BLOGCZEJNalpha

Leniwiec odlatuje (14): Ubuntu albo bieg po cukierki

10661867_770336563009304_6820657546204318612_o.jpg

Z Ling spotkaliśmy się w Katarze. Ona przyleciała z Chicago, ja z Warszawy. Znałem ją tylko ze zdjęcia, więc podczas pierwszego spotkania zaskoczyło mnie jak jest drobna i niewysoka. Sięgała mi nieco ponad łokieć. Jak większość Azjatek.

Jej prawdziwym domem był Singapur. Opowiadała mi o nim trochę i o powodach swojej emigracji do USA. W końcu jako twórca filmowy za Oceanem może pozwolić sobie na nieco więcej niż w pięknym, choć autorytarnie rządzonym Singapurze, gdzie wolność słowa łamana jest co krok. Ling o tę swobodę wypowiedzi w swoich filmach walczy. Walczy również o zmianę.

Kobieta z wąsem

Była to jej pierwsza wizyta w Katarze, więc jako zaznajomiony z miastem mogłem pokazać kilka atrakcji i poopowiadać o arabskiej kulturze, o której niewiele wiedziała. Świat jest tak duży, że nie sposób wiedzieć o wszystkim, a nasza wycieczka po Muzeum Sztuki Islamskiej otworzyła jej oczy na ogromną różnorodność stylistyczną i koloryt tej cywilizacji.

art494.jpg
Źródło: domena publiczna

Była zachwycona, oglądając próbki kaligrafii, stroje czy postacią Zahry Khanom Tadj es-Saltaneh - kobiety z wąsami, jednej z pierwszych feministek w świecie islamu, która zrzuciła tradycyjny perski strój i zaczęła ubierać się po europejsku. Zobaczyliśmy suk, zjedliśmy pizzę (narodowe danie katarskie ;) i lody, o których pisałem w pierwszej części opowieści o Katarze. Zobaczyliśmy również Katare, czylo centrum kultury, gdzie kilka dni później Ling przeprowadzała warsztaty z ponad 40 osobową grupą miejscowej młodzieży.

P51211-130028.jpg

Ling jest artystką filmową. Sama w swoich dokumentach dba o scenariusz, pracę kamery czy dźwięk. O całą produkcję. Ufa, że filmy mogą zmienić świat, a przede wszystkim ludzi. Zarówno jej produkcje filmowe, jak i wykłady czy warsztaty, z którymi jeździ po świecie, kładą mocny nacisk właśnie na zmianę perspektywy, zachowań oraz tego jak traktujemy siebie i otoczenie. Jej filmy mówią o wolności, równości i odpowiedzialności za świat.

Opowiadanie człowiekiem

Wykłady, które Ling przedstawiła w kilku miejscach w stolicy Kataru dotyczyły storytellingu, czyli mówiąc po polsku, opowiadaniu historii. Jednak nie są to wyłącznie błahe opowiastki czy bajki. To działania, które mają angażować, jeśli nie do działania, to choćby do zmiany myślenia, przyzwyczajeń, tak by uczynić świat nieco lepszym, wzbudzać w ludziach współczucie, czy chęć do pomocy innym.

P51211-125612.jpg

Ling podkreślała wielokrotnie podczas wykładu: Spraw, by to właśnie człowiek i jego historia byli tematem głównym. To on jest zawsze najważniejszy - jego historia, jego patrzenie na rzeczywistość i doświadczenie. Dzięki temu nasz przekaz będzie bardziej autentyczny i bliższy widzowi. Co więcej - jest on dla nas bardziej atrakcyjny. Wiemy przecież, że znacznie ciekawiej jest posłuchać historii o pierwszym spotkaniu z gorylem górskim w Nieprzeniknionym Lesie Bwindi w Ugandzie i włączeniu się w program ratowania tego gatunku, niż czytać nudne naukowe opracowania z mnóstwem wykresów i smutnych danych. Taka prawda płynąca z doświadczenia, z emocji jest nam bliższa, dlatego w każdym filmie, czy tekście to właśnie człowiek i opowieść o nim powinna być w centrum uwagi.

