BLOGCZEJNalpha

Bój się i działaj [felieton napisany w ramach pierwszej edycji konkursu #pl-publikacje]

Nie wiem, kim jesteś. Może siedzisz w domu z dziećmi zastanawiając się, w jaki sposób wyjść do ludzi, nie zaniedbując jednocześnie obowiązków. Zapisujesz swoje myśli na skrawkach papieru, nie wiedzieć po co. Albo odkrywasz swoje pasje i aż cię skręca, by się tym podzielić.

A może piszesz od dawna, ale twój blog został właśnie zamknięty? Zastanawiasz się, co dalej. Odpuścić? Wybrać darmowy serwis, ryzykując kolejne przenosiny? Bo skoro upadły niezatapialne blogowiska Onetu i Wirtualnej Polski... jaką masz pewność co do losu innych tego typu miejsc? Zainwestować we własny serwer i domenę? W sumie - świetne rozwiązanie dla blogera o ugruntowanej reputacji, albo dla osoby mającej konkretny pomysł na siebie.

Ja nie byłam nawet blogerką, o reputacji nie wspomnę. Myśl o pisaniu pojawiała się wprawdzie w mojej głowie od dłuższego czasu, ale nigdy nie weszła w fazę realizacji. Widocznie jednak myśl ulotna także posiada wielką moc, bo życie samo podsunęło mi rozwiązanie. Pod sam nos i bez pytania.


– Mamo, znalazłem świetny sposób na zarabianie!

Wzdycham ukradkiem. W tym roku to mniej więcej trzydziesty czwarty pomysł mojego nastolatka na dorobienie do kieszonkowego.

– Tak? Co to takiego? – pytam z rezerwą.

– Steemit! Taka strona, gdzie można za darmo założyć bloga. Piszesz teksty, ludzie głosują i dostajesz za to steem dolary - odpowiada z entuzjazmem młody i rozpoczyna dłuższy wywód.

Udaję, że słucham, lecz w środku cała się spinam. Połowy wstępu nie zrozumiałam, lecz dotarło do mnie najistotniejsze.

Steem dolary... kryptowaluta?

https://cdn.steemitimages.com/DQmcHGL5fcLewzBGTMgJAfHV4b59rzcdCpkqRMbHwisCbVP/02.jpg

Oczywiście, że wiem, co to jest kryptowaluta! Czyste zło, kwintesencja zepsutego świata. Wirtualny pieniądz, za który można kupić broń, narkotyki i zlecić morderstwo!

Oczywiście, że wiem...

Wymiana zdań z juniorem miała miejsce w listopadzie 2017 roku. Stan mojej ówczesnej wiedzy o bitcoinie i jego kuzynach był pochodną zasłyszanych jednym uchem opowieści o przekrętach na wielką skalę i mrocznym obliczu darknetu.

Rynek kryptowalut wzbudza ogromne emocje. Wirtualny pieniądz oparty na tajemniczej dla wielu z nas technologii rejestrów rozproszonych (blockchain), bez pokrycia w starym, poczciwym złocie i wymykający się odgórnym regulacjom budzi co najmniej nieufność. Na pewno spędza sen z powiek niektórym rządom oraz instytucjom, nienawykłym do braku kontroli nad czymś tak istotnym, jak pieniądz.

https://cdn.steemitimages.com/DQmesQ9hn8N9pgss6pnXDiasvQhe8TQpcUz7B4GCHZDjLF5/03.jpg

Odczuwam to na własnej skórze w naszym pięknym kraju. Choć oficjalnie mówi się o kampanii informacyjnej, to działania Komisji Nadzoru Finansowego i Narodowego Banku Polskiego mocno zalatują polowaniem na czarownice. Finansowane z puli kampanii niektóre publikacje, czy filmy na YouTube, jednostronnie skupiają się na ciemnej stronie rynku i niewiele mają wspólnego z rzetelną informacją. To jak straszenie z ambony niechcianą ciążą, czy chorobą AIDS w celu zniechęcenia młodzieży do pozamałżeńskiego seksu – pójście na skróty i spłaszczenie tematu z przyczyn ideologicznych.

