BLOGCZEJNalpha

Fontologia (1): Zacznijmy od A

Fontologia-1.jpg

Zwykłe „A“ - trzy kreski, a wszyscy wiemy, co znaczy. Taki prosty kształt, który możemy rozwinąć do bardzo skomplikowanego, zachowując jednocześnie jego podstawową funkcję i znaczenie. Fajnie, prawda? O tych rozwinięciach i komplikacjach poczytacie w nowej serii o typografii. Zagadnieniu, które często jest kulą u nogi początkujących grafików i projektantów. Chociaż nie tylko - każdy z nas przecież często stoi przed dylematem, jaką czcionkę wybrać, choćby do imieninowej laurki czy prostego napisu na poście.

Od razu muszę dodać, że w tej serii nieco niedokładnie będę używał zamiennie słów czcionka (która jest fizycznym elementem typografii), krój (czyli zestaw znaków) i font (komputerowe odwzorowanie czcionki). Tak będzie łatwiej.

Na początku było słowo

Tak przynajmniej głosi Biblia. Nie jest jednak zaznaczone, czy było to słowo pisane, a wszystko wskazuje na to, że raczej nie. Zanim Hebrajczycy spisali pierwsze słowa w swoim alfabecie było pismo klinowe, węzełkowe i kilka innych zapomnianych sposób zapisywania słów. Alfabetów, które do dzisiaj pozostają tajemnicą dla archeologów i badaczy piktogramów.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bb/Trilingual_inscription_of_Xerxes%2C_Van%2C_1973.JPG
Żródło: Wikipedia

Zaczęło się od obrazków. Rysunków byka, szamana czy człowieka, jednak gdy przyszło do wyrażania bardziej abstrakcyjnych słów czy pojęć należało stworzyć jakiś system symboliczny. Nie myślcie sobie, że chodzi tu o poezję. Jednym z powodów były oczywiście podatki i różnego rodzaju spisy inwentarza - zwykłe nudne listy, które porządkowały majątek i stan skarbca. Na opowieści sławiące czyny bohaterów, czy liryki trzeba było poczekać trochę. Kilka tysięcy lat.

Zanim pojawił się papier i tusz, wszystko wystukiwano na kamiennych tabliczkach za pomocą klinów o kilku kształtach. Proces ten był pracochłonny i powolny. Potem, gdy nauczono się tworzyć papirusy i stało się to trochę prostsze. Chociaż nadal skrybowie i kopiści w pocie czoła musieli tworzyć ręczne kolejne strony. Wszystko zmieniło się w połowie XV wieku, gdy Johannes Gutenberg stworzył pierwsze powszechne maszyny drukarskie i pierwsze czcionki. Dzięki temu dany tekst mógł być powielony w dowolnej ilości kopii. I wtedy się zaczęło…

Czcionka wchodzi do gry

Od tego czasu w dziejach cywilizacji mówimy o początku ery Gutenberga, erze druku. Zmiana była ogromna, a przeskok kwantowy. Do tego czasu książka, podręcznik czy choćby teksty religijne były dostępne wyłącznie w kilku kopiach, które różniły się między sobą, co wynikało z pomyłek kopistów podczas przepisywania. Czytać je mogli tylko wybrani, bogaci, duchowni lub wpływowi. Wynalezienie druku upowszechniło wiedzę w coraz szerszych kręgach społeczeństwa, mogli oni nie tylko z książek uczyć się, poznawać znany świat, ale także poznać przyjemności literatury czy historiografii. Pierwsze drukowane podręczniki i słowniki pomogły również w ujednoliceniu dostępnej wiedzy. Tak rozpoczął się renesans wiedzy.

