BLOGCZEJNalpha

Kim była poćpiega i po co przenosić żonę przez próg? Zwyczaje weselne i małżeńskie pogańskich Słowian.

https://steemitimages.com/DQmeuiG4kdyCVAWsaDk8C7iVxi6FyK3hb37H4wH5XBghQys/01.jpg

Czytając o swaćbie (tak nasi przodkowie nazywali wesele) nie napotkałam na nic, co byłoby mi zupełnie obce.
No, może z wyjątkiem maczania męskiego przyrodzenia w napojach wyskokowych i pokładzin, o czym później.
Niezwykłe jest to, jak wiele pogańskich rytuałów odprawianych tysiąc, czy tysiąc pięćset lat temu wciąż jest częścią jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu nas, współczesnych Słowian.

Jedna, dwie... a może dwanaście?


Słowianie byli przeważnie monogamiczni, wielożeństwo było praktykowane głównie przez możnych. Mieszko I, zanim przyjął chrzest, miał siedem żon. Jak na tamte czasy i status wcale nie miał się czym chwalić - taki Włodzimierz, książę kijowski, miał podobno kilkanaście żon i ponad 800 nałożnic.
W związku poligamicznym największe znaczenie miała pierwsza żona, uroczyście zaślubiona i nosząca miano małżony. Pozostałe nazywano popaśnicami i miały status konkubin. Pozycja żony przechodziła na dzieci, bardzo często potomstwo popaśnic zbywano byle czym. Zwyczaj ten pozostał silny nawet po wejściu chrześcijaństwa - Bolesław Chrobry, jako syn pierwszej żony Mieszka Dobrawy, uznał się za jedynego spadkobiercę ojca i po jego śmierci przepędził macochę i dwóch przyrodnich braci.

Kochanie, chcę rozwodu


O przeważającej monogamii wśród Słowian świadczyć może plaga ówczesnego życia rodzinnego, a mianowicie odprawianie żon. W poligamicznym związku mąż wziąłby sobie po prostu kolejną kobietę, podczas gdy "stara" żona pozostałaby na gospodarstwie (wraz ze swym wianem), jako tania siła robocza.
Tymczasem słowiańscy mężowie na potęgę pozbywali się żon, a skala zjawiska musiała być ogromna, skoro jak nigdzie indziej pojawiła się w naszym języku wzgardliwa poćpiega (dziś już zapomniana), na określenie porzuconej żony.
Sam Bolesław Chrobry, chrześcijan przecież, oddalił dwie żony (choć druga urodziła mu syna), zanim trzecia spełniła jego oczekiwania.
Masowe pogańskie "rozwody" zwróciły uwagę samego papieża Jana VIII, który w pierwszym liście do Słowian w 873 r. ostro ich napominał i namawiał do pozostawania przy pierwszych żonach.

To może od początku


Małżeństwo u Słowian było rodzajem przyjacielskiej umowy kojarzącej dwa rody. W ramach "kontraktu" rodziny wnosiły w związek równoważne dary: wiano oraz posag. Bardzo rzadko zdarzały się porwania kobiet i małżeństwa na siłę (na wschodzie tzw. złodziejskie wesele). Jeśli już, to gwałtownicy musieli się liczyć z poważnymi konsekwencjami, na przykład z zemstą rodziny uprowadzonej.
Częściej to mający się ku sobie młodzi sami pozorowali porwanie i brali ślub na własną rękę, by w ten sposób wymusić na rodzinach zgodę na związek.

Swat - najważniejszy aktor przedstawienia.


Tak moi drodzy. Nie państwo młodzi, nie przyszli teściowie, ale swat był kluczową postacią całego przedsięwzięcia.
Słowo swat ma pochodzenie starosłowiańskie i oznacza swojego człowieka. Rolę swata pełnił mężczyzna powszechnie poważany i bywały. To on kojarzył rodziny, przewodniczył układom, organizował i prowadził spotkania, zaręczyny i samą swaćbę. Czuwał nad prawidłowym odprawieniem skomplikowanych obrzędów i łączył parę więzem małżeńskim. Jak ważna była jego rola świadczy nazwa całej imprezy: swaćba, czyli "przyswojenie" dwóch rodzin, połączenie ich więzami przyjaźni.

Jeszcze w XIV i XV wieku zdarzały się wśród ludu śluby udzielane poza kościołem, przez swatów właśnie, którym za to groziła ekskomunika.