Tymczasem bitcoin i jemu podobne waluty, to taki sam wynalazek, jak każdy inny. Narzędzie pozbawione zabarwienia moralnego - złe mogą być jedynie intencje użytkownika.
To od nas zależy, w jaki sposób korzystamy z nowoczesnych technologii. By działać mądrze i z konieczną dawką ostrożności potrzebna jest wiedza, a nie strach i restrykcje. Cóż... nie od dziś wiadomo, że nic nie daje takiej władzy nad tłumem, jak ustanowienie wspólnego wroga.


Pogawędka z synem zapuściła korzenie w mojej głowie. Powiedziałam wprost, co myślę o kryptowalutach (ciemne sprawki, synu!) i stanowczo odmówiłam udziału w zabawie. Jednocześnie, gdzieś na rubieżach mojej świadomości majaczył zdrowy rozsądek.

– Nie masz o tym zielonego pojęcia, a krytykujesz – marudził – sprawdź, zanim odrzucisz ten pomysł. Przecież od dawna myślisz o pisaniu...

To prawda, myślałam o pisaniu. Wychodziłam z wyjątkowo ostrego zakrętu w moim życiu, to był okres rozliczeń, trudnych pytań i poszukiwania właściwej drogi. W tym wszystkim wracałam wspomnieniami do czasów licealnych, gdy udzielałam się w gazetce młodzieżowej i pisałam z powodzeniem na międzyszkolne konkursy.

Przez długi czas myśl o pisaniu była bezkształtną ideą, przeganianą z kąta w kąt zjawą. W rzadkich przypływach mobilizacji próbowałam przekuć to na materię, ale zrywy były zbyt krótkie, by wydały owoce. Aż wreszcie szansa na pisanie przyszła, choć nie kiwnęłam palcem...

https://cdn.steemitimages.com/DQmU5AHKVu584HxF2ZKPJGiyZ1Yfg8qB6A26MLPa4oVDK5b/01jpg.jpg

Po kryjomu zaglądam na Steemit, czytam blogi – polskie i anglojęzyczne. Obwąchuję się z tematem. No faktycznie, ludzie piszą. O różnych rzeczach, jak to w życiu – o filmach, sztuce, gotowaniu, podróżowaniu... Normalnie.

– Dobrze, że nie trzeba się znać na kryptowalutach – mówię do siebie.

Opór przed nieznanym topniał. Postanowiłam założyć konto, bez oczekiwań i planów. Wkrótce potem, kilka dni przed sylwestrem, odważyłam się zamieścić pierwszy tekst. W 2018 rok weszłam jako pełnoprawna użytkowniczka serwisu społecznościowego Steemit, wynagradzana za swą twórczość w kryptowalucie i korzystająca z nowoczesnej technologii blockchain.

Życie bywa doskonałe w swej nieprzewidywalności.

Nie wiem, nie znam się


Początkowo nie miałam oczywiście pojęcia, co to jest blockchain, skąd biorą się pieniądze na nasze honoraria i jak dokładnie działa system głosowania na artykuły. A z pewnością nie znałam się na kryptowalutach, co na szczęście nie było (i wciąż nie jest) konieczne, by z powodzeniem publikować.

