BLOGCZEJNalpha

Kropla czystej magii

Kilka lat temu dostałem propozycję pracy - wyjazd na trzy dni jako technik IT na Targach Ezoterycznych. Zgodziłem się bez zastanowienia. Wziąłem 3 dniu urlopu na ten wyjazd. Kasa za to była nawet dobra, jednak najbardziej cieszyłem się z wyjazdu na drugi koniec Polski. Podróże są dla mnie najlepszym nauczycielem o świecie i sobie samym. Liczyłem również na to, że spotkam prawdziwe wróżki, bioenergoterapeutów, znachorów, zielarzy, astrologów, radiestetów i innych przedstawicieli czarnej i białej magii. Świata, który istnieje obok nas, a do którego jedynym kluczem jest słowo "uwierzyć".


Tuż przed wyjazdem poszedłem do koleżanki, którą z racji tego, że czasami stawiała dziewczynom przy piwku na babskich wieczorach karty Tarota, miała uznawany przez wszystkich choć niepisany status wróżki. Chciałem spytać czy czegoś jej z takiej magicznej imprezy nie przywieźć a przy okazji zeżreć sernik z rodzynkami i polewą czekoladową, który przywieźli jej z chaty znajomi rodziny.


Dostałem kartkę z kamieniami, które mam kupić, dwa kawałki sernika, kawałek czerwonego sznurka do zawiązania na lewym! nadgarstku (żeby mi złe czary krzywdy nie zrobiły - tak się o mnie martwiła :) ) i talie kart Tarota żebym sobie jedną z myślą o tej podróży wyciągnął, no i wyciągnąłem... kartę wisielca.


https://cdn.steemitimages.com/DQmNompdKLmrBnptrAy8E89MkM7AKFTJMTD2qYu2QUbibpH/t1%20kopia.jpg


No pasowało... to był okres stagnacji w moim życiu, stała praca, jedno stałe grono znajomych. "Moja" wróżka stwierdziła, że jadę tam wyciszony i skupiony na sobie a to najlepsza tarcza przed magiczna manipulacją więc raczej będę bezpieczny :).


Pojechałem na spotkanie z prawdziwą magią ciesząc się, że dotknę nieznanego zwyczajnym śmiertelnikom świata czarów i magicznych mocy. Metaforycznie to ujmując byłem głęboko przekonany o tym, że zobaczę tą część góry lodowej, która normalnie kryje się pod wodą a my widzimy jedynie jej czubek.


Jako wsparcie techniczne miałem fajny identyfikator, który dawał mi dostęp do każdego miejsca na terenie targów a najciekawiej było na zapleczach boksów dla wystawców.
Zacznijmy od wróżek. Pierwsza którą spotkałem była z Warszawy i co prawda nie miała ani szklanej kuli, ani kart, ani czarnego kota ale miała stary komputer, który właśnie padł. Twierdziła, że przeniosła swoją sztukę wróżenia na wyższy poziom i zajęła się połączeniem swojego daru widzenia przyszłości z astrologią. Komputer służył jej do tworzenia na podstawie daty, godziny i miejsca urodzenia tzw. kosmogramów (horoskopów astrologicznych) dla klientów, które później interpretowała zainteresowanym jaki los mają zapisany w gwiazdach... Oczywiście za kasę.


https://cdn.steemitimages.com/DQmPZSUqjSNSZxW4rH9S3eQZN57q5Qt7wd8MR6pcok1qDPp/horoskop.jpg

Słuchając co wróżka - astrolożka mówi klientkom przypomniałem sobie nadwornych astrologów stawiających władcy czy jego potomkowi taki gwiezdny horoskop. Zawsze przepowiadał on im wszystkie te zapisane w gwiazdach wspaniałe rzeczy jakie przeżyją, wielkie czyny jakich dokonają... i dalej był dzięki temu nadwornym astrologiem obdarzonym hojnością władcy. Tu na targach ezoterycznych zadowolone świetlaną, zapisaną przecież w gwiazdach przyszłością klientki równie hojnie nagradzały słowa wróżki.


