BLOGCZEJNalpha

PGR 2: Battle Royale – czyli parę słów o Narodowym Holdingu Spożywczym

Oto ostatnio wszystkie media obiegła piękna nowina – rząd postanowił walczyć z złymi, krwiożerczymi prywaciarzami i postanowił stworzyć Narodowy Holding spożywczy, mający skupować płody ziemi od rolników za jakieś trzy razy tyle co kapitaliści z cygarami, jak nie więcej.


Nie, to nie fake – to wrzucił oficjalny twitter Kancelarii Premiera

W końcu zapanuje Sprawiedliwość (z małym udziałem Prawa) i wszyscy będą szczęśliwi, prawda?

Prawda?

Niestety rzeczywistość jest odrobinkę mniej kolorowa.

Wszystko sprowadza się do tego, że wartość jest zmienna i subiektywna – więc trudno wyznaczyć ją za pomocą algorytmów czy w sposób planistyczny. Kiedy masz odgórny organ który zarządza redystrybucją dóbr, samodzielnie ustalając ich cenę, to jest on oderwany od realiów rynkowych i przez to skrajnie nieefektywny. W każdym systemie (tak, w Windowsie też!) niezbędna jest kalkulacja ekonomiczna, czyli mechanizm wyjaśniający jakie dobra i jak pilnie są potrzebne. bez kalkulacji ekonomicznej system byłby skrajnie nieefektywny, tj. nie spełniałby zapotrzebowania ludzi w możliwie najlepszy sposób wykorzystując rzadkie zasoby.

W przypadku odgórnego, oderwanego od rzeczywistości organu niemożliwa jest skuteczna kalkulacja ekonomiczna, co wynika z tego że jest oderwany od systemu cen który pozwala przekazywać informacje o preferencjach konsumentów, w tym o tym jak pilnie potrzebują danego dobra, informację tworzoną ad hoc przy wyborze konsumenta, niemożliwą do całkowitego odtworzenia z wymyślnych algorytmów modelujących preferencje konsumenckie.

Czy żeby być nieco bardziej precyzyjnym – nie tyle jest od niego oderwany, co postanawia go ignorować.

Nie twierdzę, że pośrednicy byli krystalicznie uczciwi względem rolników. Jednakże pomijając ich uczciwość bądź jej brak, wciąż mamy do czynienia z tworem POLITYCZNYM, a nie RYNKOWYM. Twór taki z założenia nie będzie analizował sprawy tak, by być opłacalnym, uczciwym i utylitarnym – głównym argumentem jest zapewnienie sobie głosów rolników. Sól tej ziemi, filar rządowego elektoratu – oddadzą chętnie narodowemu holdingowi swoje płody ziemi w zamian za parę kropli łez podatników.

A rolnictwo dobrze może radzić sobie i bez dopłat – że przypomnę tylko casus Nowej Zelandii.

Dla rolników kalkulacja ekonomiczna będzie prosta – opchną wszystko w Narodowym Holdingu Spożywczym, bo ten nie dość, że zapłaci najwięcej, to jeszcze weźmie ile tylko może – nawet jeśli żywność ma się psuć i gnić. Do tego jako twór polityczny będzie wyjątkowo podatny na naciski – trudno przejmować się sytuacją na rynku kiedy człowiek za oknem widzi jak jego wyborcy ulatniają się wzorem dymu z palonych opon... a w końcu i tak zapłacą na to inni ludzie, prawda?

Innymi słowy – wszystko skończy się tak, że będziemy płacić – za pośrednictwem jakieś narodowościowej daniny – rolnikom za to, że sprzedają oni państwu swoje produkty, które z kolei będzie nimi nieefektywnie zarządzać i marnotrawić jeszcze więcej pieniędzy. Sama pomoc rolnikom dołączy obok kopalń i 500+ do Rzeczy Których Nie Można Ruszyć – rząd który wkurwi dużą, aktywną grupę wyborców będzie rządem który rządzi ostatnią kadencję.
Najgorsze jest to, że państwo tworząc NARODOWY Holding spożywczy sprawia, że całe ryzyko za rolników w przyszłości ponoszą podatnicy, a nie sami zainteresowani – którzy i tak mogliby częściowo zabezpieczać się kontraktami forward.

Demokracja to dyktatura mniejszości nad innymi mniejszościami – każdy rozpycha się łokciami, żeby zająć jak najwięcej miejsca.

I to jest właśnie Narodowy Holding Spożywczy – może i podwyżka jest bardziej motywująca niż chłosta, ale po co się ograniczać, skoro można dać obie? Podwyżka dla wyborców, danina solidarnościowa dla wszystkich innych – i jakoś się to będzie kręcić!


Linki:
wspomniany casus NZ: https://static1.squarespace.com/static/53506678e4b0337f7ff65f95/t/5629684de4b055f1797d92b0/1445554253108/New+Zealands+Far+Reaching+Reforms+PDF.pdf
https://twitter.com/PremierRP/status/1019580578201522176
https://www.premier.gov.pl/mobile/wydarzenia/aktualnosci/premier-mateusz-morawiecki-rolnictwo-moze-byc-lokomotywa-wzrostu.html

Obrazek

KOMENTARZE

  • kurator-polski

    Ten post został uznany za wysokiej jakości i otrzymał darmowe podbicie dzięki projektowi Perpetuum Mobile.

  • sarmaticus

    Co do zasady i krytyki zaproponowanego rozwiązania pełna zgoda. Jednakże problem skandalicznie niskich cen skupów w porównaniu do sprzedaży detalicznej jest faktem. Jest to problem który powinien być zwalczany. Teoretycznie sprawę powinien załatwiać rynek bo chłopi nie sprzedawali by po tak niskich cenach i trzeba by było podnieść. Ale najwyraźniej wolny rynek nie przewiduje psychologii człowieka który dzieła wbrew swoim interesom i sprzedaje po nieopłacalnej cenie "bo lepsze to niż wcale nie sprzedać". Jak to właściwie rozwiązać? Może powinna być ustawowo maksymalna marża? Ale to by było straszne i okropne i nie chciałbym tego jako sprzedawca widzieć. Posłuchał bym jakiejś ciekawej propozycji. Niestety nie ma w PL opozycji więc marna na to szansa eh :/

  • tomosan

    Opowiedz jak to było w Nowej Zelandii?

    Wydaje mi się, że Nowozelandczycy żyją głównie z eksportu [w rolnictwie] kiwi, wina, przetworów mlecznych i chyba baraniny.

  • flocki

    Nie jestem ekonomistą, ale coś mi w duchu podpowiada, że takiemu Holdingowi nie będzie się to opłacało. A ponieważ ten Holding będzie płacił pieniędzmi publicznymi, znowu przeciętniacy - tacy jak ja dostaną po kieszeni. Ktoś coś z pewnością wymyśli, aby pozyskać środki na ten kolejny, populistyczny pomysł. Prawda jest taka, że to rynek powinien regulować ceny płodów rolnych a nie rządy. To pachnie gospodarką centralnie planowaną - to już przecież było. Może w ogóle zamknijmy rynek, zabrońmy "kapitalistom z cygarami" na nim funkcjonować.Nie mam nic do rolników i życzę im jak najlepiej. Po prostu ten krok, jeśli poprawi ich sytuację, to tylko na chwilę i kosztem innych.