To słowo – blockchain (polskie określenie: rozproszona baza danych, rejestr rozproszony) - zgrzytało mi w głowie najgłośniej. Długo się zbierałam, by wysilić intelekt i choć trochę zrozumieć, o co chodzi. Chcąc pojąć innowacyjny charakter struktury Steemit trzeba zapoznać się z technologią, na której opierają się także kryptowaluty. Okazało się, że... ani to straszne, ani trudne.

https://cdn.steemitimages.com/DQmNMaEjYGvVCZwrHh3GwQdmazReuNxdTSYqzxnmGEQwheV/04.jpg

W dosłownym polskim tłumaczeniu blockchain to łańcuch bloków, gdzie blokami są kolejne porcje cyfrowych treści, dokładane przez użytkowników do istniejącego łańcucha. Każdy użytkownik może dorzucić swoją cegiełkę, a same dane jak i szczegóły ich wprowadzenia zapisywane są jednocześnie na bardzo wielu serwerach, często rozproszonych po całym świecie. Co się stanie, gdy padnie jeden serwer? Nic. A gdy zniknie połowa serwerów? Także nic. Dopóki działa choć jeden serwer z setek czy tysięcy uczestniczących w tej sieci – dane są bezpieczne. Co więcej – raz zapisana informacja pozostanie w bazie na zawsze, a każda jej ewentualna korekta będzie odnotowana, łącznie z informacją kto i kiedy tego dokonał. Blockchain jest więc technologią pozwalającą na tworzenie w internecie zdecentralizowanych przestrzeni, niezależnych od jednego ośrodka decyzyjnego, pozostających póki co poza odgórną kontrolą, manipulacją czy niebezpieczeństwem utraty danych.

Co fajniejsze, choć technologia ta powstała wraz z bitcoinem, to obecnie szybko rośnie liczba zastosowań rozproszonych rejestrów w rozmaitych branżach, takich jak transport, opieka zdrowotna, energetyka, administracja publiczna czy nawet social media!

Bez reklamy, bez bana, bez cenzury


Niedawna afera dotycząca Facebooka pokazała dobitnie to, co było wiadomo już od dawna. Przestrzeń internetowa zdominowana jest przez gigantów oferujących swe usługi „za darmo”, co w rzeczywistości oznacza, że korzystając z nich stajemy się częścią bezdusznej maszynerii do zarabiania pieniędzy. W jej ramach jesteśmy odbiorcami reklam, źródłem danych i częścią plastycznej masy podatnej na manipulację. Nie ma się co obrażać, to tylko biznes. Warto korzystać, lecz ostrożnie i z pełną świadomością, jak to wszystko działa,

Zdrową alternatywą dla platform zarządzanych przez wielkie korporacje mogą zostać media społecznościowe oparte na technologii blockchain (Blockchain Based Social Media - BBSM), takie jak Steemit. Nie sądzę, by w najbliższym czasie to miejsce zagroziło hegemonii Facebooka i podobnych mu stron, jednak z powodzeniem może stanowić ich uzupełnienie. Wyznacza też nową ścieżkę, którą warto podążać w przyszłości.

Założony w 2016 roku Steemit ma własną kryptowalutę, około miliona użytkowników i oferuje przestrzeń dla różnego rodzaju twórców, nie tylko dla blogerów. Powiązane platformy umożliwiają na przykład publikowanie filmów (d.tube) i plików dźwiękowych (dsound.audio), czy wspierają twórców Open Source (utopian.io).

Jako miejsce zbudowane w oparciu o blockchain, Steemit jest platformą zdecentralizowaną, kształtowaną oddolnie przez jej użytkowników, utrzymywaną na setkach serwerów przez tzw. delegatów. Delegaci są wybierani ze społeczności poprzez głosowanie i pełnią rolę administratorów, opiekunów i w pewnym sensie liderów wspólnoty.

https://cdn.steemitimages.com/DQmaP7KradytzXxgnJH3jWRqcCMJb9oJ79fhSZdjv7SXo46/05.jpg

Nasuwa się porównanie do wspomnianych już darmowych blogowisk. Dwie olbrzymie platformy prowadzone przez Onet i Wirtualną Polskę zostały zamknięte w pierwszym kwartale bieżącego roku, jeszcze w 2015 roku zniknęła blogosfera Interii. Przyczyna – rosnąca rola mediów społecznościowych. Darmowe blogi, choć zapchane do ostatniego piksela irytującą reklamą, przegrały z Facebookiem, więc ich prawowity właściciel wyciągnął wtyczkę. Nie mamy żadnej pewności, że innych usługodawców z tej branży nie czeka podobny los.