Zarękowiny


https://steemitimages.com/DQmULoVaaWmqhVR1bTA5pXSUp9MwS1Zy5MvuzaYcn6RKmKS/Tetmajer_Zrekowiny.jpg

Zwane także zmówinami czy zrękowinami.
Uroczystość podsumowująca wcześniejsze negocjacje między rodzinami - podczas wystawnej uczty ustalano ostateczną wysokość wiana, określano termin swaćby (wesela) i na znak obowiązywania umowy łączono ręce przyszłych małżonków.
Ręce młodych łączył w obliczu rodzin swat lub żerca (słowiański kapłan), następnie całą rzecz obwieszczano wspólnocie.
Zarękowiny były tak ważne, jak ślub - samo wesele było imprezą wieńczącą "kontrakt", dlatego bardzo rzadko dochodziło do zerwania zaręczyn.

Swaćba (nareszcie!)


W dniu wesela pan młody przybywał do domu panny młodej.

https://steemitimages.com/DQmew4H6DAQGdx9yvEWABsAQJdmQvAE5ojbEpU32TS9aHP9/Orszak_weselny.jpg

Bardzo ważną rolę w jego orszaku pełnili drużbowie. Ich pierwotna funkcja wywodzi się jeszcze z tradycji pogańskiej - mianem druha określano woja, żołnierza, zaś drużyną zwano orszak wojenny. Takoż przyjaciele i krewni pana młodego tworzyli zbrojną grupę towarzyszącą mu jako ochrona, jako że podróż bywała długa i niebezpieczna.
Z czasem główna rola druhów (drużbów) uległa zapomnieniu i została skojarzona z samą imprezą weselną. Echem przeszłości mogą być niektóre dzisiejsze zabawy, na przykład bramy ustawiane na wsiach na drodze orszaku weselnego - mogą one symbolizować niegdysiejsze przeszkody i trudności w podróży.

W domu panny młodej napotykano na pozorowany opór - wstępu broniły drużki (druhny). Rozpoczynały się przepychanki słowne, śpiewy, żarty i drwiny, nadzorowane przez swata, który przy okazji wygłaszał wiele poważnych nauk pod adresem świeżych małżonków.
Obrzędy te przeciągano ku ogólnej radości i zabawie, starano się, by impreza trwała jak najdłużej.

https://steemitimages.com/DQmZvGxc4vLFhrPrN1QUxjN7yXDhptbwhRagtR67TiHroMk/02.jpg

Przed ucztą odbywał się bardzo ważny obrzęd - posag. Pan młody prowadził przyszłą żonę za rękę i oboje siadali na zwierzęcej skórze, następnie rodzice dziewczyny wyjawiali, jakie dobra ofiarowują w zamian za wiano. Stąd dzisiejsze znaczenie posagu.
Następnie rodziny dzieliły się kołaczem i rozpoczynano kilkudniową zabawę.

Niektóre zwyczaje mogłyby zgorszyć współczesnych, choć kto widział na własne oczy takie wesele, jak u Smarzowskiego, temu powieka by nie drgnęła i na tym starosłowiańskim.

Oddaję na krótko głos:

„(...) obrzędy nadzwyczaj sprośne; na Rusi kładziono czosnek i fallus do napojów, wyjmowano go i oblizywano; było to święceniem napojów weselnych; u nas skromniej chyba nie bywało; nie dziw też, że później Kościół zakazywał kapłanom uczestnictwa w weselach; te sprośności przy pokładzinach tylko się potęgowały, co duchowni wspominają ze zgrozą, a etnografowie dyskretnie przemilczają.” Aleksander Brückner, Dzieje kultury polskiej.

https://steemitimages.com/DQmc2EUc4emh9H6orbZkRBHTjH8WMKXSoaRQjr93m5XrcZT/Mandeville_Journeys.jpg

Dla wyjaśnienia – pokładziny były obrzędem, podczas którego para "szła do łóżka" jeszcze podczas wesela, podglądana lub podsłuchiwana przez gości lub krewnych. Takie ostateczne przypieczętowania umowy małżeńskiej nie było niczym nadzwyczajnym, czy przypisanym niższym stanom - niektórzy Piastowie czy później Jagiellonowie cementowali swe związki poprzez mniej lub bardziej publiczną noc poślubną. W niektórych społecznościach niemieckich zwyczaj zachował się do XVII wieku.

O północy odbywały się oczepiny - druhny prowadziły dziewczynę do osobnej izby, ściągały jej wianek i obcinały włosy. Następnie zamężne kobiety nakładały specjalnie przygotowany czepiec – symbol małżeńskiego życia. Wszystko to w towarzystwie śpiewu i zabaw.

Nowe życie


Po weselu i pożegnaniu rodziny dziewczyna udawała się do domu swego męża.

