BLOGCZEJNalpha

Zmęczyłam dusika... czyli czasem warto poczekać.

Miałam ze dwa miesiące temu małe starcie z rękodziełem, którego to dramatyczny przebieg zrelacjonowałam w tym tekście. Zapragnęłam wtedy naszyjnika, bo wiosna, szyja wreszcie odsłonięta i tak dalej. Być może ciśnienie było zbyt duże... było "muszę" zamiast "chcę", co pozbawiło mnie wszelkiej radości z pracy. Przełożyło się to na efekty, a raczej ich brak.

Frustracja trwała krótko - zrozumiałam lekcję... "muszę", to zabójca kreatywności i radości tworzenia.

Temat wtedy odpuściłam, ale o nim nie zapomniałam. Obiecałam sobie, że wrócę do niego tylko wtedy, gdy przyjdzie właściwy moment. Gdy to będzie impuls i chęć, a nie poczucie dyskomfortu i wewnętrzne ciśnienie pt. "powinnam".

W międzyczasie zakupiłam zapas czarnej nici, co nie było wcale proste. Te, które używałam do tej pory (wg mnie najlepsze), wycofano z produkcji. W hurtowniach można ustrzelić jakieś resztki, zazwyczaj w nietypowych kolorach... czarnej jak na lekarstwo. Ostatecznie udało mi się nabyć cztery kordonki, tak na zapas.

W tym tygodniu fala zleceń opadła i zamiast panikować, jak to miałam niegdyś w zwyczaju, postanowiłam to wykorzystać. Pierwsze o czym pomyślałam - dusik*!!!

*Dusik, choker - dopasowany naszyjnik, ozdobna obróżka

Wybrałam prosty wzór, który próbowałam ugryźć dwa miesiące temu - wtedy mi się nie udało, choć podchodziłam do niego dwa razy.

https://cdn.steemitimages.com/DQmZy7C5Np7vVPbDsXb2dZRgJXXKwU5UgyWxdL9dHozhQNZ/01.jpg

Tym razem szło dobrze... przezornie odpuściłam sobie filmy, żadne tam kultowe produkcje znane na pamięć.

Decydującym momentem była nawrotka i rozpoczęcie drugiego rzędu - spasuje, nie spasuje? Spasował :)

https://cdn.steemitimages.com/DQmbogwqoHBVRKBboxZGUDMEHyuFBiKUpFyZk15ZSU8oSDF/02.jpg

Wtedy nabrałam pewności i przestałam tak gorliwie patrzeć na schemat.

Gotowa stonoga:

https://cdn.steemitimages.com/DQmVgdiUU8qYcFHxhNESPaPb9BuBLq2VN7P7pLQi6ZvdxPx/03.jpg

Na zdjęciu tego nie widać, ale koronka w tej postaci nie przedstawia się zbyt dobrze - nierówna, gruzełkowata, pętelki poskręcane...

Wykończenie, to najnudniejsza część - niby gotowe, a tyle jeszcze do zrobienia. Przede wszystkim trzeba ukryć "sznureczki". Każdy z nich skręcony jest z trzech cieńszych nitek, trzeba je więc rozplątać i po kolei wszyć w koronkę.

Po namyśle dorobiłam jeszcze "łańcuszek" do zapięcia, dzięki któremu można regulować obwód dusika. W razie, gdyby mi się kiedyś rozmiar kołnierzyka zmienił.

Potem koronkę trzeba zmoczyć, ponaciągać, ułożyć poskręcane pętelki - w praktyce oznacza to wyrównanie każdej z osobna szydełkiem... Na koniec można wyprasować. Nie chciało mi się wyciągać żelazka, to przywaliłam dusika ciężkimi księgami i tak zostawiłam na noc.

W celu dodatkowego ujarzmienia koronki można ją wykrochmalić lub potraktować lakierem do włosów. To dobry pomysł, bo szczególnie pętelki, cholery, lubią się wykrzywiać.