Sieci Steem nie można ot tak wyłączyć. Nie można usunąć z niej naszych blogów. I absolutny hit – póki co, na jej platformach nie spotkałam ani jednej reklamy.


Siedzę i myślę. Nie rozumiem jak to działa, a wstydzę się zapytać. Skąd te pieniądze? Nie ma nic za darmo. Tu musi być jakiś haczyk.

To co na początku wzbudzało we mnie największe emocje, to kwestia wynagrodzeń. Nieufność wynikała przede wszystkim z przywiązania do tradycyjnego pojęcia pieniądza i uprzedzeń z tym związanych. Byłam przekonana, że aby ktoś coś dostał, to komuś innemu trzeba zabrać... Nie wiedziałam, że to sama społeczność i jej praca stanowi podstawową wartość i pozwala generować wirtualne środki na honoraria.

A dokładniej?


Codziennie w blockchainie Steem generowana jest nowa, określona pula kryptowaluty, z której wynagradzani są użytkownicy Steemit. Oddając głos na wybraną publikację nie uszczuplam więc własnych środków, wręcz przeciwnie – także otrzymuję gratyfikację.

Gdy zamieszczam artykuł na swoim koncie, członkowie społeczności mogą na niego głosować przez siedem dni. Każdy oddany głos (upvote) ma pewną wartość, która zależy od indywidualnej reputacji głosującego użytkownika. Po upływie tygodnia, uzbierana w ten sposób kwota zostaje w ściśle określony sposób rozdzielona pomiędzy twórcę (czyli mnie) i kuratorów (osoby głosujące).
Wynagrodzenie wpada do mojego wirtualnego portfela pod postacią tokenów SBD oraz tzw. Steem Power. Steem Power to jednostka podnosząca reputację mojego konta i wartość głosu. Ma ona odpowiednik w tokenach STEEM (kryptowalucie generowanej codziennie przez sieć) - może zostać na nie wymieniona i zmonetyzowana.
SBD (Steem Dollars) to druga po STEEM kryptowaluta, będąca w obrocie na Steemit. Mogę ją w każdym momencie sprzedać, wymienić lub zainwestować w Steem Power.

Zarówno przepływ głosów jak i wszystkie transakcje są jawne, a raz opublikowana treść nie może zostać wykasowana. Można ją edytować, ale zarówno oryginalna wersja jak informacja o modyfikacji zostaną zapisane i każdy użytkownik ma do tych danych dostęp. Publikowanie na Steemit wymaga więc większej rozwagi i odpowiedzialności, niż przy zamieszczaniu treści w innych miejscach w sieci.

Można zapytać o zasadność zarabiania w kryptowalucie w świetle ostatnich posunięć rządu i w atmosferze ogólnej niepewności. Sytuacja jest szeroko omawiana przez naszą społeczność i budzi obawy, jednocześnie nikt nie daje sygnału do odwrotu – robimy swoje. Na razie problem bezpośrednio mnie nie dotyka – póki co nie planuję wymiany wynagrodzenia na złotówki, większość inwestuję w Steem Power, czyli wartość konta i głosu. W takiej postaci zawartość mojego wirtualnego portfela nie podlega opodatkowaniu. Kto wie, może gdy przyjdzie czas, by się z tym zagadnieniem zmierzyć, okoliczności będą bardziej sprzyjające? Nie lubię martwić się na zapas.

https://cdn.steemitimages.com/DQmVDMNFh5qSGTvBjJdxitNHjrbjBbJRgLCSWnzKYCTEsrm/06.jpg

Podoba mi się tutaj, chociaż czuję się nieco zagubiona. Co rusz zaglądam do wirtualnego portfela i próbuję przyswoić podstawowe terminy. Znalazłam kilka uświadamiających artykułów, ale mózg mi się wyłącza po trzech minutach czytania.

