BLOGCZEJNalpha

Byliśmy o krok od wojny nuklearnej - tematygodnia#35

Był październik 1962 roku. Jeden człowiek, Nikita Chruszczow premier ZSRR realizując swój polityczny plan osłabienia Ameryki doprowadził do wydarzeń określanych dziś jako "kryzys kubański". W ich konsekwencji świat stanął na krawędzi wojny nuklearnej. Jak do tego doszło?

atomic.jpg

W USA nastąpiła zmiana prezydenta. Kończy się druga kadencja prezydentury doświadczonego żołnierza i polityka Dwighta Davida Eisenhowera. Jego miejsce zajmuje młody polityk John Fitzgerald Kennedy, któremu zależy na unormowaniu stosunków dyplomatycznych z Rosją i chce spotkać się z premierem ZSRR. Chruszczow odbiera ten gest przyjaźni jako słabość przywódcy USA, zgadza się na spotkanie i w 1961 roku obaj politycy spotykają się w Wiedniu. To spotkanie zaważy na dalszych posunięciach Chruszczowa. Odbiera on otwartego na dialog i przyjaznego Kennedy'ego jako słabego i gotowego do ustępstw polityka. Ta pomyłka będzie kosztowała go bardzo drogo.
Chruszczow wiedział, że USA w latach 1959-1960 rozmieściły w kilkunastu swoich bazach na terenie Europy wyrzutnie rakiet balistycznych typu Jupiter. Korzystając z faktu, że na Kubie prezydentem zostaje sprzyjający Rosji Fidel Castro podpisuje z nim porozumienie o wsparciu wojskowym Kuby. W ramach operacji o kryptonimie „ANADYR” Rosja dostarcza na Kubę żołnierzy i sprzęt wojskowy w tym pociski balistyczne zdolne dosięgnąć USA. Chruszczow jest zadowolony, stworzył bazę wojskową w strategicznym rejonie, zapewnił jej ochronę i mógł szachować USA groźbą użycia broni atomowej. Nie spodziewał się jednak tak szybkiej i radykalnej odpowiedzi Kennedy'ego.
14 października 1962 roku amerykański samolot szpiegowski wykonuje zdjęcia rosyjskich wyrzutni rakiet balistycznych na Kubie.

zdjęcie.jpg

16 października Kennedy spotyka się zespołem doradczym „EX-COMM” (Komitet Wykonawczy Rady Bezpieczeństwa Narodowego), na stole obrad pojawiają się możliwe scenariusze reakcji USA na powstałą sytuację. 20 października podjęta zostaje decyzja o całkowitej blokadzie morskiej Kuby. Zespoły uderzeniowe marynarki amerykańskiej skierowane zostają do wybrzeży Kuby, blokada staje się faktem. 22 października Kennedy wygłasza orędzie do narodu informując obywateli o zaistniałej sytuacji i zapowiada, iż każdy statek, niezależnie pod jaką banderą, płynący w stronę Kuby zostanie poddawany rewizji oraz kontroli przewożonego ładunku weryfikacji danych docelowego portu przeznaczenia. Jeżeli na pokładzie będzie znajdować się broń ofensywna, jej elementy lub jakakolwiek inna broń starek zostanie zmuszony do zawrócenia. Zdjęcie blokady warunkowane jest wycofaniem rosyjskich rakiet z Kuby.
Chruszczow sądzi, że "przyjazny i kontaktowy" Kennedy blefuje i sam postanawia zagrać agresywnie. 24 października amerykańska administracja otrzymuje jego pismo stwierdzające, że blokada jest nielegalna i stanowi akt agresji wobec Rosji a rosyjskie statki będą ją ignorować. Odpowiedź USA jest krótka, obecność radzieckich rakiet na Kubie wyklucza jakiekolwiek rozmowy i nie będzie tolerowana. Jednocześnie rosyjskie okręty podwodne wysłane przez Chruszczowa w celu obrony rosyjskich statków są wykrywane śledzone i pilnowane przez jednostki amerykańskie przez radary, sonary i boje sonarowe. Okręty amerykańskie prewencyjnie zrzucające bomby głębinowe wzdłuż linii blokady. Presja okrętów amerykańskich powoduje, że jednostki radzieckie musza wynurzać się w ich asyście by naładować akumulatory i wymienić powietrze.