Jingangjing.jpg
Żródło: Wikipedia

Przynajmniej w Europie, bo pierwsze techniki druku zawdzięczamy Chińczykom. Używali oni ogromnych stempli z wyrytymi znakami do kopiowania tekstów religijnych czy historycznych, a nawet poezji. Gutenbergowi zawdzięczamy udoskonalenie i unowocześnienie całego systemu druku, w tym wymiennych czcionek, co znacznie przyspieszyło cały proces. Do tej pory, jak wspomniałem, najczęściej używano stempli ze ideogramami czy całymi tekstami, każdorazowo wykonując matrycę. W nowym systemie drukarz dysponował całym arsenałem czcionek, z których tworzył matrycę, a potem te same czcionki wykorzystywał przy innej publikacji.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ae/Metal_movable_type.jpg
Żródło: Pixabay

Biblia Gutenberga, pierwsze wydawnictwo tego typu na świecie, do dzisiaj pozostaje wzorem zecerstwa, mimo prymitywnych środków technicznych w ówczesnych czasach. To dzieło, które wyznaczyło nie tylko trendy w drukarstwie, ale również było kontynuacją wcześniejszych dokonań skrybów i kopistów. Było motorem napędowym do rozwoju ogromnie zróżnicowanej dziedziny w designie czyli typografii, która po dzisiaj zajmuje jedno z czołowych i ważnych miejsc w historii sztuki. Bo bez wiedzy dotyczącej użycia krojów pisma, ich rozmieszczenia, zasad kompozycji w typografii i całej masy pośrednich reguł dzisiejszy designer, czy grafik komputerowy jest ułomny.

814_alt_1836_07a6476dc22c2f6.jpg
Żródło: Wikipedia

Wróćmy jednak do A

Może wyglądać bardzo różnie, jednak za każdym razem, niemal bez zastanowienia wiemy o jaki znak chodzi. To zasada nadrzędna każdego kroju pisma - musi być czytelne. Jakkolwiek piękne, pomysłowe czy dizajnerskie.

A1.jpg

Gdy przeglądamy serwisy z darmowymi fontami, choćby dafont.com, możemy wybierać z tysięcy różnych krojów, mniej lub bardziej tradycyjnych, jednak z wyjątkiem kilku, nigdy nie mamy wątpliwości jaką literę dany obraz przypomina. Od najprostszych pixartowych do fikuśnych z zawijasami - zawsze A wygląda jak A.

Tak samo wygląda sytuacja z każdą inną literą - a należy pamiętać, że projektant danego fontu musi nie tylko zaprojektować 26 liter alfabetu łacińskiego, ale również cyfry, znaki diakrytowe, odpowiadające narodowym wersjom alfabetu (ą, ł, â,ở,æ,é) oraz znaki interpunkcyjne i symbole.

Wszystkie znaki muszą występować jako majuskuły, zwane także wersalikami lub najczęściej wielkimi literami i minuskuły - czyli litery małe. Pracy jest zatem naprawdę sporo, tym bardziej, że oprócz kroju podstawowego w rodzinie występuje najczęściej odmiana pogrubiona, czyli popularny bold i wersja pochyła - italic, kursywa. Profesjonalnie zaprojektowane rodziny czcionek składają się czasami nawet z kilkunastu rodzajów, taki jak light, medium, condensed, black itp.

myriad-znaki.jpg

Wiele twarzy antykwy

W największej ogólności kroje pisma możemy podzielić na dwie grupy: antykwy i kroje ozdobne. Oczywiście ta lista jest szersza, jednak skupmy się na najpopularniejszych.

Antykwę znacie od zawsze. Ten tekst czytacie właśnie tym rodzajem czcionki, bez względu, czy ustawiliście w przeglądarce Ariala czy Times New Roman. Obie należą do tej rodziny, która swoje początki ma w XV wieku. To całkiem spora gromada różnych krojów, zatem warto rozróżniać je i przypisach cechy. Najprostszy font wygląda tak:

jednoelementowa.jpg

Jest jednoelementowy, to znaczy, że wszystkie linie tworzące kształt są takiej samej grubości. Całość jest zgrabna i prosta. Można nawet powiedzieć prostacka. Zróżnicujmy naszą formę.

dwuelementowa.jpg

Jak widzimy w W, kreski nie są tej samej grubości, w N i U również. Mamy zatem czcionkę dwuelementową. Idziemy dalej - dostawiamy szeryfy, czyli ozdobniki na krawędziach liter. Mogą proste lub bardziej skomplikowane, a nawet ukryte.

