BLOGCZEJNalpha

Leniwiec myśli (3): Vlogerzy podróżnicy - plaża, drinki i jędre pośladki. Na przykładzie pana Foodiniego

U5dschFuhprRHYwMxvFqE8RDMVDaCEX_1680x8400.jpg

Hej, tu @veggie-sloth. Czy nie rośnie w was poczucie zazdrości, gdy oglądacie relacje wideo na dtube z podróży po świecie? Krew was nie zalewa, że musicie siedzieć w domu, łazić do pracy czy szkoły, a oni mogą sobie jeździć?

Taki @foodini na przykład. Leży sobie na tajskiej plaży, popija drinki i ogląda jędre pośladki ladyboy'ów. Wszystko za nasze piniądze, jak to ładnie wymawiają niektórzy. Co kilka dni wrzuci filmik i sprawa z głowy. Tak sobie wyobrażasz podróż vlogera?

food-1.jpg

Ja na szczęście nie mam takich odczuć. Wypijcie moje zdrowie Podróżnicy! Chętnie oglądam i czytam wasze relacje, nie ważne, czy dotyczą zwiedzania w kraju, zabytków czy porad dotyczących pobytu. Jasna sprawa, że niektóre posty nie są na poziomie Kapuścińskiego, Fiedlera, a dtube to nie BBC. Nie ma to znaczenia - twórcy ci, publikujący na steemie czy innych kanałach, robią co mogą i jak najlepiej potrafią, a wychodzi im to całkiem fajnie - oczywiście jak na produkcje najczęściej jedno-, dwuosobowe, montowane po nocach na laptopach.

https://www.youtube.com/watch?v=uP9aJq4FGUk

Część z nich dorobiła się dronów i mogą polatać nad miejscami, które zwiedzają, mają go-pro czy dobrej jakości lustrzankę. Jednak nawet te produkcje, kręcone telefonami, bez efektownych ujęć lotniczych, czy pięknych zbliżeń, potrafią zjednać sobie całkiem sporą rzeszę widzów. Nie o technikę przecież chodzi, a o emocje, prawdę i zabawę.

Okno na świat

Możecie powiedzieć - ty Leniwcu też jeździsz. To prawda, uwielbiam to i czasem o tym piszę. Podróżuje zdecydowanie za rzadko. Zawsze wiąże się to z wielkimi przygotowaniami, budowaniem trasy, pakowaniem. No i potem sama podróż… Jednak to właśnie poniekąd dzięki takim ludziom jak vlogerzy zacząłem jeździć dalej niż do Paryża czy Barcelony. To oni pokazali mi, że nie jest to ani trudne, ani bardziej kosztowne, a radość zobaczenia zupełnie Innego Świata wielka. Wierzcie mi: to wrażenia, których nigdy nie dostaniecie, jadąc do kurortu przy plaży (nad Bałtykiem czy Balatonem).

https://www.youtube.com/watch?v=TM7erdVr9fk

Z jeszcze wielkim podziwem i radością patrzę na ludzi, którzy rzucają wszystko i zmieniają swoje dotychczasowe życie z osiadłego na nomadyczny. Jak @foodini, z naszego steemowego podwórka, który dzisiaj będzie często przywoływany. To niezła odwaga, ale i ogromna przygoda życia. Od zawsze byli przecież wśród nas tacy, którzy nie specjalnie chcą rozwijać mrówczą pracą krajowe PKB, przedkładając rozwój osobisty, chęć zobaczenia świata czy przygody. Z klasą leniwców nie ma to nic wspólnego. Podróżowanie to ciężka praca. Wiedzą to wszyscy, którzy taszczyli przez 10 kilometrów w upale i wilgoci ciężki plecak ;)

Kaszka z mlekiem albo bułka z masłem

Robienie relacji wideo dla nas-widzów jest łatwe i przyjemne? No nie do końca i powie to każdy, kto przygotował chociaż jeden dobry film na dtube. Przyjemne może i tak, ale to długie, mozolne godziny pracy. Najczęściej w nocy, by nie tracić następnego dnia, który można wykorzystać na zdjęcia do następnego odcinka. Taki wyjazd, sprofilowany na społeczne dziennikarstwo to praca non-stop.

Szczególnie, gdy jest finansowany z upvotów. Pytanie: @foodini, ile dni przeleżeliście w Tajlandii na plaży? Jak często macie wolne? Głupawe Asia Express, pokazujące zdeformowaną rzeczywistość mają sponsorów, reklamy i ogromny budżet - a taki vloger ma tylko nas.

https://www.youtube.com/watch?v=Pj-iY0EoANA

Nie ma on przygotowanego scenariusza na trzy tygodnie do przodu, z rozpisanymi dialogami czy inscenizowanymi sytuacjami. Nie ma zaplecza producentów, redaktorów, operatorów i całego bajzlu telewizyjnego. Musi nie dosyć, że ogarnąć się w nowej rzeczywistości typu Azja czy Ameryka Środkowa (pozdrowienia dla @freedomtraveling), to jeszcze szukać tematów i czasu na realizację nowych odcinków. Oczekujemy w końcu, jako widzowie, ciągłych podniet i zabawiania nas ciekawymi historyjkami. A jak to w dziennikarstwie bywa, by znaleźć interesującą opowieść, trzeba się trochę napracować. Zrobić lemoniadę z limonki - jak mówi @foodini.

To także ciągłe zgadywanie, bo często my-widzowie nie jesteśmy skłonni do odzewu. Co ulepszyć? Co poprawić? O czym opowiedzieć widzom? Bez komentarzy z naszej strony taki vloger jest, mówiąc dosadnie, w czarnej dupie. Wiadomo - jesteśmy przebodźcowani z każdej strony i nie zawsze mamy czas napisać o czym byśmy chcieli się dowiedzieć, co zobaczyć (może wizyta w naturalnej perfumerii? może w salone tatuażu? może trening boksu?). Jednak może warto napisać? choćby trzy słowa.