Sama coś napiszę. Coś, na czym się znam.

Moja przestrzeń w sieci


Błogosławieństwem platformy, przynajmniej dla mnie, jest jej społecznościowy charakter - nasze blogi nie są samotnymi wyspami rozrzuconymi na oceanie sieci. Nowy użytkownik publikujący po polsku jest zazwyczaj wyłapywany, a jego pierwszy post udostępniany szerszej publiczności. Robi to działający od niedawna specjalny „bot” powitalny, zamieszczający w komentarzu najważniejsze informacje oraz przydatne linki. Po takim wstępie nowy członek społeczności musi już sam zapracować na uwagę i głosy otoczenia. Do dyspozycji jest chat, na którym ruch prawie nie ustaje - wystarczy jedno kliknięcie, by wejść i porozmawiać, rozwiać wątpliwości, czy poprosić o pomoc.

Osobiście bardzo mile wspominam swój początek – ciepłe i zachęcające komentarze oraz rosnącą grupę obserwatorów. Wsparcie i odzew praktycznie pod każdą publikacją pozwoliły mi przetrwać chwile, gdy moje teksty, niezależnie od ilości włożonej w nie pracy, zarabiały niewiele.

Siłą napędową i najważniejszą wartością platformy są ludzie – treści, jakie tworzą oraz budowana pieczołowicie sieć wzajemnych powiązań. Ktoś może stwierdzić - to jest wirtualna rzeczywistość, tu nie ma prawdziwych więzi! - To zależy, z jaką intencją tu wchodzisz, przyjacielu – odpowiem mu wtedy. Relacje międzyludzkie mogą mieć różny charakter i można je stworzyć w każdych warunkach. Wielu z nas spotyka się w realu, na przykład podczas zjazdów poświęconych tematyce Steemit, inni znają się od dawna; nierzadkie są przypadki inicjatyw charytatywnych.

https://cdn.steemitimages.com/DQmcEwmzbzd3aY2pGTJdzmkvpxcrEdwiVFLf1ihojqdnCJA/07.jpg

Dlatego traktuję to miejsce poważnie. Swój byt i reputację buduję w oparciu o te same wartości, jakie praktykuję w codziennym życiu. I choć w dużej mierze wciąż pozostaję anonimowa, to staram się nie tworzyć kolejnej maski – chcę być prawdziwa. Dążę do tego, by postać ukryta za awatarem była spójna z realnym człowiekiem z krwi i kości, nawet za cenę wystawienia się na ocenę, czy krytykę.

Starannie pracuję nad tym, co publikuję, szanując potencjalnych odbiorców oraz ich czas. Pamiętam o tym, że to, co tutaj napiszę i pokażę zostanie w sieci już na zawsze... do jej absolutnego końca.
Wspieram rozwój społeczności poprzez udział w konkursach, komentarze, głosowanie i sponsoring.
Przestrzegam niepisanych umów starając się żyć w zgodzie z innymi, nie rezygnując jednocześnie ze swojej wewnętrznej prawdy i prawa do jej wyrażania.

Choć pewne zjawiska są niepokojące, podchodzę do nich ze spokojem i pewnego rodzaju akceptacją. Steemit nie jest środowiskiem idealnym i nigdy takim nie będzie. Praktycznie pozbawiony odgórnych regulacji stanowi żywy tygiel rozmaitych temperamentów, wartości i poglądów. System wynagradzania bywa nadużywany, pojawiają się konflikty. Zdecentralizowany charakter platformy, a co za tym idzie brak cenzury sprawia, że pojawiają się treści obraźliwe, plagiat, spam czy hejt – typowe bolączki internetu. Kłopotliwego użytkownika nie można z platformy usunąć, czy zakazać mu publikacji. W takich sytuacjach społeczność radzi sobie stosując głosy „ujemne” (tzw. flagi), co skutkuje ukryciem postów delikwenta oraz pozbawieniem go zarobku. W większości przypadków to wystarcza – miernota się najczęściej na dłuższą metę nie opłaca.