Ceremonia wprowadzenia kobiety w rodzinę była bardzo ważna i obwarowana wieloma rytuałami mającymi ochronić świeżych małżonków przed złymi demonami i zapewnić przychylność duchów domowych. Czynności składające się na ten skomplikowany obrządek rozpoczynano już podczas uroczystości weselnych - otulano młodych dla ochrony przed złym urokiem i łączono ich dłonie wstęgą na pomyślne wspólne życie. Obcięte przy oczepinach włosy młodej mężatki wrzucano do ognia jako ofiarę, oczyszczającą moc miało skrapianie wodą i przechodzenie przez ogień. Do nowego domu wieziono kobietę często przebraną i ukrytą, czyniąc przy tym ogromny hałas, by odgonić złe duchy.
Młodą wnoszono przez próg, by jako "obca" nie uraziła duchów domowych. Musiała im się przypodobać i pozwolić poznać obchodząc gospodarstwo.
Łoże małżeńskie święcił żerca, kapłan, by zjednać przychylność Rodzanic (demonów czuwających nad kobietą w ciąży i połogu).

To tylko niektóre z licznych obrzędów, które miały zapewnić młodym powodzenie i szczęście, nad ich właściwym przebiegiem czuwał swat.

Niewiasta, czyli wielka niewiadoma.


Kobieta wychodząc za mąż traciła swobodę i przechodziła pod władzę męża. Dopóki nie urodziła syna zwana była niewiastą, co znaczyło tyle, co "niewiadoma" (dopiero od XIV wieku poczęto tego określenia używać w odniesieniu do kobiet ogólnie). Zanim to nastąpiło miała milczeć i nie drażnić swą obecnością duchów domowych. Surowo wymagano od niej wierności, a po śmierci męża często przechodziła „na własność” szwagra. Tradycja ludowa nic nie mówi o zwyczaju palenia kobiet z ciałem męża, aczkolwiek w przypadku książąt poligamistów często wybierano jedną z jego żon, by mu służyła w Nawii (słowiańskich zaświatach).

Jeśli kobieta nie spełniała oczekiwań męża w każdej chwili mogła zostać oddalona, by zasilić liczne szeregi poćpieg. Za niewierność mógł ją mąż w świetle prawa ukarać śmiercią lub okaleczyć (obciąć nos, uszy czy inne części ciała), tak jak i jej kochanka.

Nie bez powodu płakała młoda dziewczyna podczas wydawania za mąż, bo jeśli nie umiała się za krzywdy odgryźć (czego wolała unikać ze względu na konsekwencje), to
„cicho cierpiała, wzdychała za dziewictwem i domem ojcowskim, a gdy ucisku nie zniosła, mściła się i truła męża, od bab-wieszczyc w zioła i grzyby jadowite zaopatrzona.”
Aleksander Brückner, Dzieje kultury polskiej”

Trzeba sobie było jakoś radzić.


Na podstawie:
Aleksander Brückner „Dzieje kultury polskiej”
https://www.slawoslaw.pl/swacba-czyli-slub-po-staroslowiansku/
https://www.slawoslaw.pl/zerca-i-wolch-slowianscy-duchowni/
https://historyczni2013.blogspot.com/2016/05/pokadziny-czyli-publiczna-noc-poslubna.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Oczepiny

obrazy:
1. www.stock.chroma.pl na licencji standardowej https://www.stock.chroma.pl/static/pomoc#licence
2. Zrękowiny, Włodzimierz Tetmajer [Public domain], via Wikimedia Commons
3. Kołacz By Лобачев Владимир (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons
4. Mandeville Journeys By Otto von Diemeringen [Public domain], via Wikimedia Commons
5. Orszak weselny, Alfred Wierusz-Kowalski [Public domain], via Wikimedia Commons

KOMENTARZE

  • assayer

    Dodaj pl-religia. Zawsze jakieś tam dodatkowe upvote u nas uzbierasz ;)

  • niekarany

    A propos zabobonnych lęków przez rozmaitymi duchami - przeczytaj "Krzyżowców" Kossak-Szczuckiej, jest tam o tym sporo.
    A na marginesie - znakomita książka.

  • angatt

    Artykuł świetny. A mnie zawsze fascynuje kim była tekla w rodzinnej hierarchii. Zdaje się, że sytuowała się w opozycji do świekry. Ale pewna nie jestem. :)

  • grant-vegra

    Fajne te wesela byly. Teraz to sztywniacko

  • joeyarnoldvn

    Lovely hehe. Thanks for sharing. I'm Oatmeal Joey Arnold. You can call me Joey.

  • tapioka

    Bardzo ciekawe informacje. Ciągle jesteśmy Słowianami. Warto wiedzieć jakie mamy korzenie :)

  • napotem

    Bardzo ciekawy artykuł. A te 800 żon... Kiedy mąż się nimi zajmował...😎

  • shogunma

    Świetny materiał. Wiele ciekawych informacji o których nie miałem pojęcia. Pozdrawiam.

  • longer

    Cześć,
    świetnie się czyta, na pewno będę zaglądał wcześniej