BLOGCZEJNalpha

Urfa Wspaniała

Drogę do cytadeli łatwo znaleźć, można posłużyć się mapą jeśli znamy położenie na niej hotelu. I jeśli takową dysponujemy. Moje doświadczenie podpowiada, że dużo prościej jest zapytać pierwszego z brzegu przechodnia, jak dojść do Gölbasi Parki. Poza tym, dziwnie wygląda ktoś studiujący na środku chodnika mapę, jakby demonstrował swą niezależność i nie chciał prosić o pomoc. Odległości pomiędzy punktami orientacyjnymi nie są duże, tu meczet, następny meczet, jeszcze następny, bazar koło meczetu i jesteśmy na miejscu. Łatwizna. Coś tam kojarzę z poprzedniej wyprawy i psim swędem docieram w znane mi wcześniej miejsca. Na mapie tylko główne ulice mają nazwy, reszta ma numery jak na Manhattanie. Dużo numerów, Manhattan się chowa. [wycinek mapy](https://www.google.fr/maps/@37.1612901,38.781899,17z?hl=en) Przechodzę ostrożnie obok bazaru, nie narażając się przy tym na pokusę zakupów. Obok znane mi stanowiska nieformalnego klubu seniorów, spędzających resztę życia na plotkach przy herbacie. Nie wiem jak to wygląda dzisiaj, ale w czasie mojego tam pobytu, prawo do pełnej emerytury nabywało się po 15 latach pracy. Poza tym, pracodawca był zobowiązany do jednorazowej odprawy w wysokości (jest jakiś algorytm) pozwalającej na zorganizowanie sobie daczy nad morzem. Jeśli chodzi o wysługę lat o której wspominam, to jestem tego absolutnie pewien (chyba że sułtan zdążył już coś pokręcić), natomiast informację o emeryckiej wyprawce warto byłoby sprawdzić. Z praktycznych względów 😊. https://cdn.steemitimages.com/DQmSmS2c6qKnoW4Jq3AnyvXaGgDj4mdHrBn2ChHPCKvindJ/IMG_5314.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmRT5aYQqSvdrQFuHtRxLV5QiFtnKYG8PCNpSH9i6FUPzr/IMG_5316.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmdLpKHhCgZYTswvsobXhGPru2upPWkhqMMv7hqPgqFpK6/IMG_5324.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmQfjpNYmnHHT6ispDP6kF9BVDeu2Jqt8AJkQw5ubzvoYT/IMG_5882.JPG Przesiadujące tu herbaciane dziadki są bardzo sympatyczne. Można się przysiąść, wypić herbatę, poplotkować. Długo parzona, na odpowiedniej aparaturze, wodzie o bogatym składzie mineralnym, dokładnie według tradycyjnej metody, jest nie tylko smaczna ale i pobudzająca. Technologia pozwala wyciągnąć pożądane składniki w odpowiednich proporcjach. Niestety, musi być słodzona. Na pytanie jak my u siebie parzymy herbatę odpowiadam, że właściwie to zalewamy wrzątkiem woreczek z barwnikiem, a namiastkę aromatu zapewnia nam pył odpadowy z taśmy produkcyjnej. Herbata służy do popijania suchej kanapki i nie jest napojem którym się delektujemy. Do tego służy nam piwo. Dziadki kręcą z niedowierzaniem głowami i nie mogą się nadziwić. O kawie „po turecku”, czyli zalewaniu szklanki wrzątkiem dwóch łyżeczek kawy nie wspomniałem, aby nie prowokować palpitacji serca zacnych seniorów. Już to kiedyś przerabiałem i więcej o takiej profanacji opowiadać nie będę. https://cdn.steemitimages.com/DQmbKAwZ86kLQo4yQyhEN4t765Yoo9N287HjvkSccsbHanb/IMG_5889.JPG Jest jeszcze kilka szczegółów. Herbata powinna pochodzić z plantacji położonej na stokach gór w północno wschodniej Turcji (okolice Morza Czarnego). Co prawda rynek oferuje różne rodzaje herbat, w tym importowane (często niewiadomego pochodzenia) ale prawdziwi smakosze uznają jedynie miejscową produkcję, bo ta gwarantuje jakość i czystość. Prawidłowo parzona esencja musi trwać około 40 minut. Interesujących się szczegółami odsyłam do Google. W upały nie ma to jak gorąca herbata, żadne tam fanty i inne chemikalia. Gorąca, o rewelacyjnym smaku ożywia i można powiedzieć uzależnia – bez niej ani rusz. Herbatę serwuje się w ciekawy sposób. Na wielkiej, często grawerowanej w esy floresy mosiężnej tacy, lawirujacy wśród gości „roznosiciel” stawia kieliszki przed składającymi zamówienie. Wystarczy spojrzenie lub lekki ruch dłoni. Czasem obchodzi najbliżesze biura, przystanek autobusowy i stoiska bazaru. Wracając z pustą tacą zbiera opróżnione naczynia, inkasując przy tym należność. https://cdn.steemitimages.com/DQmQrSW1DQ3fJ2w4RE6B6WKvE85UJLJjzX4SgTUBU27ENQ3/IMG_5887.JPG Jeśli komuś się śpieszy, zostawia kieliszek na parapecie, a nawet krawężniku chodnika z odłożoną należnością. Nie ma tam obszczymórków ani złodzieji, którzy połasili by się na cudzą własność. To bardzo nieetyczne działanie. Nawet