BLOGCZEJNalpha

Tej historii bieg...

Zofia Bryłka - Tej historii bieg - grafika.jpg

Alicja w Krainie Czarów (2010), Czarownica (2014), Kopciuszek (2015), Księga dżungli (2016) oraz Piękna i Bestia (2017). Wytwórnia Walt Disney zapowiada też powstanie Mulan, Cruelli, Czarownicy 2... Od kilku lat widać tendencję do sięgania po stare animacje i tworzenia na ich podstawie filmów aktorskich. Nie każda z tych adaptacji przedstawia tę samą historię co pierwowzór, dla przykładu Czarownica opowiada o losach nie Aurory, lecz Diaboliny. W przypadku jednak Pięknej i Bestii mamy do czynienia z tą samą opowieścią, którą można było obejrzeć w 1991 roku. Warto jednak zastanowić się, jak została zaprezentowana oraz czy wprowadza jakieś nowe sensy do wszystkim znanej historii o księciu zamienionym w potwora. To także dobra okazja, by postawić sobie pytanie: czy film jest kontynuacją myśli Walta Disneya, założyciela wytwórni znanej z produkcji dla dzieci?

Uhistorycznienie czy achroniczność?

W nowej adaptacji Pięknej i Bestii uwagę zwraca próba uwiarygodnienia historii. Stąd odwołanie do czarnej śmierci i wątku paryskiego (śmierć matki Belli oraz maska w kształcie dzioba), którego nie ukazywała wersja animowana. Konkurs wynalazców, na który jechał ojciec Belli w animacji z 1991 roku zastąpiony został przez targ w sąsiednim mieście. Także historyczne stroje, zachowania, a nawet ornamentyka zaklętego zamku wskazuje jasno, że akcja filmu rozgrywa się na przełomie XVII i XVIII wieku. Potwierdza to także czas powstania baśni, będącej pierwowzorem dla Disneya. Nie jest to zatem opowieść bez czasu i miejsca, która dzieje się jakby obok rzeczywistości i nie ulega jej prawom. Reżyser, Bill Condon, odwołuje się do wydarzeń historycznych i stara się uwiarygodnić kreację świata nowej Pięknej i Bestii. Z tego powodu musi dziwić pojawienie się połowy czarnych tancerek na balu księcia oraz czarnoskórego pastora w miasteczku. To nie miałoby miejsca w XVII wieku, dlaczego więc reżyser zdecydował się na taki zabieg?

„No kto by na tej wsi żyć wiecznie chciał?”

Bella jest postacią niepasującą do społeczności, w której się znajduje. Już na samym początku, zaraz po prologu, wyjaśniającym w jaki sposób książę zamienił się w bestię, poznajemy ją i jej życie, a także miasteczko z wszystkimi jego mieszkańcami. Jakie jest to miejsce?

Odizolowanie Belli oraz jej ojca przedstawione zostało w animacji już poprzez umiejscowienie ich domu poza murami miasta, w pewnym oddaleniu. W filmie fabularnym Bella z ojcem zdają się mieszkać w samym środku miasteczka.
W animacji mieszkańcy traktują ją jako nieszkodliwą, piękną dziwaczkę, niepasującą do reszty społeczeństwa. Jej ojciec natomiast ma znamiona szalonego wynalazcy. W produkcji z 2017 roku Bella stanowi pewne zagrożenie dla społeczności i jako taka jest tępiona, traktowana z agresją (scena z praniem). Ojciec Belli w wersji filmowej jest inteligentnym artystą, który z pobłażaniem wyraża się o mieszkańcach miasteczka. Tłumaczy córce, że mimo swych wąskich horyzontów są to porządni ludzie. Zaskakująca jest świadomość Gastona, który także podkreśla prowincjonalność tego miasteczka i porządek rządzący światem – w którym dziewczyna, znajdująca się w sytuacji Belli, powinna jak najszybciej przyjąć ofertę korzystnego mariażu, by nie skończyć jak żebraczka Agata. Na ten porządek nie chce zgodzić się Bella. Głębokie zrozumienie społeczności i dostosowanie się do niej wskazuje na wielką mądrość życiową Gastona. Wykorzystuje on swą wiedzę celowo, manipulując mieszkańcami, gdy w imię „obrony konserwatywnych wartości” wzywa do walki z Bestią. Bella z animacji marzy o świecie, który poznaje z książek, jej marzenia nie mają konkretnego charakteru i polegają na pragnieniu „czegoś więcej” niż rutyna i nuda małego miasteczka. Bella filmowa marzy o Paryżu, o którym słyszy od ojca, jest świadoma swojej wyższości intelektualnej nad pozostałymi mieszkańcami i nie może znieść ich bezsensownego życia.