Na targi przyjechała zarobić na nowy komputer więc jak ten stary padł to nie jest dobrze... Miała fart, padł zasilacz, dostała kartkę z modelem, który ma kupić i wysłałem ją do miasta w poszukiwaniu sklepu komputerowego. Magii w tym nie było żadnej, poczułem pierwsze ukłucie rozczarowania.

Nie traciłem jednak nadziei ponieważ dostaliśmy wezwanie o awarii prądu u uzdrowiciela, który z tego co się zorientowałem handlował jakimś cudownym napojem. Zajrzeliśmy do skrzynki z bezpiecznikami, wymieniliśmy spalona listwę tylko z nazwy "filtrującą" z marketu z 8 zł na porządną z bezpiecznikiem za normalne pieniądze i miałem czas żeby pogadać z uzdrowicielem... Pan był już po kielichu, wyglądało, że nie pierwszym i zaproponował herbatkę po góralsku z prądem, grzecznie wymówiłem się pracą i z ciekawością słuchałem jak tłumaczył jakiemuś swojemu znajomemu z targów zawiły skład cudownej - leczniczej mikstury, którą handlował. Tajemnym, najważniejszym składnikiem okazały się... drożdże spożywcze.


https://cdn.steemitimages.com/DQmXUcdy8JnQ9qbAAzspvwY5T7UxCoArsisrTxNeJcoMrWb/d1.jpg

Sprzedawana w plastykowych buteleczkach zawiesina z drożdżami miała w cudowny sposób wzmacniać włosy i paznokcie, wygładzać cerę, przyspieszać gojenie ran, poprawiać nastrój, spowalniać proces starzenia się komórek. Co ciekawe pan uzdrowiciel nie uprzedzał nikogo, że długotrwałe picie takiej zawiesiny na drożdżach może spowodować zagrzybianie organizmu i spadek odporności na alergie. Nic nie ma za darmo, skutki uboczne to fakt. Zastanawiałem się gdzie ten cud i ta magia tego napoju skoro to wszystko naturalne działanie składników drożdży. Można sobie w domu takiego cudownego napoju samemu uwarzyć i wyjdzie dużo, dużo taniej i będzie świeży.


Gdzie ta magia i te czary? Kolejny raz poczułem ukłucie rozczarowania.


Kamienie... Miałem listę z kamieniami, które miałem kupić dla koleżanki. Zajrzałem więc na stoiska z kamieniami. To dopiero był przełom! Gabloty pełne czystej magii, całe pojemniki kamieni! Tu była prawdziwa magia! Magia zarabiania całkiem sporych pieniędzy!


https://cdn.steemitimages.com/DQmS6jiSrBBHb1Zr8xsRi5XYyUHXZPQ7JScJdN1RAGVpKAt/k3.jpg


Kobieta przychodziła tylko popatrzeć na te świecidełka a kupował kamień odpowiadający jej znakowi zodiaku np. agat, topaz... i to był krok poza krawędź. Krok, po którym spadała w otchłań kolejnych zakupów. Przecież do kamienia musiała być pasująca zawieszka, do zawieszki co najmniej łańcuszek... a może jeszcze pierścionek z oczkiem z dedykowanego znakiem zodiaku kamienia, a może bransoletka z hematytem czy różowym kwarcem przynosząca szczęście w miłości ? Pierścionek z granatem sprzyjającym karierze zawodowej? Wisiorek z ametystem, który pozwala spełniać marzenia ? Kamień dla każdego plus dodatki! Na stoisku z kamieniami płynęła rzeka forsy...


Nie będę już opisywał innych dochodowych magicznych artykułów jakie przez 3 dni dane mi było oglądać na stoiskach targów. Amulety, świece, talizmany, kadzidełka, książki o magii dla domowych czarownic... Dużo, bardzo dużo instrukcji jak posługiwać się magią... ale samej magii ani kropli.