z żebrakami mają tam krucho. Jednocześnie inny pracownik myje szklaneczki i rozlewa świeżą herbatę - i tak w kółko. Zwykle nie kończy się na jednej, więc sprzedawcy dwoją się i troją aby obsłużyć jak największą liczbę klientów. W tym czasie kobiety mają święty spokój, bo nikt im się po domu nie plącze i przeszkadza. Myślę, że jest w tym „niedemokratycznym” układzie jakiś ład. Mężczyźni mają obowiązek przynosić do domu pieniądze i pilnować aby nikomu krzywda się nie działa. Kobiety są biznesłomenami na swoim terytorium i nie życzą sobie wtrącania w ich sprawy administracyjno-gospodarcze. To tradycyjny, historyczny model istniejący obok współczesnego, nowoczesnego podejścia. Jeśli ktoś ma pojęcie o pozycji tureckiej kobiety, podobnej tej w Jemenie to stwierdzam, że ma bardzo poważne braki do nadrobienia. W Europie kobiety mężnieją, stają się niezależne i bardziej zdecydowane niż kiedyś. Przejmują często władzę nad onieśmielonymi pewnością siebie paniami. Panowie chodzą po mieście w krótkich gatkach, kolorowym podkoszulku i w klapkach, z buteleczką piciu w dłoni. Depilują swoje futra na piersi, które powinny być atrybutem i ozdobą każdego mężczyzny (a fuj!). Aby zachować pozory męskości, prężą muskuły na siłowni i upiększają ciała tatuażem, ew. biżuterią na twarzy. Potrafią na nadgarstku nosić kolorowe sznureczki i koraliki. A najbardziej kompromitujace jest to, że bezwstydnie pozwalają się utrzymywać się kobietom i rodzicom, mieszkając u nich na krzywy ryj. Nic dziwnego że Europie pisane jest wyludnienie. Dla mnie antykoncepcja do sześcianu. Wydaje mi się, że materialne zabezpieczanie i otaczanie opieką rodziny jest w Turcji jednoznacznie traktowane jako moralny obowiązek i stanowi wyznacznik męskości. W Europie mamy tendencje do kojarzenia męskości w bardziej prymitywny, mało elegancki sposób. Zostawiam herbaciane dziadki samym sobie i ruszam w kierunku perełki Sanliurfy czyli Gölbasi. U podnóża cytadeli (czyli ogrodzonego pola z resztkami murów i kamieni) rozciąga się Park Różany oraz słynny kompleks stawów z rozpieszczanymi, świętymi karpiami. https://cdn.steemitimages.com/DQmPmEBegCack2FhXPKmESvw1kiTfGb4WrEPvRi31tgZqRi/IMG_5371.JPG Wyglądają groźnie, niczym u-boty przed atakiem. Z tymi karpiami związana jest historia z udziałem samego Abrahama, ale ponieważ od podstawówki mam alergię na historię, nie będę jej przytaczał. Tym bardziej, że niekoniecznie jest wiarygodna. Park sprawia bardzo miłe wrażenie, nie jest zbyt rozległy a przez to idealnie zagospodarowany. Pomiędzy soczystymi trawnikami wiją się alejki zapraszające do herbacianych ogródków. Tak się akurat składa, że moja tu wizyta zbiega się z datą urodzin Abrahama, a może śmierci – już sam nie wiem. W każdym razie w tych akurat dniach zjeżdżają się tłumnie świętujący pielgrzymi dla których karmienie ryb jest formą hołdu oddawanego prorokowi. Pod cytadelą, na terenie meczetu jest wejście do jaskini w której urodził się Abraham. Włąściwie dwa wejścia - jedno dla pań i oddzielne dla panów. Ustawiają się przed nimi kolejki odwiedzających to szczególne dla nich miejsce. https://cdn.steemitimages.com/DQmVrZFZjVrv9EHFUnbGabgvrAUc8LhmypMeC3hna2mNy4r/IMG_5364.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmf4B5ZqTfWtGL4qxy3yuWwxmnt8meveho8u9sYoz8HKBd/IMG_5576.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmeCaBwctLP1Jfuxofkztx5hH8bPhjtosPNF4bZFzjfY5e/IMG_5772.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmWXAffGzcxK3EdT2unB1uDqRjcWqeKuuEktV4w3WCpKRn/IMG_5776.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmf7RzekuEMGyf4oRFYeLzoyLtPgD1Pxg6UYSU6QZLV8wD/IMG_5790.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmUNBJTx4i8t2kLcKPyrLfqVHCPaN5PkKavcExybbn6qVS/IMG_5794.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmRngcx7Rug3qaFtNFgj6eYiyev3H84mLjyxmGqrNNG1nw/IMG_5415.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmRkXyht8aV6Bk1qvKuE7VBohXjUPLkmnayaEiRKN6cebn/IMG_5398.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmWPhDYMg72E1cwnJfao8gFTNC9M6P3WsJpVyYgExjCZmT/IMG_5040.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmW8X1m5jRXeu3qT64EnqcTh4jf8RXyzmEnS21BWfBGazN/IMG_5041.