BLOGCZEJNalpha

Szczęśliwy żebrak - tematygodnia #33

Nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę żebrał - prosił ludzi o pieniądze lub inne dobra materialne. Stało się jednak inaczej. Wybierając drogę związaną z wolontariatem musiałem zmierzyć się z faktem, że często by pomóc konieczne było zgromadzenie funduszy lub pozyskanie karmy dla zwierząt, materiałów budowlanych, higienicznych, biurowych. Jedynym sposobem by tego dokonać było żebranie/proszenie o nie moich znajomych i obcych mi ludzi.


https://cdn.steemitimages.com/DQmYAqxhLQEgUhnTzFFaesHD5VS5mm2R6frw2KKdQLh1NHG/kc.jpg


Na potrzeby tego artykułu sięgnąłem pamięcią wstecz i zrobiłem listę rzeczy, o które jako wolontariusz żebrałem/prosiłem ludzi i firmy.

  • Pieniądze na leczenie ludzi, zwierząt, budowę stajni, karmy, lekarstwa, na opłacenie faktur za pracę weterynarza, wykup koni z transportów do rzeźni, na benzynę potrzebną dla transportu psów adoptowanych ze schronisk.

  • Materiały budowlane i biurowe, gwoździe, papę, gips, młotki, papier do drukarki, długopisy i ołówki, narzędzia budowlane.

  • Owies, czosnek, lizawki i marchew dla koni, karmę dla psów i kotów.

  • Prace plastyczne na licytacje i kwesty z których środki szły na finansowanie potrzeb schroniska np. zakup siana na zimę, specjalistyczną karmę dla kociąt, kojce i legowiska z polaru .

  • 1% podatku dla schroniska, rabat w drukarni na cenę ulotek edukacyjnych dla schroniska.

  • Mydło dla dzieciaków z Afryki...

Z perspektywy czasu dostrzegłem, że łatwiej jest żebrać - prosić o coś dla innych niż dla siebie ponieważ nie uderza to bezpośrednio w nasze ego. Kiedyś wstydziłbym się prosić o coś dla siebie ale proszenie o coś dla kogoś innego nie wywoływało u mnie uczucia wstydu. Sama prośba była "usprawiedliwiona" tym, że prosiłem dla innych. Teraz moje ego nie reaguje już wstydem kiedy stawiam się w pozycji osoby proszącej, tak jakby proszenie dla innych zahartowało mnie. Dziwny mechanizm emocjonalny, który do dziś co jakiś czas zmusza mnie do refleksji nad skomplikowanym światem kierujących nami emocji.

Mydło do Afryki... To było w 2015 roku, akcję zbiórki prowadziła fundacja "Redemptoris Missio" z Poznania. Prosiłem każdego z moich znajomych o jedna kostkę i udało mi się zebrać kilka sztuk. Moje koleżanki Basia, Magda i Laura postanowiły mi pomóc i poprosiły kolejnych ludzi. Efekt mnie przerósł, ludzie ofiarowali nam prawie 100 kostek mydła, musiałem organizować przesyłkę kurierską aby wysłać je do fundacji, która akcję zorganizowała.

W Polsce można oficjalnie i zgodnie z prawem żebrać - prosić ludzi o wsparcie dla innych ludzi lub organizacji pozarządowych legalnie dzięki zjawisku jakim jest fundraising.

Czym jest fundraising?

To proces pozyskiwania funduszy poprzez proszenie o wsparcie osób indywidualnych jak również firm, fundacji i stowarzyszeń, instytucji rządowych, samorządowych i gminnych. Zajmują się tym fundraiserzy, którzy za swoje starania otrzymują jako wynagrodzenie pewien procent pozyskanych funduszy lub stałe z góry ustaloną kwotę. Reasumując fundraiser pobiera wynagrodzenie za swoje proszenie - żebranie na rzecz danej organizacji czy też fundacji. Wbrew pozorom to trudna i pochłaniająca mnóstwo czasu praca i ciężko się z niej utrzymać bez szerokich kontaktów i umiejętności rozmawiania z ludźmi. To prawdziwa sztuka budowania długoterminowych relacji z ludźmi, którzy będą skłonni wesprzeć finansowo daną organizację. Istotą fundraisingu jest pozyskanie od ofiarodawcy stałego - regularnego wsparcia finansowego. Można pokusić się o stwierdzenie, że fundraiser jest profesjonalnym, zawodowym "żebrakiem" opłacanym częścią środków, które dla swojego pracodawcy wyprosi/wyżebrze - pozyska.