Wielu nowych użytkowników zniechęca się po kilku czy kilkunastu tygodniach, gdy publikacje nie przynoszą spodziewanych profitów. I ja wielokrotnie popadałam w zwątpienie, gdy artykuły pisane po osiem i więcej godzin zarabiały w przeliczeniu kilka czy kilkanaście złotych. Jednocześnie obserwowałam niebotyczne kwoty pod postami tych, którym się powiodło - bardzo trudno uniknąć porównań i wynikającej z tego frustracji. W dużej mierze jest to kwestia motywacji i oczekiwań. Jedną z najlepszych moich decyzji było postanowienie, że będę pisać regularnie przez minimum trzy miesiące, niezależnie od ilości głosów, komentarzy i wysokości wynagrodzenia. Póki co - nie żałuję.

Po sześciu miesiącach wciąż bywa różnie z popularnością moich artykułów, lecz niezależnie od wymiernych efektów, udział w tak nowym dla mnie projekcie sam w sobie jest ogromną wartością.

Piszę! Porzuciłam wieczne planowanie i bezpieczne gdybanie na rzecz działania. Odkrywam drzemiący we mnie potencjał i obserwuję, jak obawy, jedna po drugiej, odpuszczają. Uczę się niezachwianej wiary we własną wartość, niezależnej od ilości i wartości głosów pod postami.

Piszę! Nieważne, jak długo jeszcze i czy przełoży się to na konkretny pieniądz. Uwolniłam kreatywną cząstkę mojego wewnętrznego dziecka i okazało się, że świat jest o wiele ciekawszy niż myślałam, a los wcale nie czai się za rogiem z naręczem kłód tylko po to, by rzucić mi je pod nogi.

Warto, pomimo strachu i niechęci, wyjść poza strefę komfortu. Zmierzyć się ze szkodliwymi przekonaniami, podważyć je i zdemontować: nie nadaję się, to nie dla mnie, nie znam się, już za późno... Warto brać przykład z dzieci, które mają w sobie naturalną odwagę i ciekawość świata, jeszcze nie zdławioną przez wszechobecny strach przed wszystkim.

https://cdn.steemitimages.com/DQmfUJTmrGGzKi2gqT1dbxyqriRaHasEtRoNWAWJcYof6tu/08.jpg

– Jak ci idzie na Steemicie, mamuś?
– Świetnie! Jestem bardzo zadowolona.
– A nie mówiłem?
– Mówiłeś, synu.


Żródła:
https://www.forbes.pl/blockchain
http://www.newsweek.pl/plus/newsweek-international/wybor-redakcji/blockchain-czy-lancuch-blokowy-wykonczy-gigantow-jak-microsoft,artykuly,418074,1,z.html
http://www.newsweek.pl/biznes/krytowaluty-sztuczna-inteligencja-najmowsze-technologie,artykuly,420995,1.html
https://hbr.org/2017/01/the-truth-about-blockchain
http://perspectives.eiu.com/financial-services/concept-reality-how-blockchain-will-reshape-financial-services-industry
https://www.forbes.com/sites/valleyvoices/2018/02/28/how-the-blockchain-can-solve-social-medias-biggest-problems/#76011e9227cb
https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-04-10/youtube-and-facebook-are-losing-creators-to-blockchain-powered-rivals
https://www.bloomberg.com/news/videos/2018-05-07/steemit-1st-social-media-platform-built-on-top-of-a-blockchain-video
https://www.forbes.com/sites/rogeraitken/2017/01/17/fintech-steemit-migrating-servers-to-amazon-unveils-blockchain-roadmap/#62cc9c6f7dd5
https://www.forbes.com/sites/ksamani/2018/04/09/opportunities-for-blockchain-based-social-apps/#5f41019362bd
https://comparic.pl/rzad-chce-walczyc-oszustwami-rynku-forex-kryptowalut/
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/resort-finansow-wzial-na-celownik,139,0,2402699.html
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/blog-pl-koniec-dzialalnosci-grupa-onet-rasp-to-efekt-rosnacej-roli-mediow-spolecznosciowych
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wirtualna-polska-zamyka-bloog-pl-powodem-malejaca-popularnosc
https://businessinsider.com.pl/technologie/blockchain/blockchain-co-to-jest/vlfytn4
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Co-to-jest-blockchain-i-kto-powinien-sie-go-obawiac-7557056.html
https://klubjagiellonski.pl/2017/06/20/blockchain-dla-laikow-na-czym-polega-technologia-ktora-ma-zmienic-swiat/
https://steemit.com/polish/@jamzed/steem-it-w-pigulce
https://steemit.com/polish/@fractalnode/pl-co-co-chodzi-z-tym-steemit


