tak rozciągnąć temat, tak jak proponujesz..
    to jak?, w jaki sposób my wyczuwamy to flow?
    dlaczego jedno nas pociąga a inne nie?
    kiedy to w człowieku kiełkuje? czy za skorupki czy później,?
    dlaczego Ciebie nosi akurat w tamte rejony, ~ciałem i duchem?
    (tzn. ja wiem, że wyjaśniałeś jak to sie zaczęło,
    chciałam tylko to pytanie tak retorycznie zawiesić w powietrzu :)
    -poczytajcie koniecznie we wcześniejszych odcinkach)

    ale jednak to właśnie tak działa,
    dokładnie tak jak piszesz, że jedno wynika z drugiego,
    jedna kwestia pociąga następną, rodzi sie jakiś przyczynek, kształtuje coś, czego może nawet początkowo nie wyczuwamy, nie dostrzegamy
    a ono już tam Jest, i pączkuje...

    i te nasze gusty muzyczne..
    to jaki rytm nas błyskawicznie i mimowolnie porusza (ciało już reaguje, zanim głowa zrozumie)

    i czy można to jakoś blokować? suchą mentalnością?
    albo: czy można na tym budować cokolwiek?
    np. związki?
    bo odczuwaliśmy flow w tańcu, w łóżku?

    czy to nie powinno być coś dużo dużo więcej, niż samo wyczuwanie energii partnera?
    a może jednak ta energia, to jest jakiś rodzaj bazy wyjściowej, jak np. feromony,?
    coś niezależnego od nas, a będącego mega wskazówką, (tylko jesteśmy zbyt zamuleni cywilizacyjnie, zbyt otumanieni, by odczytywać takie życiowe podpowiedzi?

    (..)
    i osobiście, nie oceniam krytycznie naszej europejskiej nacji,
    może faktycznie przy klatce schodowej tego nie zaobserwujemy,
    ale umiemy popłynąć na emocji, bodźcu i rytmie, oj umiemy :D

  • wadera

    Skoro seks jest dążeniem do wymieszania i przebywania we wspólnej energii, to czy jego deficyt można uzupełniać tańcem?

    Miałam przez czas jakiś instruktora tańca, Włocha. Po pierwszych grupowych zajęciach z nim wyszłam na tak potężnym haju, jakiego rzadko przyszło mi zaznać i tak już było prawie zawsze. Nie wiem, czy tańcem można zastąpić seks, ale wiem, że stan "po" bywa podobny.
    Na koncertach rozkładam wszystkie anteny i chłonę, nie tylko energię ze sceny ale i od tłumu, piękna rzecz.

    W naszej kulturze spontaniczność tłumiona jest od dziecka - mamy się: nie wygłupiać, nie ośmieszać, być cicho, generalnie mamy się nie "wychylać". Dzieci potrafią tańczyć całym ciałem, potrafią śpiewać na całe gardło nie zastanawiając się, czy mają "ładny" głos... niestety przyjęło się szkodliwe przekonanie, że dorosłym to "nie przystoi". A kij w dupie przystoi?

  • andzi76

    Ten post został podbity przez użytkownika @mmmmkkkk311 i jego program #perpetuummobile. Z jego inicjatywy zostało przydzielone opiekunom Tag'ów po 10 SBD na wspieranie dobrych treści na platformie #steemit, ja dostałem na wspieranie Tagu #pl-muzyka.

  • anetchen

    Muzyka i taniec ... cos co uzdrawia dusze i cialo :) ja bez tanca zyc nie moge .... obojetnie gdzie jestem i slysze muzyke to kiwam sie w rytm ...

    nienawidze jak znajomi bedac z nami na festach siada przy stolach jak kury na grzedzie i probuja rozmawiac chociaz ledwo cos slychac, ja wole stac i tanczyc .... patrza czasami na mnie jak na wariatke ale mam to gdzies, przykladowo znajoma narzeka na krzyz, twierdzi ze na koncercie nie wystoi przed scena, musi miec cos do siedzenia ....:/ ale siedzac to dopiero krzyz wysiada, ja skaczac z nogi na noge odciazam soj krzyz i swoje nogi :) nie odczuwam wowczas swojej wagi ....

    z racji tego ze jestem osoba dosc puszysta, niektorzy mysla ze ciezko sie ze mna tanczy, czasami bywalo ze panowie na imprezach troche bali sie ze mna zatanczyc, dopki nie zobaczyli jak wywijam na parkiecie w momencie gdzie szczuple panie podpieraly sciany ..... kiedys z braku laku poprosil mnie chlopak dosc szczuply do tanca i po dwoch krokach ze mna byl zafascynowany, powiedzial ze nie myslal nawet ze tak lekko bedzie sie ze mna tanczylo ... ze fruwam po sali jak piorko ...;> to zasmialam sie i powiedzialam no w koncu jestem puszysta hehehe..... przetanczylismy do konca dyskoteki a kolezanki przesiedzialy ....:) ....

    Ostatnio na weselu niemieckim ....gral calkiem fajny zespol i az nogi same rwaly sie do tanca ale przeciez nie wypada wychylac sie przed innych ...( tak mysla inni, nie ja ) zagonilam doslownie znajomych do tanca..... wyciagnelam na parkiet a jak prawie wszyscy juz wysiedli ja i garstka innych dalej tanczylismy :) .... w pewnym momencie kapela zagrala cos rockowego .. my ta garstka na parkiecie dopiero dalismy upust swojej energii.....tak to sie spodobalo niektorym ze zespol gral caly blok rockowy ....:) Sory ze tak o sobie ale to tylko przyklady z zycia i moich obserwacji .... meczy mnie czesto ze ludzie sa tacy sztywni ...dopiero jak wypija to szaleja ale wowoczas neistety takie niekontrolowane szalenstwa to dopiero obciach :/ mysla ze sa wtedy Cool .... ale ok, wsio rybka, aby nikomu nikt tym krzywdy nie zrobil ....

    Wiec muzyka mozna wyladowac swoj nadmiar energii :9 ale i mozna naladowac sie energia, muzyka mozna wyleczyc wszystko ...taniec jest uzupelnieniem :)

    co do Artykulu, jak wszystkie ktore sa napisane przez pana wciagaja, daja do myslenia, sa wyszukane a jednoczesnie z zycia wziete .....nie mam wprawdzie tak duzej wiedzy jak pan ale tematy te mnie intersuja i wciagaja,,,, Dziekuje za ich wydobycie na forum dyskusyjne !

    apropo porowniania tanca z sexem ... to nic dziwnego ze czujemy po, taka extaze .... to wyrzut adrenaliny :) hormonu szczescia, wszystko co to by ni bylo, co sprawia nam przyjemnosc :) jest zdrowe....... i ma moc uzdrawiania ! dobry sexs, dobry taniec, w moim przypadku jeszcze Morsowanie .... to ostatnie rowniez moge porownac z dobrym sexem .....

    16403280_923186021145028_8281716732314737236_o.jpg

    Ps. Tancze nawet w wodzie, w lodzie .....

    Mala wzmianka jeszcze na temat leczenia muzyka :) .. wedlug Nowej Medycyny Germanskiej mozna nawet wyleczyc raka ..

    oczywiscie wcale to nie musi byc muzyka Hamera, ale dla przykladu ponizej link z youtube...

    https://www.youtube.com/watch?v=C3DtuKpP8OQ