BLOGCZEJNalpha

"Melassa" Kazika - na płycie niby wesoło, ale jednak smutno


 „Melassa” nie powtórzyła sukcesu wydanego trzy lata wcześniej „12 groszy”.  Oczywiście mam na myśli liczbę sprzedanych płyt. A szkoda. Bo jest co najmniej niezła. W 2000 roku Kazik był już jedną z największych gwiazd w tym kraju i mógł w sumie wydać wszystko, co mu się tylko wyśni. I tak w sumie robił, bo liczba albumów, które były sygnowane jego nazwiskiem rzeczywiście robiła wówczas wrażenie. Niemniej jednak „Kazik wyskakujący z lodówki” to niebyt duży problem. A „Melassa” to potwierdziła.  

https://cdn.steemitimages.com/DQmWCWRFicJxME7AktCStepuMDLZYPRPm3kwwnRisB9jBzF/05-melasa.png (okładka płyty)



 Płyta „Melassa” początkowo sprawia wrażenie zgrywu (okładki i wkładka potęgują ten stan) jednak   już po kilku przesłuchaniach słyszymy, że jest to znakomita opowieść o Polsce czasów przełomu wieków.  W tekstach wracał do swoich ulubionych tematów – marnowanie potencjału ludzkiego („Jeśli nie chcesz”), publicznych pieniędzy, bogactwo Kościoła, nałogi czy też przewadze jaką zdobyły podejrzane typki w społeczeństwie polskim („Chcem piwa 2”).

 Bardzo pięknie wyglądają single, które wydawane były w limitowanych nakładach i do dziś znakomicie sprzedają się w sieci. Płytę promował utwór „Cztery pokoje”. Kazika wspomogła Edyta Bartosiewicz. Utwór to krytyczna analiza biernego społeczeństwa polskiego, które ma w nosie to jak państwo nie działa dobrze. „Agresywni Polscy” nie chcą zrozumieć czemu w ich kraju jest jak jest – ale wysokie podatki, brak inwestycji czy też trudy związane z polską piłką kopaną gdzieś tam słyszeli, ale ich nie rozwiązują. W tekście słyszymy przykładowo wyjątkowo trafną analizę: 




Biurokracja od czasu upadku komuny rozrosła się trzykrotnie   


Z tą różnicą, że zamiast jednej stanowiska obsadzają cztery partie   


Dziejące zasadniczo to samo w ramach jednego modelu, tak   


Władza, korupcja i kłamstwa prowadzą najlepiej do celu  


 A różnica, że jedni mówią, że PRL była "cool" - a drudzy, że nie  


 I że jedni mówią, że pewno Boga nie ma - a drudzy mówią, że jest   


Ale zasadniczo to jest jedna formacja nad wyraz pasożytnicza   


Takie dwie strony jednej chorągiewki tak tutaj zazwyczaj naliczam   




  Do dnia dzisiejszego tak właśnie jest. I to zabija naszą ojczyznę.  




 https://www.youtube.com/watch?v=nNhrzGLdEVE (oficjalny teledysk „Czterech Pokoi”) 




 Sporym przebojem był utwór „Mars napada”. Tu ujście miały dwa momenty na które warto zwrócić uwagę. Po pierwsze utwór można go uznać za kontynuację „12 groszy” - jest tutaj podobna przebojowa wyliczanka różnych polskich przywar, którą napędza tekst opisujący inwazję kosmitów na nasz kraj.  Druga sprawa – nikt, a wówczas próbowało wielu nie potrafił wykreować takiego ciekawego podejścia do tekstów, które z założenia miały być przebojem – tzn. taki zbiór niepowiązanych ze sobą opowieści, które łączy zgrabny refren i wcześniej omawiana inwazja. Co ciekawe w prostym, amatorskim klipie udało się zagrać wielu cenionym muzykom i ludziom związanych z branżą. Jeżeli ktoś jest zainteresowany pełnym rozszyfrowaniem tekstu – polecam link




 https://www.youtube.com/watch?v=3gGFL0vb8cg (teledysk „Mars napada”) 




 Wreszcie na koniec przepiękny song „Gdybym wiedział to co wiem” - piękna opowieść o przemijaniu przyjaźni. Strasznie udany i dołujący. Dość nietypowy jak na twórczość Kazika w wersji „solo”. Melancholijnie i z klasą. Tak w sumie przypomina (choć może jest to nadużycie) utwory z „Taty 2”. W przeciwieństwie do dwóch wcześniejszych klipów ten został wykonany dużo bardziej profesjonalnie.   




 https://www.youtube.com/watch?v=R_kWCrf-4mc („Gdybym wiedział to co wiem”) 




 Sama płyta z perspektywy 18 lat po premierze jest zaskakująco świeża. Mimo, że Kazik uważał, że było kilka problemów przy jej tworzeniu to jednak należy podkreślić, że niemal każdy utwór z niej jest sporym co najmniej koncertowym przebojem. Dowiedzieliśmy się także, że Staszewski jest fanem takich perełek telewizyjnych jak „Milionerzy”. Muszę napisać, że dopiero po tym „utworze” uświadomiłem sobie jak ważną postacią w niektórych kręgach polskich był Kazimierz Świtoń i jego protest z „krzyżami”. Bo mieszkałem 2 kilometry od tego, co on wówczas wyczyniał, ale dopiero na tej płycie uświadomiłem sobie: kurczę, to jest ważne dla wielu ludzi :). Bo dla nas to była tylko żenada. 


KOMENTARZE

  • andzi76

    Ten post został podbity przez użytkownika @mmmmkkkk311 i jego program #perpetuummobile. Z jego inicjatywy zostało przydzielone opiekunom Tag'ów po 10 SBD na wspieranie dobrych treści na platformie #steemit, ja dostałem na wspieranie Tagu #pl-muzyka.

  • ciapo

    Całkiem udana płyta i faktycznie niedoceniona. Jest żywa i z przytupem. Co prawda w twórczości Kazimierza najbardziej urzekła mnie płyta KNŻ - Porozumienie ponad podziałami to Melassa jest całkiem niezła. Poza "Mars napada", i "Cztery pokoje", bardzo podobają mi się "Wicuś ulepił grzybki", "Mazzieh" i "Ja tu jeszcze wrócę". Za to "Gdybym wiedział to co wiem" zawsze mnie drażniło ;)