CAM01829.jpg

Prawda o człowieku nie ma granic. Nie definiuje jej miejsce urodzenia, pochodzenie społeczne, czy status materialny. Można ją wydobyć nawet w kraju o tak ograniczonej wolności jak Katar czy Arabia Saudyjska, gdzie nie wolno mówić wprost czego się chce.

Właśnie poprzez opowiadanie człowiekiem, jego historią czasami udaje się dyskretnie przemycić pewne treści. Co z tego, że kraje te opływają w dostatki, że petrodolary zapewniają im bardzo przyzwoity byt, szczególnie w porównaniu z resztą Azji. Jak to często bywa - coś za coś. W Katarze, jak i Singapurze cenzura, nawet ta własna, wewnętrzna, jest tak ogromna, że o wielu sprawach nurtujących ludzi nie można nawet głośno… pomyśleć. A warto.

CAM01843.jpg

Przypowieść o Ubuntu

Swoje wykłady Ling zaczynała zawszę tą samą historią. Jak to w storytellingu często bywa. To opowieść, która była drzwiami do dalszych rozważań i przykładów jak wykorzystać tę technikę, by przekazać ważne treści. Jej słowami zakończymy odcinek o Katarze...

IMG_1474.jpg

Pewien antropolog, badający zwyczaje afrykańskiego plemienia, postanowił zagrać z miejscowymi dziećmi w małą grę. Udało mu się zdobyć cukierki z najbliższego miasta i włożyć je wszystkie do ozdobionego koszyka u stóp drzewa. Następnie zawołał dzieci i zaproponował, aby wzięły udział w wyścigu. Kiedy antropolog powiedział "Start", dzieci miały wejść na drzewo, a pierwszy, który tam dotrze, mógł mieć wszystkie cukierki dla siebie.

Dzieci ustawiły się na linii, czekając na sygnał. Kiedy antropolog powiedział "Start", wszystkie wzięły się za ręce i razem pobiegły w kierunku drzewa. Przybyły w tym samym czasie, podzieliły cukierki, usiadły i zaczęły szczęśliwie zajadać.

IMG_1220.jpg

Antropolog podszedł do nich i zapytał, dlaczego wszyscy biegli razem, skoro jeden z nich mógł pobiec szybciej mieć cukierki dla siebie. Dzieci odpowiedziały: "Ubuntu. Jak ktokolwiek z nas mógłby być szczęśliwy, gdyby wszyscy inni byli smutni?”. Ubuntu to filozofia plemion afrykańskich, którą można podsumować następująco: "Jestem odbiciem wszystkich dookoła". Warto o tym pomyśleć. Coś wam jeszcze ta nazwa mówi?

Peace and love @veggie-sloth

Zdjęcia Kataru własne, a dzieciaków ze strony Nomadów Legal Nomads, z pozwoleniem autora.



KOMENTARZE

  • alcik

    To chyba dość oczywiste, ale na wszelki wypadek przypomnę, że linuksowa dystrybucja Ubuntu wzięła nazwę właśnie z tej afrykańskiej filozofii. Nawet logo tej dystrybucji wygląda jak dzieci trzymające się za ręce :-D.
    ubuntu
    <sup>Źródło: wikipedia</sup>

  • the.foodini

    Fantastyczna ta "przypowieść" i w ogóle podoba mi się cały styl artykułu! Fotki, jak zwykle, klasa! 👌

    No i wiadomo: WINCYJ! 😉

    Ps.
    Ta "pani" wygląda jak mój wujek Bogdan! 😜

  • lynxialicious

    Pierwotny tytuł też dobry! ;)
    A tak serio, storytelling rzeczywiście daje dużo więcej do myślenia niż wykresy, tabelki czy inne naukowe prace.
    Podbijam @foodini - wincyj ;)

  • suchy

    Historia warta zapamietania, mam nadzieje ze prawdziwa, a jesli nawet zmyslona to i tak chwyta za serce i nalezaloby ja przedstawiac decydentom najwiekszych korpo. Mi sie ubuntu tylko z linuksem kojarzy, chociaz nigdy z tego systemu nie korzystalem.