szeryfy.jpg

Jak widzicie mogą one przybierać różne kształty i być mniej lub bardziej wyrafinowane. Szeryfy mogą rozszerzać się, zwężać, tworzyć zaokrąglone albo ostre zakończenia. Pełna dowolność… Może nie pełna, bo jak wiemy litery tworzą słowa, a te zdania. Zdania tworzą akapity, które zapełniają łamy, wypełniające kolumny z tekstem - czyli mówiąc po ludzku stronę. Na każdym etapie składania strony teksty wspomniana wyżej czytelność jest absolutnym priorytetem. Każdy kolejna cecha składu czy liternictwa jest dodatkiem estetycznym, wyrazem kunsztu twórcy i jego pomysłowości. Dlatego projektując czcionkę nie patrzą oni wyłącznie jak wyglądają poszczególne litery, ale jak prezentują się w słowach i zdaniach.

https://pixabay.com/get/eb30b9092ff5023ed1584d05fb0938c9bd22ffd41cb2184696f5c57da3/flowers-2586713_1280.jpg
Żródło: Pixabay

Ich praca to mordercze godziny cyzelowania każdej litery. Ustawiania ich światła i sposobów łączenia się z innymi znakami, bo od wieków przyjęto, że stosowanie oddzielnych glifów na połączenia niektórych liter są bardziej czytelne i eleganckie. Choćby ligatury, czyli połączenie F i I, albo F i L.

ligatura.jpg

Diabeł tkwi… wiecie w czym

Jeżeli twórcy projektują krój od nowa to jest to naprawde duże wyzwanie, ale wysiłek zostaje doceniony, nie tylko sławą, ale również finansowo, bo licencje na profesjonalne zestawy potrafią kosztować nawet kilkaset dolarów (i są objęte prawami autorskimi). Można jednak pójść inną drogą i przerobić istniejącą czcionkę, jak znany wszystkim Arial, który jest klonem kultowego kroju Helvetica z lat 50 XX wieku. Zmiany są tak niewielkie, że tylko wprawne oko dostrzega różnicę.

pan-tadeusz.jpg

Porównajcie te dwa napisy. Niektórzy twierdzą, że twórcy Ariala spartaczyli robotę. Światło między niektórymi znakami jest źle wyliczone, a niektóre elementy powiększone, co spowodowało, że całość straciła lekkość.

A na koniec mały mały test, który znajdziecie na tej stronie http://www.ironicsans.com/helvarialquiz/. Dacie radę odróżnić, w którym logo użyto Helvetiki a gdzie jest Arial? Nie będzie to łatwe. Dla podpowiedzi dodam - zwracajcie uwagę na aperturę! Pochwalcie się wynikami!

Na dziś wystarczy, choć to dopiero początek naszej wspaniałej podróży po Fontolandii. Czekają nas bękarty i wdowy, zawieszenia, pisanki, łamanie i półpauzy. Będzie ciekawie, a już w następnym odcinku zajmiemy się krojami ozdobnymi, w tym kultowym MS Comic Sans - zobaczycie jakie wariactwa designu możemy spotkać i do czego zastosować.

Peace and love @veggie-sloth



KOMENTARZE

  • saunter

    Jednym z powodów były oczywiście podatki i różnego rodzaju spisy inwentarza - zwykłe nudne listy, które porządkowały majątek i stan skarbca.

    Damn, czyli państwo wymyśliło jednak coś pożytecznego...

    Czy to prawda, że jest taka reguła, że szeryfowe lepiej czyta się na druku, a nieszeryfowe na ekranach?

  • witkowskipawel

    Zawsze warto uporządkować sobie wiedzę, czekam na kolejne części. Może coś niecoś o składaniu tekstów w książki? TeX? A jak do typografii ma się kaligrafia? :)

  • glass.wolf

    <3 świetna robota, prawdziwe cacko, taki leniwiec to skarb

  • wadera

    Nie lubię Ariala i nawet w dokumentach prywatnych ustawiam inny font - głównie Lato (light), to ostatnio mój ulubiony "pospolity" font. Stworzył go Polak - Łukasz Dziedzic :)

  • pkocjan

    Świetny post :) tyle wiedzy w tak przystępny sposób podane. Z niecierpliwością będę czekać na kolejny wpis z serii.

    Swoją drogą to, aż dziwne że tyle znanych firm w logo używa Helvetiki (a co dopiero tych mniejszych) ;) no cóż kiedyś była taka moda i czasy.

  • bowess

    Świetny post i jeszcze quiz w bonusie. :) 18/20.