BLOGCZEJNalpha

Co wybierzesz? Znaną ścieżkę czy krok w nieznane?

"Albo znajdziemy drogę, albo ją sami wytyczymy."

Hannibal

Bezsenna noc, nie mogę spać... w telewizji "Halo 4: Naprzód do świtu" z 2012r., taki sobie scenariusz kina SF i jedna scena - wspomnienie o bitwie pod Kannami, scena która powoduje, że gaszę telewizor i sięgam do półki z książkami...
Bitwa pod Kannami, która odbyła się 2 sierpnia 216 roku p.n.e. . Niegdyś genialny manewr, dziś obowiązkowa lektura w kanonie literatury z zakresu podstaw taktyki wojskowej.

Canne 01.jpg

Pozorowane cofnięcie centrum broniącej się formacji połączone z potężnym atakiem na skrzydłach, przełamaniem rozciągniętego centrum przeciwnika atakiem z flank, okrążenie atakujących wojsk i zniszczenie ich. Genialny w swojej prostocie manewr Hannibala, który kosztował Rzym zagładę wojsk Konsula Paulusa i stratę 60 tyś zabitych!

Nie, nie będę pisał o bitwach. Niewiele dobrego wynika z wojen. Wojna to śmierć, zniszczenie i zagłada dla ludzi, zwierząt i cywilizacji. Wojna budzi w ludziach najbardziej mroczne instynkty i pozostawia często głęboką traumę. Ci którzy ją przeżyją często nie potrafią sobie poradzić z demonami przeszłości i do końca życia kalecząc siebie, swoich bliskich i każdego kto znajdzie się w pobliżu. Nie chce pisać o wojnie. Chcę napisać o dylemacie, który z pewnością nieraz ma każdy z nas...


Czy iść przetartym szlakiem?


Czy też ruszyć w nieznane i wytyczyć nowy szklak?

W zimie 218 roku p.n.e. Hannibal Barkas również miał własny dylemat do rozstrzygnięcia.

Czy wyruszyć od ujścia Rodanu wzdłuż wybrzeża Liguryjskiego i uderzyć na Rzym walcząc z oczekującą go tam armią rzymską?

Czy zdecydować się na atak z morza ryzykując starcie z silniejszą i liczniejszą rzymską flotą?

Czy zaryzykować i wytyczyć szlak przez Alpy tak by uderzyć na Rzymian bezpośrednio na ich terenie i od razu prowadzić wojnę na ziemiach wroga?

Hannibal wybrał... Ruszył przez Alpy! Przez 10 dni przebijał się przez wrogie górskie plemiona prowadząc kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, 15 -20 tys. koni i osłów oraz 37 słoni. Przekroczył Alpy w rejonie przełęczy Col de la Traversette w masywie Queyras leżącym w pobliżu obecnej granicy włosko-francuskiej. Dokonał tego. Przetarł nowy szlak. Szlak wiodący do Italii przez Alpy.

droga kopia.jpg

Całkowicie zaskoczył Rzymian i kolejne 10 lat walczył w Italii budząc lęk w Rzymie do tego stopnia, że Rzymianie niebezpieczeństwo zaczęli definiować sentencją „Hannibal ante portas!" - Hannibal u bram!.
Ileż razy my stajemy przed takim właśnie dylematem rozdarci pomiędzy rozsądkiem a głosem serca. Logiką a porywem emocji chwili. Ileż razy życie zmusza nas do dokonywania wyborów czy podążyć znaną ścieżką? Czy też ruszyć w nieznane swoimi decyzjami wytyczając nową drogę w życiu?

Tara padok1.jpg

Czasem jesteśmy jak te dwa schroniskowe konie. Każdy zastanawia się czy chce iść inną drogą i mierząc ją wzrokiem, rozmyśla... Co zrobić? Jaką podejmie decyzję? Nie wiem. Jednakże patrząc przez pryzmat historii Hannibala widać, że warto w życiu przecierać nowe szlaki. Odkrywać nowe drogi, mierzyć się z nowymi przeciwnościami losu. Wtedy za każdym razem odkrywamy w sobie i w otaczającym nas świecie coś nowego, co nas rozwija i wzbogaca. Nowe miejsca, nowych ludzi, nowe emocje... Uważam, że taka droga jest prawdziwą przygodą. :)

Przecierajmy nowe szlaki!

t1 małe.jpg

Bibliografia
S. Lancel "Hannibal"
K. Kęciek "Wojna Hannibala"
Wikipedia

Zdjęcia
Wikimedia
Fundacja Tara

KOMENTARZE

  • cezarys

    Świetne porównanie :) chociaż Hannibal popełnił kardynalny bląd, koncząc pionierską wizje chęcią ucywilizowania swojej nieokrzesanej hordy poprzez wstąpienie na utarte ścieżki rzymskich obyczajów wojennych - powinien był zniszczyć Rzym kiedy stanął u jego bram. Coś chyba jest w duszach tych barbarzyńców - Genzeryk nie pozwolił na zniszczenie dziel sw Augusta z Hippoy, kiedy zrównywał to miasto z ziemią.

    Dzięki dobry Boże za ten przejaw ludzkiej wrażliwości ;)