BLOGCZEJNalpha

"Salwador" Olivera Stone - jeden z najlepszych filmów lat 80-tych


 14 października 2018 roku papież Franciszek kanonizował arcybiskupa Oscara Romeo. Reprezentował południową Amerykę i został zamordowany podczas mszy świętej, którą odprawiał 24 marca 1980 roku w Salwadorze. Jego dziedzictwem jest dokumentacja zbrodni dokonanych przez prawicową juntę.   

 Postać niezwykła, naprawdę inspirująca. Pierwszy raz usłyszałem o niej podczas lektury filmu „Salvador” Olivera Stone. Od razu zaznaczę – to w mojej skromnej ocenie zdecydowanie najlepszy film tego reżysera. Wolny od politycznych manifestów i doskonale zagrany. Ale po kolei. 

https://cdn.steemitimages.com/DQmecs3jpV5LEhFu4e4Vb1pQgoiq82422rFLTVc5TkB6KwU/image-w1280.jpg (kadr z filmu)



 Pod koniec lat 70-tych i latach 80-tych Ameryka Południowa stała się jednym z najważniejszych miejsc na ziemi. Kartele narkotykowe i fascynaci komunistyczni zaczęli demolować poszczególne państwa. Nie inaczej było w Salwadorze. Niestety tam, gdzie rządziła prawica także dochodziło do licznych pogwałceń praw człowieka i „cichych zbrodni”. Bogaci mieli w pogardzie ludzi biednych, a próby zmiany mentalności społecznej były pacyfikowane. W obronę ludzie brali wówczas między innymi przedstawiciele kościoła katolickiego. I mieli z tym poważne problemy. Bo brutalność władz i ich wspólników była olbrzymia.   

 To zainspirowało jednego ze „społecznie zaangażowanych” twórców do realizacji filmu fabularnego na ten temat. Osią fabuły jest fotoreporter, który przybywa w te regiony i przedstawia światu światu poszczególne świadectwa zbrodni. Ale spotyka się z murem obojętności: dziennikarzy, polityków i biznesmenów.   

 https://www.youtube.com/watch?v=Od1wfZe6EvE (zwiastun filmu) 




 W roli tytułowego reportera Richarda Boyla wcielił się James Woods. Stworzył kreację wybitną. Najlepszą w swojej pięknej karierze. Luzak, łowca sensacji wyrusza w trudny teren. I spotyka się z korupcją, dyktaturą, bezsensowną przemocą. Dokonuje się w nim zmiana. Przestaje być obojętnym na przemoc i angażuje się, by pomóc kochance. Ale wszystko wręcz przeżarte jest klimatem obojętności międzynarodowej opinii.   




 Film „Salwador” to film wolny od rozliczeń, ale także jest doskonałym miejscem na to, by zobaczyć jak zrobić film mówiący o problemach współczesnego świata. Nie potrzeba do tego wielkich bohaterów, ale należy umiejętnie wpleść w scenariusz złożoność problemu. Oliver Stone – tutaj nakręcił rzecz wielką. I można śmiało powiedzieć, że to dzieło zapoczątkowało jego złoty czas. Zupełnie zasłużenie. Bo absolutnie, mimo że minęło od premiery 32 lata nic się nie zestarzał.   

 


KOMENTARZE

  • kusior

    Świetna recenzja! Już kiedyś wspominałeś o tym filmie i już wtedy poczułem chęć by go zobaczyć. Teraz jestem przekonany, że warto to zrobić.