Gotowe:

https://cdn.steemitimages.com/DQmag9XaiNRcsQAXreNBmYTvvTwdoACWTWWB6A8P2yim9mA/04_b.jpg

Próbowałam zrobić zdjęcia naszyjnika na sobie. To trudne bez kijka do selfie. Szczególnie, że musiałam użyć aparatu głównego, bo ten z przodu robi beznadziejne fotki. Po odrzuceniu zdjęć podłogi, wersalki, drzwi, ścian i mebli, a także tych zrobionych jakby z perspektywy pająka ukrytego głęboko w moich włosach, zostało kilka takich, z których mogłam coś wybrać.

https://cdn.steemitimages.com/DQmW2Wouj3kk8KGXrbioUXtS6RhKhatsNeoNqroNmDrCmUm/05.jpg

To od tyłu też sama robiłam... dalej, dalej, ręka Gadżeta :D

Ze swojej pracy jestem bardzo zadowolona.

Jeszcze tylko coś do ubrania sobie kupię, bo absolutnie nic mi nie pasuje do tego naszyjnika. Kompletnie.

KOMENTARZE

  • anna.urbanska

    Śliczny! Ogromnie podziwiam takie rękodzieła, bo moje umiejętności kończą się na przyszyciu guzika ;)

  • pkocjan

    Piękny :D super, że do niego powróciłaś. Też takiego chce :D

  • wolontariusz

    Myślę, że możesz spokojne zaprzestać szukania ubrania. Sama w sobie ta piękna ozdoba, odpowiednio wyeksponowana może być bardzo zmysłowym akcentem i medium podkreślającym kobiecość właścicielki... Nie tylko ja tak uważam, spójrz na wstążkę... :) "Olimpia" 1863 - Eduard Manet

  • annanowicka

    Frywolitka, to dla mnie, jak na razie wiedza tajemna w księgach zakazanych umieszczona... i na yt :) bardzo mi się to podoba, ale na razie jednak pozostanę przy moich krzyżykach.

  • bowess

    Ja nie mam co na siebie włożyć...

    Cudny dusik! Osobiście obrałabym na cel jakiś sklep z bielizną. :)

  • kaysh

    Piękny! Lubię dusiki, zawsze ubolewam że szyja nie ta u mnie, żeby nosić :D

  • rozku

    on jest DOSKONAŁY!!!

    teraz jeszcze tylko przełamać strach przed uduszeniem :)
    (najlepiej zakładać go na noc, tłamsząc własne ataki paniki, dławiąc sie swoim szlochem w poduszkę..
    i po kilku dniach, cyk!
    gotowe! :D
    można już go nosić do ludzi! :))

    o i proszę, napisałam niechcący przepis na oswajanie własnych lęków:)

    a szczerze mówiąc, to moja ciotka miała kiedyś taki krotki, zloty naszyjnik w kształcie węża.
    zapinało sie go na szyi, na zasadzie, ze wąż zjadał swój własny ogon.
    i - o ile to zapięcie mnie fascynowało,
    o tyle, gdy zakładała go na szyje, to ja mdlałam.
    nawet do dzisiaj, na samą myśl mi słabo.
    śmieszne i straszne.

    Twój dusik nie ma z tym nic wspólnego, jest przepiękny! :)

  • pl-rekodzielo

    Piękne rękodzieło :)

  • sweetsandbeyond

    Jest wspaniały!

    Na bezdechu czytałam pierwsza relację o tym dziele;) Druga też zreszta. Jak zawsze Twoje teksty sa wspaniałe. Odczuwam niedosyt po przeczytaniu tylko jednego więc zazwyczaj konynuuję (nawet jeśli mam czytać po raz wtóry;)).

  • shogunma

    Jak nie pasuje nic do naszyjnika? Starczy, że TY pasujesz.:)
    Kto by tam się ubraniem przejmował.:)
    POZDRAWIAM.

  • naila7894

    Jakie to jest piękne!! Podziwiam Twoje zdolności :)