Oj przepraszam muszę jednak uderzyć się w piersi... Skłamałbym gdybym tak napisał... Była w tym całym 3 dniowym szaleństwie handlu magią jedna kropla prawdziwej magii.


Kawałek czerwonego sznurka, który kazała mi zawiazać na nadgarstku lewej ręki moja koleżanka "wróżka"... W tradycyjnej magii to wywodzący się z judaizmu Red string (Kabbalah) - wykonany z czerwonej wełny sznurek, który ma chronić duchową stronę człowieka przed "złym okiem", urokami, czarami sprowadzającymi nieszczęście. To tarcza, która miała chronić mnie niewidzialną protekcją podczas obcowania z adeptami magii i czarów.


https://cdn.steemitimages.com/DQmV5Vdz5B1Vn5yFLQmVuYZDBK1hWP8gSnsAM2d1Enqrdui/sznur.jpg

Nie wiem czy ten kawałek splecionej czerwonej wełny mnie chronił... Wiem, że z pewnością przyciągała kobiety, może czarownice?! Podchodziły i zaczynały rozmowę na temat tego kawałka sznurka, pytały czy mogą go dotknąć? Skąd go mam? Dlaczego go noszę? Czy wierzę w czary?


To była prawdziwa, czysta magia. :)


Tekst zgłaszam do konkursu tematygodnia#51 jako nawiązanie do tematu nr 2: Hakeldama - kolor czerwony.


Foto - Pixabay


https://cdn.steemitimages.com/DQmbyvtfR7gYpJMH3ceiKKRAtTLekC7ir8dxXxHUk8jQHHb/t1%20ma%C5%82e.jpg https://cdn.steemitimages.com/DQmVKMUWL5d6DWKR3wSThb1wLwfEoXoUAWEXG6Fnu7e5tgM/zw%20kopia.jpg

KOMENTARZE

  • alcik

    Świetny tekst!

    Gdzieś się ten czerwony kawałek sznurka czy tasiemki przewija w różnych folklorach i wiejskich zabobonach (ale i we współczesnych miejskich też mi się coś obiło o oczy - niektóre madki polecają chyba wiązać przy wózku czy coś podobnego). Ciekawe, że to akurat z Kabały tutaj trafiło - takiego przenikania kultur się nie spodziewałem :-D.

  • trampmad

    Swego czasu corocznie bywałem gościem na takich targach. Jak widzę, niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Choć mam dosyć konkretny i poważny stosunek do spraw powiedzmy "magicznych" to takie targi są sposobem niekoniecznie na sprzedaż tego i owego, ale na namotanie sobie potencjalnych klientów na zaś i autoreklamie. Napatrzyłem się na to niesmaczne, akwizytorskie badziewie. Magia, jak by jej nie nazwac; fizyka kwantowa, parapsychologia, nieznane zjawiska, to wszystko jest realne ale to co obserwujemy na targach to jest jej kupczenie i profanacja.

  • czeresnia

    Bardzo ciekawe, "magia" od podszewki :)
    Drożdże faktycznie świetnie działają, tylko trzeba się przyzwyczaić do tego paskudnego zapachu, no i nie przesadzić z ilością. Spotykałam się też z przesądnymi poleceniami wiązania czerwonej wstążki na wózku niemowlęcym, żeby nikt nie urzekł. I z "wylizywaniem" oczu niemowlęciu, bo płacze strasznie, to może ktoś urok rzucił, fuuu. Ale zawsze zastanawiało mnie, czy ci wszyscy ludzie od wróżb i ezoteryki jakoś tam wierzą w to co robią, czy robią to naprawdę wyłącznie dla pieniędzy.
    Nie mam mocy na upvote'a, więc tylko przekazuję Ci swoje wyrazy uznania :)