podwodny.jpg


Dziś wiadomo, że dowódca jednego z rosyjskich okrętów podwodnych, zmuszony do wynurzenia się w obecności jednostek amerykańskich, wydał rozkaz uzbrojenia torpedy z głowicą nuklearną. Z czasem stawało się jasne, że jeżeli komuś puszczą nerwy to jedna odpalona rakieta czy wystrzelona torpeda może doprowadzić do eskalacji konfliktu pomiędzy dwoma dysponującymi bronią nuklearna mocarstwami. Przez okres pomiędzy 16 a 28 października 1962 świat stał na krawędzi wojny atomowej. Chruszczow pomylił się. Kennedy nie wystraszył jego gróźb i agresywnej politycznej retoryki, odpowiedział szybko, twardymi militarnymi posunięciami.
Premier ZSRR wiedział, że jego kraj nie jest gotowy do wojny a militarna odpowiedź USA na jego polityczne zagrania spowodowała, że musiał ustąpić... ale jak wyjść z tej całej awantury z twarzą i nie okazać słabości?
Chruszczow wybiera opcję "ochrony" interesów Kuby. Deklaruje, że wyrzutnie zostaną zdemontowane a rakiety wycofane jeżeli USA zdeklaruje, że nie dokona inwazji na Kubę i nie rozpocznie działań przeciwko jej ekonomii. Pod naciskiem biura politycznego traktującego ustąpienie pod presją blokady USA jako słabość, bardziej radykalizuje swoją propozycję rozwiązania konfliktu, żądając dodatkowo by USA również zdemontowało i wycofało swoje rakiety balistyczne z Turcji. Kennedy wykorzystuje to zapowiadając wycofanie przestarzałych już rakiet Jupiter. Wie, że będzie mógł je zastąpić w przyszłości nowym rodzajem broni - przenoszonymi na okrętach podwodnych pociskami balistycznymi Polaris. Wyposażone w nie okręty będą mogły nie łamiąc zawartego porozumienia operować z morza w pobliżu baz, z których wycofane zostały rakiety Jupiter.

Poseidon-c3.jpg

Porozumienie zostaje osiągnięte, 11 listopada 1962 roku ostatnie pociski balistyczne z Kuby wracają do Rosji. Kryzys zostaje zażegnany.
Bilans zysków i strat jest dla Chruszczowa jest totalną porażką. Musiał ustąpić USA, a tym samym zaakceptować porozumienie osłabiające militarną obecność ZSRR w rejonie morza karaibskiego. Biuro polityczne w Moskwie odczyta to jako jego słabość i porażkę zarówno militarną jak i dyplomatyczną. Podobnie Castro, który jest zawiedziony decyzją Chruszczowa o wycofaniu rakiet.

Przez kilka dni świat stał na skraju nuklearnej wojny. Czy taka sytuacja może sie powtórzyć? Myślę, że w obecnej rzeczywistości geopolitycznej to jest to jak najbardziej realne. Korea Północna i Iran jeżeli uda im się pomyślnie zakończyć programy atomowe i uzyskać możliwość przenoszenia głowic atomowych na teren USA, z pewnością nie zawahają się by użyć argument użycia broni jądrowej jako elementu szantażu w dążeniu do swoich politycznych aspiracji.

Czy czeka nas kolejny "kryzys kubański"?

Tak, to tylko kwestia czasu.

Czy powinniśmy się bać? Nie... To nic nie zmieni a jedynie zabierze nam cenny czas jaki możemy spożytkować na inne, bardziej przyjemne dla nas i interesujące nas rzeczy. :)

Tekst zgłaszam do konkursy tematygodnia#35 Temat 1: Czarny czwartek (1929), jako luźne nawiązanie do słowa "kryzys ".

Bibliografia
Norman Polmar: Cold War Submarines,
Zdjęcia - Wikimedia, Pixabay

t1 małe.jpg zw kopia.jpg

KOMENTARZE