BLOGCZEJNalpha

Jak dostałem w mordę i zostałem punkiem

Czołem, tu Leniwiec. Dziś historia sprzed lat, nieco osobista i krwawa. Zapraszam!

Szalona i mroczna końcówka lat 80. W społeczeństwie buzuje, kolejne protesty i kryzys gospodarczy w końcu rozwalają komunę, młodzież znajduje swoje tymczasowe strefy autonomiczne na koncertach, próbach w piwnicach czy, jak we Wrocławiu, przebierając się za krasnale. Leniwiec chodzi do szóstej klasy podstawówki.

https://pixabay.com/get/e830b30a21f11c22d2524518a33219c8b66ae3d01bb9174390f8c878/zombie-152595_1280.png

Mam to szczęście, że pochodzę z punkowego miasta. Niewielkiego, zaledwie kilkanaście tysięcy mieszkańców, jednak ulice lat 80. pamiętam jako pełne kolorów, dużych irokezów, agrafek i o dziwo w miarę dobrej współegzystencji różnych subkultur: punków, metali czy obecnych również w miejskim kolorycie skinów.

Grupy te, zgodnie z plemiennym rytuałem, musiały się zwalczać, jednak w praktyce bitwy odbywały się jedynie na koncertach. Wtedy następował spodziewany atak. Najczęściej grupą zaczepną byli skini, jako najbardziej radykalni i jednocześnie nie potrafiący w jednolity sposób wykształcić swojego modus operandi. Metale z punkami żyli w zgodzie. Najczęściej przecież chodzili na co dzień do jednej szkoły.

Magda i łysy

Jak wspomniałem, byłem jeszcze pacholęciem. Niewiele rozumiałem z tej całej miejskiej wojny. Słuchałem sobie wieczorem mdłego Jean Michael Jarre’a czy Vangelisa, którymi zaraził mnie ojciec. Siostra podrzucała mi znakomity Maanam czy pierwsze płyty Republiki, jednak chyba do takich dźwięków musiałem dojrzeć. Chodziłem natomiast do klasy z dziewczyną, rodzinnie powiązaną z lokalnym światem punka. Mimo wieku, chodziła w wytartej, lekko podartej kurtce, miała irokeza, którego musiała przez niektórymi lekcjami przygładzić, a zamiast kolczyków wpinała sobie agrafkę. Ot, moda akurat dla 12 latki :)

Lubiliśmy się, często rozmawialiśmy, jednak taki wygląd brudasa, z pozlepianymi włosami, nie był dla mnie - chłopca z dobrego domu - przykładem do naśladowania. Koleżance dajmy jej na imię Magda.

Magda miała kolegów. Łysych punko-skinów. Nie mogli się jeszcze określić, czy chcą bardziej być punkami czy skinami. Młodzieńcze rozterki. Przychodzili czasami na nasze osiedle (mieszkaliśmy z Magdą po sąsiedzku), siedzieli na ławkach i kurzyli szlugi. Odwiedzali również Magdę w szkole - trzeba było przecież coś zrobić z czasem podczas wagarów.

https://pixabay.com/get/e136b80728f71c22d2524518a33219c8b66ae3d01bb9174393f0c87a/hipster-839803_1280.jpg

Właśnie podczas jednej z takich wizyt, dobrze pamiętam podczas lekcji historii, gdy nauczycielka wyszła coś załatwić, zupełnie jak kretyn, rzuciłem w stronę gościa i kolegi naszej Magdy, niewinne Punk is dead!. Trzeba być debilem, albo mieć dużo odwagi, by krzyknąć coś takiego. Ja zdecydowanie prezentowałem tę pierwszą postawę, a skutki tego jednego zdania ponoszę do dzisiaj.

Krew, ale nie łzy

Jak wiecie miłosierdzie nie jest najmocniejszą stroną punko-skina. Łysy bez zastanawiania, szybkim krokiem podszedł do mnie i pizdnął mnie w pysk. Przepraszam za określenie, ale słowa uderzył, walnął czy też chlasnął nie oddają dramatyzmu sytuacji. W klasie zrobiła się cisza. Wszyscy patrzyli na mnie i na krew płynącą z nosa i rozciętej wargi.
Łysy obrócił się na pięcie i jak gdyby nic, poprostu sobie poszedł. Koleżanka, chociaż też zdziwiona, też była na mnie zła. To był atak na jej plemię. Teraz to rozumiem.

Czemu tak krzyknąłem? Nie wiem. Czasami, gdy człowiek zaczyna dorastać różne dziwne pomysły przychodzą mu do głowy. Niestety najczęściej nie za mądre. Jednak patrząc po bardzo wielu latach na tę sytuację okazała się dla mnie brzemienna w skutkach. W pozytywnym znaczeniu.

https://pixabay.com/get/eb32b70e2ff4043ed1584d05fb0938c9bd22ffd41cb3194797f6c071af/young-2761705_1280.jpg

Poznaj język przeciwnika

Postanowiłem poznać wroga. Drobnymi krokami wkręcałem się w muzykę: płyta po płycie. Część z nich była słaba, jak pierwsze płyty Sex Pistols, jednak wiele z nich okazało się perłami. Polski Dezerter, Armia czy Brygada Kryzys, amerykański Dead Kennedys czy The Exploited. Poznawałem także całą muzyczną okolica: nowa fala, Joy Division, Dead Can Dance czy pionierów, jak Velvet Underground. Chłonąłem nie tylko muzykę, ale i czytałem o historii powstania punka, zacząłem zdobywać ziny i oczywiscie artefakty punkowca. Poznawałem wspaniałych ludzi. Podobało mi się to. Irokeza co prawda nie miałem, ale moja grzeczna fryzurka na grzyba zmieniła się z jeża, a potem w długie pióra. Zimową kurtkę zmieniłem na lekko zdartą i sztruksowa, z nalepką któregoś z zespołów. Była też przypięta w spodnie agrafka.