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmaaqSumuhCPjWihXNeJECgn45eWANTADyiMwZEDB9KU67/IMG_5425.JPG Uczestnicy pielgrzymki odpoczywają, zawierają znajomości, relaksują się. Łażę pomiędzy nimi czasem strzelając jakąś fotkę i mam wrażenie, że jestem niewidzialny. Nikt mnie nie widzi, pomimo, że się wyróżniam jasną cerą. Dzieci nie pokazują mnie palcami, dorośli nie wyzywają, nie szarpią szukając krzyżyka na szyji, o pobiciu i skopaniu nie wspomnę. Nikt nie wyzywa od brudasów. Czyżby europejski, a może nawet chrześcijański rodowód cudzoziemca, który śmie bezcześcić tą świętą, muzułmańską ziemię miał uratowąć swoje gardło przed jataganem? Podobno to dobry uczynek pomiędzy muzułmanami – tak u nas mówią, więc o co tu chodzi? Aż tak mnie ignorują, że nie chce im się nawet noża wyciągnąć? Nie sprawdzają czy mam wszy, jestem nosicielem chorób lub jakąś dywersję im szykuję. Zamiast tego uśmiechają się do mnie przyjaźnie. Coś jest nie tak. Ale miło. https://cdn.steemitimages.com/DQmYgvT77kmR31oqFo8MWcVnWhpn5Nq8sprF9946BZaK86T/IMG_5677.JPG Wydaje mi się, że ze względu na swoje znaczenie, miejsce to (szczególnie w tym czasie) jest traktowane jako wypełnione błogosławieństwem (parapsycholog powie energią), w którym pielgrzymi pragną się stopić. To tylko moje domysły, ale jeśli to odległe miejsce, przywołało mnie po kilku latach aż północnej Szkocji, to sprawa jest nieco podejrzana. https://cdn.steemitimages.com/DQmbUV8Mwt1WCEWRnHhsde1P6qD9eyDaubWe74JNuSaVcfv/IMG_5573.JPG Pomimo tłumu gości, nie widzę żadnych porzuconych butelek, kubków od lodów, puszek, tacek po frytkach. Nie ma potrzeby patrzeć pod nogi aby nie wdepnąć w coś kleistego. Podejrzanie czysto jakoś... Hm... Tym bardziej, że pomimo takiej ilości panów ani u jednego nie widziałem puszki z piwem. Albo totalni abstynenci, co jest wielce prawdopodobne, albo popijają dyskretnie w domu. Prohibicja mało prawdopodobna. Nie wiem, ale tłumek bez podnoszenia głosu, przekrzykiwania się, bezceremonialnego rozwalania na ławkach, plucia i smarkania na chodnik robi wrażenie. Matki nie wydzierają się na maluchy, a te nie dają im do tego powodu. Wielki szacun - i jak tu nie wracać? Dobrze, że tak daleko, że nie grozi im inwazja warcholstwa, które woli się „zwierzęcić” w hotelach nad Morzem Śródziemnym. https://cdn.steemitimages.com/DQmNuuaA2phD1e1NgR4ieqPveFR5epYCsxYespqeuBShc7k/IMG_5448.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmbbgrizz2L1cKFVykdNBLZfsyCEeQgSg7jTu1HGWxxnCG/IMG_5449-1.jpg https://cdn.steemitimages.com/DQmWEVaDjbwmXVAx5kKUp9HSbsb7xhLvoAMBTcZtgBiE3kL/IMG_5464.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmZAoDzaqFNSEFX9d78gwtpsXnasoSyDybFqxtUsovxscX/IMG_5700.JPG https://cdn.steemitimages.com/DQmaUDhhd8LgdmeNxEjHVTBckWLWvbyxkBCvwJ3MKGWEKnq/IMG_5500.JPG Przechodząc przez park, dochodzę obok starego cmentarza do podnóża cytadeli, skąd krętymi schodami wspinam się na górę. Na zakręcie w kilku jaskiniach zorganizowane są małe restauracyjki. Można coś przekąsić, napić się herbaty albo po prostu posiedzieć. https://cdn.steemitimages.com/DQmZiQ6BemdNSjRvzsnuM9Zo445Kt7aNDctRN814JMxaDfz/IMG_5505.JPG Można usiąść i podziwiać widoki, nie narażając się przy tym na wymuszenie zamówienia, ew. usłyszenia tureckiej wersji paszoł won. Raczej zdecydowanie uprzejme „gdybyś się na coś zdecydował daj znać”. Jakże odmienne traktowanie w porównaniu do Grecji, w której w podobnych sytuacjach przepędzano mnie jak psa. Szczególnie niemiłe było zdarzenie, gdy w upale wędrowałem z Pireusu do Aten (ok. 10 km.). Przysiadam na wystawionym na ulicę krześle pragnąc na kilka minut odpocząć, i wtedy ze środka wybiega kelner i mnie przepędza. Dobrze, że mnie nie pogryzł. Wtedy zmieniłem destynację na Turcję i się nie zawiodłem – wręcz przeciwnie. Jest jeden problem na dzisiaj. Obawiam się, że w związku z sytuacją w Syrii, ewentualni turyści przybywający do Sanliurfy i w okolice mogą być zniesmaczeni, słysząc odgłosy artylerii po drugiej stronie granicy. Informacja do sprawdzenia. https://cdn.steemitimages.com/DQmVAvNf4wtyLrBns4jmpTv3AvUcmQ1thFKmx1XHPwKaoAS/IMG_5103.jpg A to już widok z góry obok cytadeli. Właściwie to jeszcze nie skończyłem tego postu, ale ilość zamieszczonych tu zdjęć powoduje, że materiał staje się ciężki. Pozostałe w moim archiwum wierzgają, gwałtowinie dopominając się również upublicznienia. Aby tak stało musiałbym przygotować nowy komentarz. *Zdjęcia własne - Canon EOS 1000D*

