BLOGCZEJNalpha

Leniwiec znajduje zaatar, karak i khir

https://pixabay.com/get/ea36b30c20f7023ed1584d05fb0938c9bd22ffd41cb3164890f7c771a2/egypt-3323833_1280.jpg

Hej, tu Leniwiec. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię od czasu do czasu zmienić coś w swoim życiu. Jakoś nie mogę usiedzieć. Właśnie czeka mnie kolejna przeprowadzka, więc przede mną czas pakowania pudeł, porządkowania i wyrzucania całych stosów niepotrzebnych rzeczy.

IMG_20180602_180832.jpg

Do przeprowadzki jeszcze sporo czasu, ale pierwsze segregacje można robić. A co wiąże się z takim porządkowaniem? Oczywiście znajdowanie dawno zapomnianych rzeczy, które kiedyś schowaliśmy na później. Zaczynamy zatem małą kulinarną przygoę o kuchennych znaleziskach. Wszystkie przedstawione produkty są już od jakiegoś czasu przeterminowane, niektóre ponad 2 lata, więc nie mam pewności, czy mi nie zaszkodzą, jednak co może się zepsuć w tymianku czy sezamie? Co mnie nie zabije, to wzmocni! Zaczynamy od zaataru, karaku i khiru czyli skarbów, które przywiozłem z pobytu na Bliskim Wschodzie.

O zaatarze wspomniałem, w którymś z przepisów. Poznałem go wiele lat temu, podczas wizyty w Kairze, gdzie miałem możliwość poznania potraw, które jedzą zwyczajni Egipcjanie. Ci biedniejsi jedzą rozgotowany bób, czasami z warzywami, rzadko z mięsem. Koptowie, druga oprócz muzułmanów grupa religijna, często jedzą koshari, bezmięsne postne danie, złożone z soczewicy i kaszy. Egipt nie słynie specjalnie z wykwintnej kuchni, tej trzeba szukać w sumie niedaleko, bo w Libanie. Stamtąd pochodzą najlepsze specjały kuchni arabskiej. Jednym najbardziej charakterystycznym ze smaków tamtego świata jest tymiankowo-sezamowy zaatar.

Zaatar

Może jego kolor nie jest za piękny, jednak zapach, który roztacza, przypomina zakątki arabskich suków. Małych straganów, ukrytych od palącego słońca pośród wąskich krętych uliczek. Pachnących miejsc, gdzie siedzący, wychudzony staruszek od 50 lat codziennie nakłada drewnianą szufelką i waży intensywne, świeże różnokolorowe przyprawy.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/78/ZaatarbyGassan.jpg

W zależności od miejsca i lokalnej tradycji zaatar zawiera różne ziołą. Podstawą zawsze jest tymianek, sezam, sumak i bazylia, jednak spotkałem się również z dodatkiem oregano i innych ziół. Jednak pod tą nazwą kryje się również libańska potrawa. Bardzo prosta, jednak znakomita. To rodzaj podpłomyka (Manakish), z ciasta, pieczonego z serem halloumi lub innymi dodatkami i dużą ilością zaataru. Taki arabski rodzaj pizzy, bez sosu pomidorowego, łatwy do zrobienia nawet w domu. Pyszne!

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/94/Israeli_zaatar_manakeesh.jpg

Karak

Pojedliśmy, to trzeba nieco popić. Na upały najlepszy rozgrzewający karak! :) To bardzo popularna w krajach arabskich słodka herbata z mlekiem, kardamonem i innymi przyprawami. Stawia na nogi prawie jak kawa. W niemalże każdej kawiarni podaje się ją w małych szklaczeczkach z dużą ilością cukru. Arabowie nie rozumieją jak można nie lubić słodkiego. Ponoć to cecha ludzi niegodnych zaufania ;) Herbatkę można oczywiście kupić w wersji instant, do rozpuszczenia w kubku z gorącą wodą. Jednak najlepiej zmielić nieco kardamonu i zrobić karak samemu. W smaku bardzo przypomina indyjską masala chai, więc jeśli lubicie powiew orientu z pachnącej filiżanki warto spróbować.

3784543318_ff6f43e2a8_o.jpg

Przy okazji: wiedzieć, że w krajach arabskich bardzo popularnym napojem jest napar z niepalonej kawy? Jest ona zielona lub biało szara, a sam napój ma nieco słomkowy kolor. W smaku zupełnie nie przypomina ona naszej małej czarnej, ale stawia na nogi równie mocno! Czasem musiałem się sporo naszukać, gdy zatęskniłem za smakiem naszej czarnej kawy.

Khir

Na deser: khir. Pamiętam, że pudełko z tym miksem kupiłem ostatniego dnia pobytu w Katarze, nie wiedząc w sumie, na co wydać ostatnie miejscowe riale. Kolorowe pudełko i cena przyciągnęły moją uwagę, chociaż nie miałem pojęcia do czego można tej mieszanki użyć. Jednak byłem w dziale spożywczym - chyba mnie nie chcą otruć... Okazało się, że mieszanki tej używa się do przygotowania deseru, opartego mleku, ryżu, prażonych migdałach i kardamonie. Podaje się go tradycyjnie podczas świętowania zakończenia ramadanu. To, przynajmniej w teorii, ciężki miesiąc dla muzułmanów, więc z tej okazji mogą najeść się słodyczy do woli.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7f/Kheer_Rice_Pudding_Indian_Sweet_Buffalo_New_York.jpg

Moja paczka to oczywiście wersja ready to made, wystarczy dodać mleko lub śmietankę i gotować przez 15 minut. Jednak bez problemu można znaleźć przepisy jak ugotować to proste i słodkie danie. Khir można podawać na ciepło i zimno! Wyobraźcie sobie ten smak! :)

Może Wy również macie takie znaleziska ze świata? Pochwalcie się, a ja tymczasem idę pakować dalej.

Zdjęcia: Wikipedia, Pixabay i Flicker na licencji CC


Peace and love @veggie-sloth

KOMENTARZE

  • mespanta

    Ja mam jakieś suszone koreańskie glony i armeńską herbatkę, ale jeszcze nie leżakują nawet pół roku... chociaż herbatka chyba tak ;) W każdym razie doświadczenie mnie uczy, żeby takie zagraniczne skarby zjadać od razu, bo potem często pozostaje już tylko śmietnik. Zatem staram się nie zostawiać na potem, bo "teraz to szkoda zjeść" ;) Jem póki dobre:)

  • naila7894

    ja uwielbiam kuchnie arabska i wlasnie takie chlebki z zatarem robie - jest cudowny i polecam :)

  • sweetsandbeyond

    Moja zmajoma z Pakistanu zrobiła mi kiedyś herbatę. Byłam pod tak wielkie wrażeniem, że postanowiłam popróbować skopiować ten wspaniały napój. Cóż trudnego w zrobieniu czarnej herbaty z kardamonem, mlekiem i cukrem, prawda? Nie, nie była to prawda. Niezależnie od tego jakie podchody robiłam, nigdy mi tak pyszna nie wyszła.

  • sweetsandbeyond

    Zielona kawę mam w domu ale nie jestem zwolenniczka. Może zaproponujesz ciekawy sposób przygotowania?