Feministka w XVII-wiecznym świecie

Gdy Gaston proponuje Belli z animacji zamążpójście, ta ucieka przed tym, nie mówiąc wprost, że go nie chce. Bella grana przez Emmę Watson (feministyczną aktywistkę) otwarcie gardzi Gastonem (przewraca oczami w odpowiedzi na wręczenie jej bukietu) i mówi mu, że „nie jest w jej typie”. Już w produkcji z 1991 roku można by określić bohaterkę Pięknej i Bestii feministką, jednak w przypadku nowszego filmu feminizm jest szczególnie podkreślony – i nic dziwnego, jako że jest to bardzo aktualny problem, chętnie podejmowany w filmach. Warta refleksji jest droga emancypacji bohaterek Disneya, od zupełnie zależnych od mężczyzn Królewny Śnieżki czy Śpiącej Królewny po Meridę Waleczną czy Vaianę ruszającą samotnie w ocean, by uratować mieszkańców całej wyspy. W Pięknej i Bestii to mężczyzna czeka zamknięty w zamku na ratunek kobiety – i choć było tak i w filmie z 1991 roku, w piosence Aż po zmierzch zostaje to wyraźnie podkreślone.

Mili odmieńcy

Przy oglądaniu nowej wersji Pięknej i Bestii zaskakuje postać Le Fou. Kompan Gastona jest bowiem gejem – pierwszym w historii przedstawionym przez wytwórnię. Bill Condon w ten sposób wypowiada się na temat tego bohatera: „Le Fou to ktoś, kto jednego dnia chce być Gastonem, innego zaś chce go pocałować. Ma mętlik w głownie, co do tego czego chce. Dopiero zaczyna sobie zdawać sprawę z tych uczuć. Josh wykorzystuje to w subtelny i smakowity sposób, co będzie miało swoje konsekwencje na koniec filmu, ale nie chcę tego zdradzać. To gejowski epizod w filmie Disneya.” Epizod raczej mały, dla wielu prawie niezauważalny. Jeśli jednak skupić się na tym aspekcie filmu, łatwo dostrzec, że Le Fou krzywi się spoglądając na trzy kokietki, jest zapatrzony w Gastona bardziej niż można by się tego spodziewać po kompanie, nosi różową wstążkę pod szyją, a gdy w tańcu w końcowej scenie trafia na mężczyznę, jest wyraźnie usatysfakcjonowany. Jest zatem pierwszym disnejowskim gejem, zaskakująca jest jednak fabularna różnica wynikająca z tego faktu. W animacji z 1991 roku Le Fou był postacią głupią, odrażającą i bezsprzecznie negatywną. Inaczej jest w nowej produkcji. Tu od pierwszej chwili poznajemy kompana Gastona jako postać dowcipną i inteligentną, a później – także zwyczajnie dobrą. Nie da się go nie lubić, zwłaszcza, gdy na końcu zmienia stronę, po której walczy. Znamienne jest także to, że zostaje zaproszony na kończący film bal, co utwierdza widza w przekonaniu, że jest to postać pozytywna.

Le Fou nie jest jedyną sympatyczną postacią, wyróżniającą się w jakiś sposób z otoczenia. Bella i Bestia także mogliby przecież zostać nazwani „odmieńcami”. Tak samo Agata – żebraczka i wróżka, postać wprowadzona przez Billa Condona, oraz pastor – czarnoskóry, jedyny chyba mieszkaniec wsi, który zdaje się rozumieć Bellę. Wszystkie te postaci wyróżniają się w społeczności. Co ciekawe – nie ma żadnego odmieńca po stronie „tych złych”.

Piękna i...

Można by jeszcze snuć refleksje nad różnicami między Piękną i Bestią z 1991 i 2017 roku, jednak zdaje mi się, że te, które udało mi się w tym artykule przedstawić wystarczają, by wysnuć kilka wniosków. Wydawać by się mogło, że film aktorski opowiada tę samą historię co jego pierwowzór z zaskakującą wiernością. W rzeczywistości jednak, za pięknymi efektami specjalnymi, wspaniałą charakteryzacją i zapierającą dech w piersiach choreografią kryje się ideologia. Film zabiera głos w kwestiach niezwykle aktualnych i ważnych, jest w pewien sposób manifestem ideologicznym wytwórni Walt Disney. I choć dorosły widz dostrzeże te działania – dziecko niekoniecznie. A z pewnością nie podda krytycznej ocenie wizji świata przedstawianej przez reżysera. Czy jednak Piękna i Bestia z 2017 roku adresowana jest do dzieci? Gaston jest w niej dużo okrutniejszy niż w animacji (próba zabójstwa ojca Belli), usunięto z produkcji proste gagi wywołujące śmiech, poszerzono ją natomiast o smutne losy matek głównych bohaterów. Całość wydłużono do ponad dwóch godzin, a w obrazie przeważają (tak jak w Czarownicy) ciemne barwy. Wszystko to sprawia, że ten piękny film zdaje się być kierowany bardziej do widza dorosłego, który powinien być w stanie zrozumieć wszystkie jego treści. Także te „ukryte”. Ale czy o to chodziło Waltowi Disneyowi?


Chciałabym zgłosić ten artykuł do #52 Tematów Tygodnia, jako luźne nawiązanie do tematu 3: Filmy na podstawie komiksów DC Comics (ekranizacja).

grafika: miniatura filmiku "Beauty and the Beast 2017 (1991 style) Official Trailer" na kanale Kingdom CrossHearts (YouTube)

KOMENTARZE

  • norbert.brylka

    Gratuluję bardzo dobrych, mądrych tekstów oraz konsekwencji...

  • kusior

    Jestem pod wielkim wrażeniem poziomu tego tekstu! Świetna analiza i interesujące wysunięte wnioski.

  • zabrylka

    Bardzo mi miło, dziękuję! :)