Obrazki: pexels, pixabay (niektóre z małą modyfikacją by @wadera)
Mem strzeż się krypto by @wadera, z wykorzystaniem grafiki pixabay

KOMENTARZE

  • lukmarcus

    A nastolatek też posiada tu swoje konto? Jak mu idzie? Bo od tego zaczęłaś :)

  • anna.urbanska

    Świetny tekst! Szczere gratulacje, nie jest łatwo przedstawić cały temat w przystępny dla osoby niezwiązanej z ta społecznością sposób, a myślę, że udało Ci się to wyśmienicie! :)

  • karlosbadz

    Bardzo wartościowy tekst z uwagi na wszelkie kwestie związane z tą platformą, ktoś kto dopiero zaczyna, po prostu musi to przeczytac:) Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych działaniach :)

  • herbacianymag

    Temat niby często powtarzany, co to steemit, krypto, obawy etc. A fajnie się czytało. Gratuluję warsztatu. Ja nawet twojej drogi dobrze nie podjąłem, od ledwie wrzuciłem plecak na plecy. Chętnie będę wspierał moim 0,001$;)

  • baro89

    Po prostu świetne!!

  • ludomir

    Świetny artykuł. Przypomniałaś mi jak dopiero co założyłem bloga na blog.pl, a niedługo potem (jakieś 2 miesiące) wypłynęła informacja, że onet zamyka opcję blog.pl. Szczęśliwie wystarczyło przenieść jeden plik XML, żeby całość przenieść całość na Wordpress. No ale myślę, że portale oparte na blockchainie to przyszłość. Wszystko na to wskazuje. :)

  • alcik

    Świetne!

  • andzi76

    Co tu dużo pisać, świetny post.

  • strefanetu

    Do Twoich artykułów zawsze zasiadam z kawą i przygotowanym notatnikiem, by wyciąć fragmenty- do których muszę się odnieść. Przypomina mi to ostatnie czasy, kiedy przesiadywałem u znanych blogerów, szukając jakiejś odpowiedzi na dany temat.

    Steemit nie jest środowiskiem idealnym i nigdy takim nie będzie.

    Zdecentralizowany charakter platformy, a co za tym idzie brak cenzury.

    Tak i tu można z pewnością przyznać rację, że minie bardzo długa droga, zanim Steemit osiągnie, jakie kol wiek rezultaty do miana rankingowej oceny jako platforma. Na różnych socjalach widziałem bardzo negatywne opinie w stosunku do Steemit...

    Moje zdanie jest odmienne i nauczyłem się w życiu nie reagować zbyt pochopnie na cudze opinie, bo każdy ma do niej prawo? Natomiast tych, co nieustanie na siłę próbują postawić na swoje lub krytykować mnie, lub innych usuwam z otoczenia. Podstawa to umieć się przyznać do błędu...