Nawet jeśli nie do końca nam się podobało, to taki sygnał dla vlogera jest mocnym motywatorem do działania. On chce również robić jak najlepsze filmy. Dobrze o tym prawił ostatnio @maxofp2p. Łatwo pomyśleć słabe to i zamknąć okienko przeglądarki, jednak bez naszego zdania opinii trudno, by było lepsze. Wszyscy się tu uczymy... no chyba, że nie ;)

W przypadku robionych niemalże dzień po dniu relacji Thailand by @foodini mamy tę przewagę, że jako widzowie możemy mieć wpływ na rozwój wydarzeń. Traktować naszych vlogerów jak postacie w podróżniczej grze rpg i mówić im gdzie mają pójść i co zrobić. No dobrze, może za daleko poleciałem, ale coś jest na rzeczy…

A co mi szkodzi!

Z wielką przyjemnością śledziłem przed laty przygody Fazowskiego na YT. Jego radość w jednym z odcinków, że mógł za piniądze od jutuberów kupić sobie skuter i dzięki temu ułatwić przemieszczanie była wielkia. Endorfina +5 do statystyki.

Pozytywną energią z podróży vlogerzy podnoszą nam poziom endorfiny. Współuczesniczymy w ich przygodach, dzięki nim poznajemy świat i ludzi. Nie tak jaki pokazuje nam telewizja czy katalogi biur podróży. Bardziej prawdziwy, naszymi zwykłymi naszymi oczami. Poznanie to dobro, niewiedza to zło - taka złota zasada.

Podróżowanie i życie zagranicą kosztuje. Może nie jest bardzo drogie o tym, o czym @foodini mówił jednym z mateiałów, na przykładzie Tajlandii. Jednak bez naszych upvotów i pomocy finansowej w ułatwianiu im podróży, zmieniłaby się ona w pasmo stresu jak przeżyć kolejny dzień. To nie wpływa dobrze na jakość relacji wideo, a tym samym nasze zadowolenie. Koło się zamyka. Z drugiej strony… Vloger żebrzący o kasę na bilet powrotny w centrum Dżakarty? Brzmi jak dobry temat ;)

Lista do wykonania

Mam zasadę, może nieco brutalną, może nieco naiwną - wymagam od twórców. Wymagam jakości, wymagam przemyślenia swoich artykułów czy wideo, wymagam ciekawego zabawiania mnie (i nie chodzi tu o pranki czy heheszki, których nie znoszę).

Wymagam także od siebie, by nagradzać ich za pracę. Jestem wdzięczny, że zapełnili kilka minut mojego życia pozytywną rozrywką, dobrą energią, czy ciekawymi przemyśleniami. Dla nich upvote zawsze!

I tak już w ostatnim akapicie, bo miał być restreem, a wyszedł elaborat. Lista dla Was do zrobienia:

  • Odwiedźcie kanał @foodini i zobaczcie jego przygody, dajcie follow, bo przygoda dopiero się zaczyna, a jest warta śledzenia
  • Jeśli macie uwagi, propozycje, słowa wsparcia - skomentujcie. To nic nie kosztuje, a zysk dla twórcy w ogromny. To rzadka sytuacja, gdy naprawdę mamy na coś wpływ.
  • Upvote jest sprawą osobistą, choć namawiam - warto swoją cegiełkę dołożyć. A może nas kiedyś najdzie ochota na podobną przygodę? I pamiętać: płacę - wymagam!
  • Jeśli znacie podobne przykłady vlogerów-podróżników (nie tylko polskich), poproszę o linki w komentarzach.

Cegiełkę nieco do podróży dokładam i cały zysk z tego, jakże pasjonującego wpisu, przeznaczam dla @foodini i rozwój ich przygód (nie zapominajmy, że ma on Pomocniczkę, którą serdecznie pozdrawiam :). Mam nadzieję, że będzie więcej SBD niż mój słaby pojedynczy upvote.

@foodini, pamiętaj Chłopie - będę wymagał rozerwania mnie! :D A reszta podróżników - do dzieła!

Peace and love @veggie-sloth

KOMENTARZE

  • grzyb77

    To się nazywa dobry PR :) Mój maleńki UP wiru nie zrobi, ale ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka... dla @foodini ;)

  • niekarany

    Dzięki, nie miałem bladego pojęcia, jak to wygląda od kuchni.
    Jeżeli będziesz miał ochotę podrzucić jeszcze kiedyś garść takich producenckich szczegółów, chętnie przyswoję.
    Pozdrawiam.

  • foodini

    Leniwcu, nie wiem jak mam podziekować. Czegoś takiego się nie spodziewałem i jestem zszokowany.
    Pięknie dziękuję za dobre słowo, za docenienie i w ogóle poświęcenie czasu na ten wpis. Nie spodziewałem się czegoś takiego i dałeś mi ogromnego "kopa".
    Jeszcze raz ogromnie dziękuję!

    Na plaży nie przeleżałem niestety ani jednego dnia, drinków nie piję bo alko mnie nie kręci, no i z tymi tyłkami tak szczerze jak na lekarstwo ale cała reszta się zgadza.

    Mam też to szczęście, że podróżuje ze mną pewna piękna i mądra niewiasta, która w dużej mierze jest producentem tego projektu. To dzięki niej mogę nie martwić się o kamerę i nagrywać różnorodne ujęcia, dba o to, żebym nie gadał zbyt wielu głupot i pomaga opakować moje odcinki w fajną grafikę. Bez niej na pewno nie wyglądąłoby to tak samo.