Odkryłem, że punk to nie tylko dziwne ubrania i fryzury, ale również całkiem przemyślana w swoim chaosie, chociaż nieco destrukcyjna ideologia. To cudowni przyjaciele, którzy zawsze mieli fajny pomysłu i nowo płytę czy kasetę do posłuchania. Byliśmy pełni gniewu i bunt, ale też radośni i i ciekawi świata. Taka młodzieżowa odmiana no future.

A miasto? Nadal jest punkowe. Zmieniło się przez te lata, ale gdy dzisiaj tam wracam, z dumą patrzę na trzecie już pokolenie młodych panczurów, gniewnie idących ulicami, którymi i ja przed laty chadzałem z miną buntownika.

Punk is NOT dead! :) Zakrzyknę dzisiaj.

Tekst trochę off-topic, ale niech dołączy do postów konkursowch w ramach #tematygodnia, w kategorii 3: Polska muzyka punkowa - lata 80-te i 90-te

Peace and love @veggie-sloth

Zdjęcia z Pixabay

KOMENTARZE

  • a-0-0

    Go here https://steemit.com/@a-a-a to get your post resteemed to over 72,000 followers.

  • zwora

    No i GITAROWO!

  • pignys

    A miasto? Nadal jest punkowe. Zmieniło się przez te lata, ale gdy dzisiaj tam wracam, z dumą patrzę na trzecie już pokolenie młodych panczurów, gniewnie idących ulicami, którymi i ja przed laty chadzałem z miną buntownika.

    A co to za miasteczko? :)

  • wadera

    U mnie na osiedlu byli skini i punki, metalowców nie pamiętam. Potem ich jakoś zaczęłam zauważać, jak sama skumałam co nieco z muzyki. Sama zostałam raczej hippiską, po tym jak obejrzałam film the doors :D

  • gtg

    https://www.youtube.com/watch?v=SSPlWhM6if8

    Czyś Ty wybranka punka
    Czyś Ty dziewczyna skina
    Najważniejsza,
    Najważniejsza jest rodzina
    Czyś Ty skinheada stryj,
    Czyś Ty punkowy wuj,
    Najważniejsi - matka twa
    I ojciec twój.

    <sup> - "Glany i pacyfki", Myśliwiecka, Artur Andrus</sup>

  • thermomania

    No i spoko ;) Co mi przypomniało jak kiedyś przed lekcją religii też z czystej głupoty wypaliłam podobny tekścik (nawet nie wiedząc wtedy co znaczy) do przechodzącego starszego chłopca i a on tak jak u Ciebie mniej więcej szybkim krokiem podszedł i kopnął mnie w d... no w cztery litery. Także trzeba dzieciom tłumaczyć żeby nie gadały co im do głowy strzeli zwłaszcza jak nie wiedzą co gadają. A jak nie rodzic to już ich otoczenie nauczy. Ała. ;)

  • foodini

    "Punk to brudas, punk to śmieć! Punk nie umarł, PUNK's NOT DEAD!"

    Kurde wspomnienia wróciły i aż mi się tanim winem odbiło! 😉
    Super tekst! 👌

  • zuzanna

    Bardzo fajne!

  • grecki-bazar-ewy

    Bardzo fajny tekst, gratki :)
    A te czasy były cudowne...

  • alcik

    Odkryłem, że XXXX to nie tylko dziwne ubrania i fryzury, ale również całkiem przemyślana w swoim XXXXXX, chociaż nieco XXXXX ideologia. To cudowni przyjaciele, którzy zawsze mieli fajny pomysłu i nowo płytę czy kasetę do posłuchania. Byliśmy pełni gniewu i bunt, ale też radośni i i ciekawi świata. Taka młodzieżowa odmiana XXXXXXX.

    Wstaw zamiast __XXX__ów nieco inne słowa i możesz to dopasować do prawie każdego innego okresu, każdej innej subkultury.

    No i to ciekawe jak czasem to kogo spotkamy, do kogo się zbliżymy lub chcemy się zbliżyć może kształtować nasze życie. Ile by było potrzeba, by to wszystko potoczyło się nieco inaczej i byś to Ty na wagarach walił w kinola jakiegoś kolesia? :-D

  • rozku

    aa piękne, rzewne, dzikie czasy.
    ja tez znałam taką Magdę, ja też!
    i chodziłam z nią do klasy i wpadałam do niej po szkole,
    a ona do mnie.
    i miała swój urok i charyzmę.
    po prostu męski sztos.
    i chyba sie w niej trochę kochałam, albo tak mi sie wydaje.
    no i była trochę groźna, trochę nieprzewidywalna, trochę buntownicza i nieziemsko inteligentna (pyskowała na lekcjach).

    acha - i miała srebrnego walkmana!!!
    no i oczywiscie była facetem, rzecz jasna.
    tzn jest. nadal. (chyba).
    (tak tylko popłynęłam na Twoim zmienionym imieniu :))

    ach. te młodzieńcze zauroczenia.

    ale MUZYKA została.
    i garść wspomnień

  • suchy

    Do tej pory chodzę na koncerty punkowe, to pogo pod sceną i darcie mordy :)) piękna sprawa

  • gradzio

    Oi oi oi wszyscy budiet punk Oi !!! Najlepsze moje lata , teraz
    juz tylko muza i koncerty czasami !!! Pozdro !!!