Kiedy jednak kolejna próba pozyskania środków na sfinansowanie kolejnej akcji pomocy się nie udaje, pojawia się zwątpienie i pytanie - Czy jest sens ponownie prosić kogoś innego przecież też może odmówić?!


Może ale nie musi :). Czasem na 10-ciu odmawiających trafia się jeden, który powie "tak" i pomoże w tak znacznym stopniu jak nigdy byśmy się nie spodziewali. Dlatego uważam, że zawsze warto prosić o środki dla projektów, które chcemy wesprzeć. Nic się nie stanie jak usłyszymy kolejne "nie"... Będzie za to bliżej do pierwszego "tak". :)

Ja z perspektywy lat proszenia/żebrania mogę nazwać się szczęśliwym żebrakiem. To co wyżebrałem/wyprosiłem było szansą na nowe życie dla ludzi i zwierząt, pełnym brzuszkiem kociaka, radością adoptowanego psa, uśmiechem dziecka. Było warto! Znam innych podobnie jak ja szcześliwych żebraków, to wspaniali ludzie, wiele się od nich nauczyłem i bardzo cieszę się, że spotkałem ich na swojej drodze. :)

Zdarza się, że mały gest z naszej strony potrafi pomóc komuś innemu podnieść się w ciężkich chwilach i dać mu siłę by odzyskał nadzieję i zaczął walczyć.

Tekst zgłaszam do konkursy tematygodnia#33 punkt 1. Opera balladowa w nawiązaniu do słowa "żebranie".

t1 małe.jpg zw kopia.jpg

KOMENTARZE

  • veggie-sloth

    Świetna postawa! Jesteś prawdziwy heros! Zbyt często świata poza własnym 16x9 i qwerty nie widzimy! Będę naśladował!

  • katayah

    Poruszyles ciekawy temat. Zawsze się zastanawiałam, jak można stwierdzić, czy pieniądze, które przekazujesz faktycznie zostaną przeznaczone na to, żeby komuś pomóc, czy i w jakiej części będą sponsorować dana organizacje. Kiedyś bralam udział w programie, w którym można było sponsorować ubezpieczenie zdrowotne i edukację dzieci w Ameryce Południowej, ale zrezygnowałam, bo organizacja nie budziła mojego zaufania. Jak można mieć pewność że trafia się jak najbliżej sedna? Może masz jakieś doświadczenia w tym temacie :)

  • julietlucy

    Artykuł poruszający bardzo ważny temat. Bardzo doceniam i szanuje takich "żebraków". Jak by choć połowa z ludzi mających takie możliwości, choć w połowie wykorzystała te możliwości po to by pomagać innym ludziom czy zwierzetom swiat bylby duzo lepszy.
    Niestety rozni oszusci bez sumienia, żerujący na nieszczęściu drugiego człowieka powodują, że ludzie mają obawy np wpłacać pieniądze na różne zbiórki.
    A udział firm w pomocy różnym organizacjom, np zasponsorowanie ogrodzenia w schronisku, czy klimatyzacji w jakimś budynku powinien być jak najbardziej rozgłaszany, bo byłaby to świetna reklama dla firm i coraz więcej ich by się znajdowało by pomagać samemu czerpiąc z tego korzyści.

  • theadelina

    kiedyś byłam fundraiserem, jednak nie popieram takiego sposobu zarabiania. pracowali ze mną ludzie o podwójnej moralności.. uwielbiam pomagać ale w formie wolontariatu :) świetny wpis!

  • julialu.handmade

    hmmm...nie mam pojęcia jak by to mogło wyglądać ale może można by jakoś wpierać takie akcje charytatywne na Steemicie? zrobić jakiś tag i głosując na dodawane tam treści całość uzyskanych pieniędzy szła by właśnie na cele charytatywne? to pomysł, który pojawił się spontanicznie ale może da się to ogarnąć?