BLOGCZEJNalpha

Leniwiec nasłuchuje (4): Symfonia pieśni żałosnych

leniwiec-nasluchuje-4.jpg

Siedziałem w katedrze, w drewnianej ławce. Byłem piekielnie zmęczony. Chociaż określenie to miejsca raczej nie przystoi. Nie ważne, jak się tam znalazłem. Istotne, co nastąpiło potem…

Zapach świętości

Nie jestem religijny. Wszelkie świątynie, każdego wyznania traktuję niemalże wyłączenie jak zabytki, bez specjalnych duchowych uniesień. Ta katedra była ładna, strzelista, z czerwonej cegły. Pachniała kwiatami, świecami i gotykiem. Był maj.

https://pixabay.com/get/e83db40e2cfd023ed1584d05fb0938c9bd22ffd41cb319489df5c079a0/abbey-1851493_1280.jpg

Przywitanie, brawa, dyrygent, soliści… jak to na początku każdego koncertu muzyki klasycznej. Uspokojenie. Cisza. Pierwsze powolne ruchy dyrygenta i niskie, basowe nuty. Zasnąłem po minucie, oparty głową o półeczkę na książeczki do naborzeństwa.

Siedziałem w tym miejscu niejako z obowiązku. Opiekowałem się grupą artystów, którzy chcieli posłuchać koncertu III Symfonii Henryka Góreckiego we wspomnianej katedrze. Po wielu godzinach pracy i chodzenia z nimi niespecjalnie miałem na to ochotę, jednak ciekawość nowych dźwięków, bo nie znałem tej muzyki i zawodowa obowiązkowość wygrały.

Zbudziły mnie oklaski... Burza oklasków. Wszystkie wstali z miejsc, nagradzając wykonawców. A ja, nieco otumaniony, stałem, klaszczą, ale jednak wiedząc, że coś mnie ominęło. Przez następne godziny miałem wrażenie, że przypominam sobie tę muzykę. Nie jestem w stanie jej zanucić, jednak pewna mgiełka, wspomnienie we mnie siedzi.

https://pixabay.com/get/e833b50a2cf5053ed1584d05fb0938c9bd22ffd41cb319489df5c87da5/church-1645414_1280.jpg

Odmęty pamięci

Postanowiłem poszukać nagrania tej symfonii, a były to czasy kiedy nie było Spotify. Mówiąc szczerze, internet dopiero raczkował i o słuchaniu muzyki przez sieć nikt jeszcze nie myślał. Udało mi się w lokalnym sklepie zamówić tę płytę. Mieli katalog i sprowadzali albumy, których nie mieli. Trzeba było oczywiście swoje odczekać, jednak po dwóch tygodniach zapakowana w folię płyta CD znalazła się w moich dłoniach.

https://cameralmusic.pl/foto/art_14462_2.jpg

Włożyłem płytę do odtwarzacza, usiadłem ze słuchawkami na uszach i niemalże od pierwszych sekund rozpoznałem te dźwięki. Z każdą minutą okazywało się, że III Symfonię dobrze pamiętam. W katedrze, podczas koncertu, może i moje ciało spało, ale uszy i mózg zarejestrowały i zapamiętały wszystko: piękne pieśni z śląską pieśń, płaczliwe smyki, minimalistyczną czasami tylko kilkunutową formę.

Kajze mi sie podziol
moj synocek mily?
Pewnie go w powstaniu
zle wrogi zabily.
Wy niedobrzy ludzie,
dlo Boga swietego
cemuscie zabili
synocka mojego?

Muzyka poważna

W pełnym tego słowa znaczeniu, bo III Symfonia op. 36 "Symfonia pieśni żałosnych" Henryka Mikołaja Góreckiego nie została napisana do zabawy i tańca. Każda z trzech części dzieła opowiada o stracie i tęsknocie. Podając za Wikipedią:

W każdej z części sopran śpiewa do słów innego polskiego tekstu. Pierwszym jest XV-wiecznym polski lament maryjny, drugim - wiadomość napisana na ścianie celi w kwaterze Gestapo podczas II wojny światowej, trzecim zaś - śląska piosenka ludowa o matce szukającej syna, poległego w powstaniach śląskich. Części pierwsza i trzecia napisane są z perspektywy matki, która straciła dziecko, część druga z perspektywy dziecka oddzielonego od matki.

Pierwsze wykonanie miało miejsce 1976 r. w Royan, z udziałem sopranistki Stefanii Woytowicz. Jej interpretacja stała się przez lata wzorem dla innych wokalistek. Bo to nie łatwy utwór, a dodatkowo z tekstem w śląskiej gwarze, co dla zagranicznych artystek na pewno jest problemem. Zresztą motywy ludowe Górecki często przemycał w swoich kompozycjach.

Wielkie odkrycie

III Symfonia zyskała od razu uznanie krytyków, choć nie brakowało głosów krytycznych, zarzucających Góreckiemu zbyt dalekie odejście od nurtu awangardowego. Chociaż w Polsce uznano utwór za arcydzieło, znany był jednak garstce miłośników muzyki współczesnej. W 1992 r. wytwórnia Elektra wydała nagranie symfonii pod batutą Davida Zinman i sopranem amerykańskiej sopranistki Dawn Upshaw. I wtedy się zaczęło...

Ta edycja błyskawicznie przyniosła należny Góreckiemu sukces. Przez wiele tygodni utrzymywała się na szczytach list sprzedaży płyt, nie tylko tych z muzyką klasyczną. Na świecie o Góreckim zrobiło się naprawdę głośno. W dwa lata sprzedano ponad 700 tysięcy egzemplarzy, a do dzisiaj ani jedna płyta z muzyką współczesną nie pobiła rekordu sprzedaży - ponad 1 mln. szuk.

gorecki-wiki.jpg

Dobrze, że po ponad 15 latach ciszy świat usłyszał o tym dziele i o kompozytorze. Tym bardziej, że jest czego słuchać, bo lista skomponowanych utworów zarówno symfonicznych, jak i filmowych jest długa. Jednak niektórzy zarzucają kompozytorowi, że swojego sukcesu nie wykorzystał.

Górecki był nie tylko wybitnym kompozytorem, ale także cudownym, skromnym człowiekiem. Można by powiedzieć - taki zwykły Ślązak. Nie znajdywał się na warszawskich salonach, na bankietach czy zagranicznych festiwalach. W czasie największego światowego rozgłosu w 1992 r. wyprowadził się na spokojną wieś, by spokojnie móc pisać nowe utwory. Szum mediów nie był mu potrzebny. Wolał, jak to mówił “swoje nutki”.

Nagrania III Symfonii Henryka Mikołaja Góreckiego możecie posłuchać na Spotify czy wyszukać na Youtube.

https://www.youtube.com/watch?v=Ae9KQVj7Cug

Zdjęcia Pixabay i Wikipedia.

Podoba się? Wiecie, co robić... :) Daje mi to motywację do pisania!

Peace and love @veggie-sloth

KOMENTARZE

  • niekarany

    Pamiętam jak w liceum na imprezie ktoś mnie poczęstował tą symfonią (takie impry mieliśmy, grało się tam wszystko), właśnie z Woytowicz na pokładzie. Wrażenie totalnego wyrwania z butów. Chyba w żadną płytę nie zaopatrzyłem się tak szybko.
    Pozdrawiam.

  • postcardsfromlbn

    Symfonia robi wrażenie! Cieszę się że trafiłem na Twój artykuł.