    Co do braku cenzury? Można by tak myśleć, że prawie jej nie ma, ale jest pewna kontrola społeczeństwa czy chociaż by jak było parę miesięcy temu, wybijanie swoich. Czyli kolesiostwo i było to widać nagminnie.

    Wielu nowych użytkowników zniechęca się po kilku czy kilkunastu
    tygodniach, gdy publikacje nie przynoszą spodziewanych profitów.

    Przez Steemit przewinęło się wiele osób i niektórzy naprawdę prowadzili blogi jak np. Twój. Niestety coś w nich pękło i zniknęli. Niektórym nie dawano szans przez brak możliwości kontrolowania wszystkich postów, no i przez to, że zauważają- że coś tu nie gra. Panuje tutaj taka Hierarchia (społeczna przewaga pojedynczych osobników nad innymi, oparta na dominacji socjalna struktura grupy).

    Jako osoba siedząca od samego początku, kiedy rozpoczął się napływ na Steemit, bo sam ściągnąłem kilku dziesięciu, wtykając linka- a później otworzono grupę. Więc mogę sobie pozwolić na powyższy tekst i ocenę.

    Część opuściła a część pozostała. Natomiast bardzo ciekawą rzeczą jest, że Steemit pokazuje się u osób na profilach, na których bym się nie spodziewał, a jak będą chcieli to i napłynie Steemu i to nie w małej ilości.

    Można by było w tym kierunku zrobić wiele i poświęcić czas na ściąganie osoby ze znanych Blogów czy socjali, bo ich siła rażenia jest bardzo silna tak jak z wąskiej grupy markieterów. Pytanie tylko, czy warto? Jak co chwilę są przekręty, ustawki czy niszczenie kont przez swoje widzimisie. Krzyczy się dużo o jakości a ściąga się patologie? Miejmy nadzieje że to się wszystko zmieni na lepsze...

    Zmierzyć się ze szkodliwymi przekonaniami, podważyć je i zdemontować: nie nadaję się, to nie dla mnie, nie znam się, już za późno...

    Zasada jest bardzo prosta. Nigdy się nie podawać, bo zawsze można się czegoś nowego nauczyć i jak mówią lepiej później niż wcale. Popatrz w ten sposób, że Wiesz o steemit więcej niż ponad 90% ludzi z 36 mil więcej ;)

  • rozku

    "obywatelu (@wadera) strzeż sie!"
    :D
    Twój artykuł zaczynam wysyłać do wielu "znajomych i przyjaciół królika", (bo jak ja to innym tłumaczyłam, to sama niewiele rozumiałam z tego, co właśnie tłumaczę, (rolling eyes :))

    rety dziewczynko! jak Ty to dobrze zrobiłaś!!
    i to w taki wyważony sposób, odpowiadając na nieme pytania, wątpliwości, zahaczając tez o mniej wygodne kwestie.
    rzeczowo, uczciwie, przejrzyście.
    i tak bardzo Po Twojemu!

  • zwora

    Powinnaś wygrać :)

  • kusior

    Super artykuł! Sam pomysł zasługuje na uznanie. Te wstawki z rozmowy z synem - genialne! Są doskonałym przerywnikiem i dają umysłowy oddech czytelnikowi, przed kolejną porcją ważnych informacji.

  • tapioka

    Brawo! Czapki z głów.
    Powinnaś pisać książki. Poważnie

  • ewriel

    dziekuję! bardzo lubię czytać Twoje artykuły:)

  • ewriel

    ... nie tylko treść jest bardzo ciekawa, ale także sposób, w jaki piszesz:)

  • grecki-bazar-ewy

    Jak dla mnie rewelacja! :)
    Pozdrowienia i podziękowania dla syna za to że nam Cię tutaj podesłał :)

  • sweetsandbeyond

    We mnie masz wierna czytelniczkę! Nawet jeśli nie zostawiam komentarza to wiedz, że czytam. Czasami po kilka razy.