KOMENTARZE

  • pdj85coexist

    Czytając na chwile przeniosłam się do Urfy
    „Taka kraina mlekiem i miodem płynąca” jakby czas zatrzymał się dla tych ludzi, nie ma pośpiechu i codziennej gonitwy za własnym cieniem. Masz czas by usiąść i delektować się smakiem herbaty przeglądając strony gazet i zamienić standardowe cześć jak się dzisiaj masz? Może i czas tam wolniej płynie? Kto wie? Każdy jest dla siebie miły i życzliwy. Nie ma pretensjonalnych odpowiedzi z wykrzyknikiem.

    Naprawde byłam tam przez chwilę...
    Xx

  • saunter

    A byłeś w tej jaskini, w której Abraham się rzekomo narodził? Nie pamiętam do końca gdzie była, gdzieś obok tego parku.

    A sama Urfa - śliczna, kolorowa, żywa. Potężny bazar w mieście. Kurdyjska gościnność. W tym parku spędziłem dużo czasu, drzemałem w cieniu odpoczywając od gorąca. Dzięki za przypomnienie tego miejsca :)

  • rozku

    jak ten tekst ładnie, nienachalnie i wiarygodnie walczy ze stereotypami.
    aż milo przeczytać!
    (o popatrzeniu nie wspominając)

    ostatnie zdjęcie - moje ulubione

  • karolinabaum

    Kolejny wciągający kawałek historii❤